>>
Witaminy dla psa i kota Warszawa na kulturę wydaje najwięcej ze wszystkich miast w Polsce: aż 500 mln zł ze swojego gigantycznego, 12,5-miliardowego budżetu. Z tych pieniędzy na teatry, muzea i stołeczne koncerty miejskie Biuro Kultury wydało w tym roku 214 mln zł. (w 2010 będzie o 11 mln mniej). Lwią część środków pochłonęło utrzymanie teatrów - 90 mln (5 mln mniej niż przed rokiem).
Rozrywka nie wymaga dotacji
W 2010 roku pieniędzy na teatry ma być jeszcze mniej. Marek Kraszewski, dyrektor biura kultury proponuje, by miasto dopłacało do maksymalnie 10 scen (obecnie płaci za 19). Kto pieniędzy nie dostanie i dlaczego? Urzędnicy o szczegółach nie chcą mówić. Dziś największymi beneficjentami urzędu są Teatr Dramatyczny i Roma. Oba otrzymują po ok. 10 mln zł rocznie. Tyle że w Dramatycznym dotacja zaspokaja 85 proc. kosztów, w Romie zaledwie 35 proc. Powód? Drugi z teatrów nie zajmuje się tylko tzw. kulturą wysoką. Repertuar opiera na przedstawieniach rozrywkowych, wypełniając widownię niemal do ostatniego miejsca. Gości nie zniechęcają nawet ceny biletów, sięgające 90 zł za miejsce.
Syrenka to za mało
Podobnie jest w muzeach. Warszawa dotuje tylko cztery, a gro pochłaniają dwa - Muzeum Historyczne Miasta Stołecznego Warszawy (14 mln zł) i Muzeum Powstania Warszawskiego (11 mln zł).
I tu powtarza się sytuacja podobna do tej z teatrami. Dotacja pokrywa aż 97 proc. budżetu muzeum historycznego i zaledwie 69 proc. budżetu muzeum Powstania. O którym jednak słyszeli państwo ostatnio? Muzeum Historyczne kosztuje dużo, bo jest ogromne - ma kilka filii i oddziałów, a sam kompleks główny to 11 kamienic przy Rynku Starego Miasta. Gigantyczne powierzchnie wymagają zatrudnienia wielu pracowników, generują gigantyczne koszty stałe: woda, prąd, remonty, podatki. Efekt tych wysiłków: choć muzeum prowadzi bogatą działalność wystawienniczo-konferencyjną, to odwiedza je rocznie tylko 160 tys. osób! Widzów nie przyciągnęły ani przygotowywana przez trzy lata największa w historii wystawa o obronie stolicy 1939, ani też najsłynniejszy eksponat: oryginał Syrenki z Rynku Starego Miasta.
Muzeum Powstania Warszawskiego, choć obejmuje znacznie krótszy okres w historii dziejów, przez pięć lat istnienia odwiedziło ją ponad 2 miliony osób! Nie bez powodu. Poza eksponatami muzealnicy organizują koncerty, gry miejskie, pokazy filmów, awangardowe inscenizacje teatralne, wydają komiksy. Poważnym dorobkiem w działalności muzeum jest to, że dzięki sprzedaży biletów i pamiątek oraz wydawnictw z muzealnego sklepiku zarobiono 17 mln zł (12 proc. budżetu).
Od festiwalu do konkursu dla dzieci
Kultura instytucjonalna to tylko cześć życia kulturalnego Warszawy. Marek Kraszewski, dyrektor biura kultury miasta przekonuje, że urzędnicy coraz chętniej wspierają organizacje pozarządowe. Trzy lata temu było to 7-8 proc. budżetu, w tym roku aż 16 proc., czyli 30 mln złotych. O tym, kogo i po co dotować, decyduje komisja dialogu społecznego, w skład której wchodzą urzędnicy, artyści i organizacje pozarządowe. Granty rozdawane są raz na trzy lata, co daje stabilność i możliwość planowania rozwoju. Miasto dofinansowuje więc duże imprezy, takie jak Orange Warsaw Festival, ale też lokalne konkursy dla dzieci czy książki o historii Warszawy i płyty z muzyką.
Ale czy 30 mln zł w porównaniu z 28 mln dla czterech muzeów to nie za mało? Urzędnicy przyznają, że środki te będą rosły. To możliwe, bo Warszawa stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Dzięki temu w stolicy ma być mniej świątyń sztuki, a więcej interdyscyplinarnych i żyjących od rana do wieczora centrów kulturalnych, w których każdy znajdzie coś dla siebie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl