Gdy przed czterema laty Lao Che nagrywał swoją płytę o Powstaniu, a młodzi ludzie zaczęli organizować wystawy archiwalnych zdjęć - wszyscy byli zachwyceni. To było świeże, niespodziewane, socjologowie i komentatorzy z nieskrywaną satysfakcją tłumaczyli, że młodzi ludzie interesują się historią, że ważne jest dla nich - wydawało się nie do pomyślenia - słowo "patriotyzm"
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Mural grupy Twożywo upamiętniający Powstanie Warszawskie
W kolejnych latach po tematykę powstańczą sięgali m.in. Jan Klata, Paweł Passini czy Papcio Chmiel. W tym roku powstańcze utwory Tadeusza Gajcego zaśpiewali m.in. Kazik, Dezerter i Armia. Grupa Twożywo namalowała mural i nagrała specjalne dżingle, które można usłyszeć w supermarketach.
Większość z tych gwiazd została zaproszona do współpracy przez Muzeum Powstania Warszawskiego, które - o czym wszyscy w branży wiedzą - dobrze płaci (roczny budżet to 17 mln zł, z tego 1,3 mln w tym roku pójdzie na obchody). Do pieniędzy z muzeum dochodzą granty z innych publicznych źródeł na projekty związane z rocznicową tematyką, a więc również z Powstaniem.
Pozornie wszystko jest OK. Z jednej strony cieszę się, że budowane są legenda i symbol Warszawy, że przywraca się należną cześć heroicznej walce sprzed 65 lat, dotychczas pomijanej.
A jednak w tym pędzie artystów do tematyki powstańczej coś mnie uwiera. Czy - po tych kilku już latach - to zagadnienie nie stało się zbyt oczywistym punktem w corocznym kalendarzu twórców? Już niedługo każdy artysta będzie mógł powiedzieć, że zrobił coś dla uczczenia Powstania.