Westerplatte w końcu się kręci

Edyta Błaszczak
2009-09-13 , aktualizacja: 13.09.2009 22:36
A A A Drukuj
Wyluzowany Bogusław Linda jako major Henryk Sucharski ze sforą psów u nóg, elegancki pułkownik Jan Englert, niewielki sztab oświetleniowców, dźwiękowców i charakteryzatorów. W podwarszawskim Konstancinie padły jedne z pierwszych klapsów do filmu "Tajemnica Westerplatte"
Bogusław Linda
Fot. Edyta Blaszczak
Bogusław Linda
ZOBACZ TAKŻE
>> Jamniki mają swoją paradę

Mimo, że film w reżyserii debiutanta Pawła Chochlewa ma być spektakularny, z efektami specjalnymi w amerykańskim stylu za około 14 milionów złotych, to pierwsze dni planu zdjęciowego wyglądały raczej skromnie. Kilkanaście osób ekipy filmowej błyskawicznie realizowało polecenia reżysera, którego jedynie psy nie chciały słuchać. Czuć było jednak powiew showbiznesu, za sprawą chociażby największych polskich aktorów - uśmiechniętego Bogusława Lindy (to jeden z pierwszych filmów w Polsce, w którym będziemy mogli go zobaczyć po dłuższej przerwie) czy eleganckiego Jana Englerta. Dyrektor Teatru Narodowego zgodził się zagrać epizodyczną rolę, bo - jak mówił - artyści mają prawo interpretować historię jak chcą.

O scenariuszu Pawła Chochlewa do filmu "Tajemnica Westerplatte" głośno zrobiło się w sierpniu ubiegłego roku. Prasa opisywała zaplanowane sceny, w których żołnierze mieliby biegać nago, pić alkohol i sikać na portret gen. Rydza-Śmigłego. Pojawiły się zarzuty szkalowania bohaterów narodowych, film oskarżano o antypolskość. Zareagowała nawet kancelaria premiera Donalda Tuska (3,5 mln zł na "Tajemnicę Westerplatte" miał dać finansowany z budżetu państwa Polski Instytut Sztuki Filmowej.) Specjaliści PISF-u bronili filmu i sporządzali dodatkowe ekspertyzy, by udowodnić zgodność scenariusza z faktami. Jednak to nie wystarczyło. Część potencjalnych inwestorów i koproducentów, których pieniądze stanowią w całości trzy czwarte budżetu produkcji i tak wycofała się ze współpracy. Pierwszy klaps mimo gotowych kostiumów, rekwizytów i dekoracji zaprojektowanej przez Allana Starskiego, zdobywcę Oscara za scenografię do "Listy Schindlera", padł dopiero rok później.

Bogusław Linda dla "Metra": Tu nie ma żadnych kontrowersji

Kontrowersje w scenariuszu "Tajemnicy Westerplatte" wymyślili ci, którzy nie czytali tekstu i puścili plotki. Kiedy kręciliśmy "Psy" zarzucano nam, że robimy komunistyczny film o ubekach, ale ten film stał się legendą. Gdybyśmy mieli się przywiązywać do tego, co mówią politycy, musielibyśmy zrezygnować z pracy w tym zawodzie. To jest film wojenny, ale jednocześnie mam nadzieję, że zakradnie się tu trochę psychologii, zwłaszcza w rozgrywce dwóch adwersarzy: majora Sucharskiego i kapitana Dąbrowskiego.

Symbole mają znaczenie

Z Pawłem Chochlewem, reżyserem i scenarzystą "Tajemnicy Westerplatte" rozmawia Edyta Błaszczak

Zdjęcia do filmu filmu ruszyły z prawie rocznym opóźnieniem. Co Pan teraz czuje?

- Bardzo się cieszę, że udało się wystartować, ale już myślę o tym, ile pracy przed nami. Szkoda, że film nie mógł być wyświetlany w 70 rocznicę wydarzeń na Westrplatte, bo mógł być lepszym akcentem rocznicy niż show Władimira Putina.

Kogo finalnie zobaczymy w filmie oprócz Bogusława Lindy czy Jana Englerta?

- Andrzeja Grabowskiego, Piotra Adamczyka, Tomasza Karolaka, Roberta Żołędziowskiego - czyli plejadę najlepszych polskich aktorów.

Nie miał pan problemów z obsadą po tym jak wybuchł skandal i zawieszono produkcję filmu?

- Nie, wręcz przeciwnie. Aktorzy największego formatu po przeczytaniu scenariusza, stwierdzili, że jest wart ich zainteresowania.

Jak ostatecznie wygląda scenariusz, można go przeczytać?

- Z jego upubliczniania nic dobrego nie wyniknęło, więc teraz tego nie robimy. Ale jego dzisiejsza wersja nie różni się właściwie niczym od tej, którą mieliśmy 26 sierpnia 2008 r., czyli w momencie kiedy mieliśmy przystąpić do zdjęć i kiedy ktoś na czyjeś życzenie sprawił nam takiego psikusa [„To fikcja literacka, która w dodatku uderza w godność i honor polskich żołnierzy" - ocenili wtedy politycy z gabinetu szefa rządu]. Pracujemy jedynie nad lepszym dialogiem czy lepszym rozwiązaniem dla jakiś scen. Jak zawsze mówiłem - będzie to film o męstwie i odwadze polskich żołnierzy.

To będzie film historyczny czy scenariusz to fikcja literacka?

- To nie będzie dokument. W filmie fabularnym zawsze jest kreacja, są aktorzy, którzy kreują rzeczywistość. Nie da się dokładne oddać dialogu, nawet jeśli mamy je spisane w dokumentach historycznych. Natomiast dołożyliśmy wszelkich starań, żeby przebieg wydarzeń - obrona Westerplatte - został w filmie dokładnie odtworzony. Czyli, że wojna wybuchła 1 września o świcie i skończyła się dla tych żołnierzy 7 września około 10. Pierwszego dnia były dwa natarcia, drugiego dnia ciężkie bombardowanie i przez kolejne dni nękanie ciągłym ostrzałem artyleryjskim. Przez cały czas stanowiska polskich żołnierzy były rozpoznawane przez Niemców, którzy ciągle wysyłali patrole, żeby sprawdzić czujność polskich żołnierzy. Polacy za każdym razem traktowali to jak regularny atak i odpowiadali furią, stąd w przekazach żołnierzy z Westerplatte pojawiają się relacje o dużo częstszych atakach niż się powszechnie myśli. Dotarliśmy do notatek niemieckich i raportów z takich właśnie rozpoznań.

Pierwsze filmowe klapsy padają w Konstancinie. Gdzie będzie się toczyć bój o Westerplatte?

- Westerplatte będzie grała baza wojsk radzieckich pod Wilnem. Tu pod Warszawą to już kolejny dzień zdjęciowy. Zaczęliśmy kręcić 8 września na Helu - nagrywaliśmy cichy i spokojny świt przed wojną. Te daty są dla mnie bardzo symboliczne, dzień wcześniej 70 lat temu placówka na Westerplatte została oficjalnie poddana. Atak na nasz film rozpoczął się rok temu 26 sierpnia. Nie wiem, czy wszyscy o tym pamiętają, ale to była pierwotna data ataku Hitlera na Polskę. Gdyby Hitler nie zmienił planów, to wtedy zacząłby się tygodniowy ostrzał. My też przez 7 dni jako filmowcy Westerplatte byliśmy ostrzeliwani z każdej strony. Dokładnie 1 września producent zawiesił film. Spotkanie z nim - czyli nasza kapitulacja - odbyło się właśnie o 10. rano. Te symbole dla mnie są bardzo znaczące.

Kiedy film ma szansę trafić na ekrany kin? Czy to będzie jakaś szczególna data?

- Zdjęcia powinniśmy skończyć w połowie listopada. okres postprodukcji będzie sługi bo komputerowo będziemy odtwarzać Schleswiga-Holsteina czy samoloty. Chcielibyśmy naszą prawdziwą, godną każdego Polaka historię wyświetlić w 71 rocznicę obrony Westerplatte.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Podziel się

Jesteśmy na Facebooku! Lubisz nas?