Pippi Langstrumpf w świecie detektywów

W księgarniach jest już trzeci tom trylogii "Millenium" Stiega Larssona, która sprzedała się na świecie w ponad 21 milionów egzemplarzy. Co nas pociąga w Larssonie, Henningu Mankellu i innych skandynawskich autorach?
>> Jeżowe pogotowie

My, czytelnicy kryminałów, choć przez chwilę chcemy być Szwedami. Nie chodzi tylko o to, że dla pozostających na dorobku i wciąż uczących się kapitalizmu mieszkańców kraju zza żelaznej kurtyny Szwecja to symbol spokoju i dobrobytu. Nie chodzi o zabezpieczenie społeczne czy równouprawnienie (szwedzkie kryminały pokazują zresztą, że z tym wcale nie jest tak dobrze). Chodzi o postaci zaludniające te książki.

Bohaterowie jak z baśni

Czytanie Larssona przynosi nadzieję. Sama od wewnątrz przyglądam się temu, jak zmienia się rynek prasy. Ubywa dziennikarzy w gazetach, przybywa w internecie. Media biją się o news, tłumaczenie świata schodzi na dalszy plan. Coraz mniej jest miejsca na dziennikarstwo w stylu Mikaela Blomkvista. Na uważne i czasem mozolne grzebanie w sprawie, szukanie drugiego dna, odnajdywanie powiązań ukrytych przed niepowołanym okiem. A dziennikarz Blomkvist to potrafi. To pozwala wierzyć, że gdzieś są jeszcze dziennikarze, którzy się nie boją i którzy się nie poddadzą. Podobnie chcemy wierzyć, że są jeszcze gliniarze, którzy ryzykują karierę, jeśli ktoś zmusza ich do zrobienia czegoś nieuczciwego. Jak bohater Mankella Kurt Wallander czy Martin Beck z powieści Maj Sjöwall i Pera Wahlöö, twórców współczesnej skandynawskiej powieści kryminalnej, zawalą życie rodzinne, zrujnują zdrowie hektolitrami kawy i kartonami papierosów oraz niezdrowym jedzeniem, ale nie odpuszczą śledztwa, a ofiarę będą traktować osobowo, a nie jako kolejny wpis w ewidencji. To właśnie marzenie o takich policjantach i takich dziennikarzach łączy czytelników szwedzkich kryminałów z całego świata. A także o politykach, którzy pozwolą prawdzie wyjść na jaw nawet za cenę kryzysu rządowego.

Odtrutka na Amerykanów

Nadzieja, że wszystko będzie dobrze, to wewnętrzna warstwa skandynawskich kryminałów. Jest jeszcze warstwa zewnętrzna, równie ważna. - Skandynawowie są bardzo skrupulatni, jeśli chodzi o intrygę, i traktują czytelnika poważnie - mówi Irek Grin, pisarz, wydawca, szef Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, który za miesiąc zaczyna się we Wrocławiu. - Nie udają, że tworzą coś więcej niż użytkową powieść kryminalną. I w tej powadze, z którą uprawiają gatunek, jest coś szalenie uroczego. A na koniec, może to zabrzmi dziwnie, ale miejsce akcji tych książek jest dla Polaka egzotyczne. To jest jak odtrutka po przesyconych miejską dżunglą kryminałach amerykańskich.

Właśnie jak odtrutkę na wypełnione spektakularną i nieprawdopodobną akcją amerykańskie powieści traktuje kryminały z północy ich wielka miłośniczka Janina Paradowska, publicystka "Polityki". - Skandynawskie kryminały to dla mnie sposób na wyrwanie się z pośpiechu amerykańskich sensacji. Są bardziej od nich związane z życiem, z surową przyrodą, z codziennością. Odkryłam je przez Henninga Mankella, który urzekł mnie spokojem, precyzją, prawdą o życiu policjanta, zaczęłam szukać kolejnych autorów. Trafiłam na "Millenium". Larsson ma inny sposób narracji i bardzo nieschematycznych bohaterów. Po jakimś czasie akcja, jak to w kryminałach, zaciera się w pamięci, a Mikael Blomkvist i Lisbeth Salander pozostają. Zaczęli mnie fascynować, więc jutro kupię sobie trzeci tom i z zaciekawieniem go przeczytam - mówi Paradowska.

Lisbeth Salander jest najczęściej wskazywanym powodem popularności książek Larssona. Pisarz wymyślił ją jako dorosłą Pippi Langstrumpf. Obdarzoną nadludzką siłą radzenia sobie w sytuacjach, w których inni załamaliby ręce. To dla niej wiele osób czyta "Millenium". Blomkvist też pochodzi z książek Astrid Lindgren, Kalle Blomkvist to wymyślony przez pisarkę chłopiec, który chce być detektywem.

Co znajdziemy w trzecim tomie "Millennium"

Stieg Larsson jako pisarz jest nierówny. Wiele osób miało kłopot z przebrnięciem przez początek "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet", ale kiedy akcja się rozkręciła, trudno było książkę odłożyć.

Niezależny dziennikarz Mikael Blomkvist śledzi spisek wewnątrz szwedzkich służb specjalnych. Wiele ryzykuje, jego zdeterminowani przeciwnicy ruszają do kontrataku. Zyskuje sprzymierzeńców wśród policjantów prowadzących śledztwo w sprawie jego przyjaciółki i współpracowniczki, genialnej hakerki Lisbeth Salander oskarżonej o trzy morderstwa i opisanej przez prasę jako członkini gangu lesbijek-morderczyń. Policjanci podchodzą sceptycznie do tych rewelacji, dochodzenie zostaje im oficjalnie odebrane przez podatnego na wpływy prokuratora.

Stieg Larsson
"Zamek z piasku, który runął"
wyd. Czarna Owca (dawniej Jacek Santorski & Co)

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Zwierzaki