Wielki powrót klasycznego Disneya

Maja Staniszewska
2010-01-14 , aktualizacja: 14.01.2010 16:22
A A A Drukuj
Jeśli jesteście zmęczeni trójwymiarowymi, tętniącymi akcją i kolorami animacjami dla dzieci, oto sposób na wytchnie. Dla starszych - szansa także na nostalgiczną podróż. "Księżniczka i żaba" już w kinach
Księżniczka i żaba
Księżniczka i żaba
Księżniczka i Żaba
Księżniczka i Żaba
>> Pies policyjny działa jak broń

Najnowszy film z najsłynniejszej wytwórni filmów animowanych zaskakuje powrotem do korzeni. I to powrotem potrójnym. Po pierwsze, "Księżniczka i żaba" odwołuje się do klasycznej baśni - "Żabiego księcia" braci Grimm. Po drugie, film jest narysowany i pokolorowany ręcznie, jak "Królewna Śnieżka" czy "Piękna i bestia", a nie zrobiony w komputerze. Po trzecie wreszcie, jest to musical, w którym piosenki mają własną, momentami szalona choreografię. W świecie, w którym rządzi gadający ogr szydzący z klasycznych bajek, to odważne posunięcie. Nie da się ukryć, że w pierwszej chwili "Księżniczka i żaba" sprawia wrażenie filmu spóźnionego o co najmniej dekadę. Może się jednak okazać wytchnieniem od modnego zgiełku. Dla starszych nostalgiczną podróżą do czasów pierwszych wizyt w kinie, a dla młodszych - czarującą niespodzianką. Siedząca obok mnie ośmiolatka na pewno została zaczarowana.

Jesteśmy w Nowym Orleanie na początku ubiegłego wieku. Mała Tiana, córka zdolnej szwaczki, słucha bajki o księciu zamienionym w żabę, podczas gdy jej mama przymierza nową sukienkę małej pyzatej Charlotcie, córeczce najbogatszego człowieka w mieście. Charlotta marzy, że kiedyś poślubi prawdziwego księcia i jest pewna że się to spełni - w końcu dostaje wszystko, czego pragnie. Tiana to jej przeciwieństwo - dziewczynka mocno stoi na ziemi, chce razem z ukochanym tatą założyć restaurację. Mijają lata. Tiana ciężko pracuje na kilku etatach jako kelnerka, a Charlotta czeka na swojego księcia. I oto staje się cud - do Nowego Orleanu przybywa najprawdziwszy książę, co prawda spłukany, ale czarujący Naveen. Charlotta postanawia, że zostanie jego żoną. Tyle, że w drodze na bal organizowany przez jej ojca Naveen wpada w ręce demonicznego czarownika voodoo, doktora Faciliera, który zamienia go w żabę. Gdy w tej postaci dociera na bal, namawia Tianę do odczarowującego pocałunku. Obiecuje, że podaruje jej brakujące pieniądze na restaurację. Tiana się zgadza i... sama zamienia się w żabę. Ona i książę muszą wyruszyć w niebezpieczną podróż na bagna, by odnaleźć kogoś, kto pomoże im odzyskać ludzką postać. Po drodze spotkają m.in. aligatora, wirtuoza trąbki o jazzowym imieniu Louis i beznadziejnie romantycznie zakochanego świetlika. Kogo jeszcze? To już trzeba zobaczyć.

Do panteonu ślicznych disneyowskich księżniczek dołącza więc kolejna, po raz pierwszy w historii ciemnoskóra. I po raz pierwszy słuchająca naprawdę świetnej muzyki - nowoorleańskiego jazzu, który skutecznie spycha na dalszy plan tradycyjne cukierkowe piosenki charakterystyczne dla disneyowskich produkcji. W "Księżniczce..." jest humor, jest trochę strachu i trochę wzruszeń. Jest też sporo o spełnianiu marzeń, niekoniecznie przez gwiazdki z nieba. Kto stęsknił się za klasycznymi bajkami, powinien wyjść z "Księżniczki i żaby" zadowolony.

"Księżniczka i żaba", "The Princess and the Frog" USA 2009 reż. Ron Clements, John Musker
W wersji polskiej głosów użyczyli: Karolina Trębacz, Marcin Mroziński, Wojciech Paszkowski, Piotr Gąsowski, Dominika Kluźniak, Stefan Friedmann, Stanisława Celińska, Anna Dymna

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Podziel się

Jesteśmy na Facebooku! Lubisz nas?