>>
Jak oduczyć psa żebrania Nowy słownik autorstwa znanych językoznawców - Rafała Zimnego i Pawła Nowaka - właśnie trafił do księgarń. Autorzy wybrali z wypowiedzi polityków słowa i zwroty, które na trwałe weszły do mowy potocznej Polaków. Od sławnego "Yes, yes, yes" Kazimierza Marcinkiewicza przez "Jak każdy mężczyzna, narzędzie gwałtu noszę przy sobie" Andrzeja Kerna, "Premierowi się nie odmawia" Ewy Wachowicz do "Stłucz pan termometr, to nie będziesz miał gorączki" Lecha Wałęsy. Każde jest szczegółowo opisane. Wśród ponad 400 haseł znalazły się też przezwiska i przydomki. Jest tu "bulterier Kaczyńskich" czyli Jacek Kurski, "krwawy Ludwik" (Ludwik Dorn), "lwica lewicy" (Aleksandra Jakubowska), "piękny Maryjan" (Marian Krzaklewski), a nawet fragmenty piosenek odnoszących się do sytuacji politycznej (np. "Panie Waldku, pan się nie boi", czy "Wałęsa, dawaj moje 100 milionów" z piosenek Kultu).
Jeśli polityk przestanie mówić, zniknie Z Rafałem Zimnym, językoznawcą, adiunktem w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy rozmawia Michał Stangret
Po co stworzyliście ten słownik? - By uchwycić ciekawe językowe oraz komunikacyjne tendencje w zmieniającym się języku polskiej polityki. Z drugiej strony, ta publikacja to nie tylko słownik, ale w gruncie rzeczy także kronika wydarzeń polskiej polityki ostatnich 20 lat.
A czym się w ogóle różni polszczyzna polityczna od tej zwykłej? - Tak naprawdę trudno powiedzieć. Język używany przez polityków i ten, którym mówią zwykli ludzie są podobne, bo politykom zależy, by ich słowa były zrozumiałe dla elektoratu. W dużej mierze to właśnie język wyborców wyznacza standardy mowy polityków. To dlatego np. obecne do niedawna na naszej scenie politycznej ugrupowanie celujące w rozgoryczonych rolników używało w dyskursie politycznym prostackiego języka. Równocześnie był on jednak całkowicie niezrozumiały i odrzucany przez resztę społeczeństwa.
Ale ja mam wrażenie, że w ogóle coraz mniej rozumiemy język polityków. - Takie może być odczucie społeczne, bo politycy mają tendencję do zagadywania. Profesor Bralczyk w przedmowie do naszego słownika pisze, że dziś polityk w dużej mierze istnieje właśnie poprzez słowo. Przestaje mówić - przestaje istnieć. W ogóle politykom zarzuca się, że kreują swój wizerunek bardziej mówiąc niż działając. Wrażenie może być takie, że nie ważne, co polityk zrobi, ważne, jak się z tego wytłumaczy.
Co będzie najważniejszą cechą języka polityków? - Tym, co generalnie dominuje i raczej będzie dominować jest perswazyjność. Żeby istnieć w dzisiejszym medialnym świecie, muszą używać chwytliwych sformułowań. Dlatego potrafią z tzw. pseudowydarzeń, nieistotnych spraw, wykreować szum informacyjny. Ale polityk musi się liczyć z tym, że jeśli przestanie mówić w sposób zrozumiały dla swojego elektoratu, po prostu go straci.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl