Szwecja jak ze złego snu

Ekranizacja światowego bestsellera zawsze budzi ciekawość i obawy czytelników, czy filmowcy sprostali zadaniu. W przypadku ?Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet? Stiega Larssona odpowiedź jest pozytywna
O fenomenie trylogii "Millenium" Stiega Larssona napisano już miliardy znaków. Nie rozwodząc się nad nim zatem (a jedynie przytaczając suchą liczbę 21 milionów egzemplarzy sprzedanych na świecie), czym prędzej przejdę do filmu. To ekranizacja pierwszego tomu "Millenium", czyli "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". W dodatku ekranizacja bardzo wierna, trzymająca w napięciu, a dla tych, którzy nie czytali książki, może nawet dość szokująca. I przeznaczonym dla widzów dorosłych (sam dystrybutor, choć nie jest do tego zobowiązany, wprowadził ograniczenie od lat 18).

Mikael Blomkvist (Michael Nyqvist, ulubieniec szwedzkich widzów) jest niezależnym i niepokornym dziennikarzem niewielkiego miesięcznika Millenium, który uparcie obnaża słabości szwedzkiego społeczeństwa i biznesu. Blomkvist ma jednak zły okres - właśnie został skazany za zniesławienie słynnego finansisty i musi spędzić trzy miesiące w więzieniu. Wycofuje się z pracy gazety i przyjmuje nietypową propozycję Henrika Vangera, głowy rodziny przemysłowców, który zleca mu śledztwo w sprawie zaginięcia swojej ukochanej bratanicy Harriet. 16-letnia Harriet zaginęła w latach 60. Henrik jest przekonany, że została zamordowana. Mikael zaczyna szukać. Pomaga mu zbuntowana i piekielnie zdolna hakerka Lisbeth Salander (Noomi Rapace), będąca na bakier ze szwedzkim społeczeństwem i z mężczyznami. Nieprzystosowana, okolczykowana i wytatuowana Lisbeth opowiada swoją historię.

Z obu tych wątków wyłania się przerażająca prawda o mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet. Prawda wstrząsająca, pokazana z bliska, brutalna i mocna. Choć moim zdaniem nie tak mocna, jak w książce, ale to pewnie wina mojej wybujałej wyobraźni. O ile postać Blomkvista została w filmie nieco spłaszczona, to Lisbeth w wykonaniu Rapace jest taka, jaką pokochali ją czytelnicy. Mimo że jest ofiarą przemocy, nie godzi się na taką rolę - działa. A kiedy się mści, ma się ochotę bić jej głośno brawo. Jeśli ktoś nie czytał "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet", po obejrzeniu filmu zapewne sięgnie po kolejne tomy. Jeśli ktoś czytał - nie powinien czuć się filmem zawiedziony.

Stieg Larsson też na ekranach

W weekend premiery "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet" telewizja Ale kino! pokaże film o autorze trylogii, dziennikarzu Stiegu Larssonie. Francuski dokumentalista Laurence Lowenthal ruszył tropem autora "Millennium", który nie doczekał sukcesu swoich książek - zmarł na serce w wieku 50 lat. Lowenthal towarzyszył wycieczce, jakie chodzą teraz po Sztokholmie tropami bohaterów "Millenium". Spotkał się z ojcem i bratem Larssona, którzy stali się mimowolnymi spadkobiercami jego sukcesu, współpracownikami z magazynu "Expo", a wreszcie z wydawcą, która poznała, że dwa rękopisy, jakie przynosi do niej znany dziennikarz to coś specjalnego. Brakuje tylko głosu wieloletniej partnerki Larssona, kobiety, która powinna po nim odziedziczyć prawa do książek i tantiemy. Z powodów proceduralnych tak się nie stało, co spowodowało w Szwecji wielką dyskusję. Eva Gabrielsson podpisała jednak umowę z innym dokumentalistą i nie mogła wystąpić przed kamerą Lowenthala. Fani "Millenium" odkryją w filmie nie tylko ciekawą historię, ale i podobieństwa między książkami Larssona a jego życiem. Premiera "Millennium: Historia trylogii" w Ale kino! 8 listopada o godz. 17.15

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl
Głosuj na CafeAnimal.pl - SMS o treści WSF.W1701 na 7238 (2,44 zł z VAT).