Silny - polski Renton?

kal
2009-05-22 , aktualizacja: 22.05.2009 00:18
A A A Drukuj
Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Plakat do "Wojny polsko-ruskiej" wyraźnie nawiązuje do słynnego brytyjskiego "Trainspotting". Porównanie tych filmów nasuwa się niemal automatycznie, również ze względu na ich prowokacyjny styl i narkotykowe wątki. Czy to jednak na pewno zasadne zestawienie?
Plakat filmu
fot. materiały promocyjne
Plakat filmu "Wojna polsko-ruska"
ZOBACZ TAKŻE
>> Nowy, ciekawy zawód...

"Wojnę polsko-ruską" i "Trainspotting" łączy przede wszystkim bezkompromisowość, drapieżność i bezpośredniość stylu. Oba filmy oburzają, są odważne oraz nowatorskie. Twórcy plakatu promującego ekranizację prozy Doroty Masłowskiej stworzyli projekt niemal identyczny z firmującym kultowe już dzieło Danny'ego Boyle'a. Widać to zwłaszcza po sposobie przedstawienia głównych bohaterów: Silnego (Borys Szyc) i Rentona (Ewan McGregor). Ale podobieństwa między nimi wydają się tylko pozorne.

Obaj biorą narkotyki. Co więcej, są od ciężkich prochów potężnie uzależnieni, nie mogą wytrzymać bez "wspomagania" nawet kilku godzin. Dla bohatera "Trainspotting" narkotyki są jednak rodzajem ucieczki, buntu, obrony przed światem, w którym nie może się odnaleźć. A przede wszystkim stanowią protest przeciwko życiu postrzeganemu jako powolne umieranie, pozbawione celu i możliwości spełnienia. Poza tym, Renton usiłuje na różne sposoby zwalczyć uzależnienie.

Dla Silnego prochy to zwykłe, codzienne dopalacze, dzięki którym świat wydaje się bardziej kolorowy, a zabawa czy seks - intensywniejsze. Są czymś oczywistym, jak jedzenie czy picie. Bohater "Wojny polsko-ruskiej" ani myśli zrywać z nałogiem. Łyka tabletki niczym cukierki, by oddawać się kolejnym wizjom i szaleństwom. Lubi bezcelowe życie, podczas gdy Rentonowi boleśnie ono przeszkadza.

Obaj lubią kobiety. Choć w życiu Marka Rentona zajmują znacznie mniej miejsca, niż w przypadku Silnego. Heroina tłumi jego popęd seksualny, odradzający się tylko w chwilach detoksu. Jest uczuciowy, ale nie ma ochoty na stabilny związek. Zmaga się też z poważnymi skrupułami w kwestii nieletnich.

Silny myśli w zasadzie wyłącznie o seksie i bijatykach. Podoba mu się większość napotkanych dziewczyn, każdą zaciągnąłby do łóżka. Nie przeszkadza mu fakt, że dobiera się do młodocianej licealistki. Bez płci przeciwnej zupełnie nie potrafi funkcjonować. Jego największą miłością jest Magda. Ma na jej punkcie obsesję i związane są z nią wspomnienia.

Towarzystwo. Silny ma głównie wrogów lub półgłówkowatych wspólników do wciągania kresek. Woli towarzystwo kobiet. Do jego najbliższych koleżanek należy umięśniona Natasza, uwielbiająca demolować mieszkania i mylić zupki w proszku z czymś mocniejszym.

Renton żyje w kameralnej komunie, w której niemal wszyscy biorą. "Przyjaciele", wyrachowani i znacznie inteligentniejsi od znajomych Silnego, są dla bohatera "Trainspotting" bardziej destrukcyjni niż same narkotyki.

Miejsce. Dla Rentona cała Szkocja, w której żyje, jest "marną służalczą tłuszczą na ziemskim padole", której "nawet nikt przyzwoity nie chciał podbić". Uważa swój kraj za porażkę i cierpi, bo właśnie tu musi żyć. Szkocki krajobraz niespecjalnie go raduje. W tym państwie czuje się wyrzutkiem.

Silny bardzo mocno przylega do małomiasteczkowej polskiej rzeczywistości, traktowanej w "Wojnie polsko-ruskiej" bardzo krytycznie. Brutalni dresiarze posługujący się żenującą nowomową (połączenie wulgaryzmów i wyszukanego, acz używanego niepoprawnie słownictwa) tłumnie zasiedlają okolicę, tworząc małe mafie oraz rywalizując o względy lokalnych piękności.

Obaj opowiadają swoją historię. Jedynym narratorem "Trainspotting" jest Renton. To wokół niego ogniskują się wydarzenia, a wiele scen dzieje się wyłącznie w głowie bohatera. W dziele Boyle'a nie ma miejsca na wtręty demaskujące fikcyjność opowieści. Renton to w pełni realistyczna postać, która mogłaby żyć naprawdę.

Głos Silnego często słychać z offu, nakłada się on jednak z głosem Doroty Masłowskiej, prawdziwej autorki opowieści. Jej obecność podkreśla fikcyjność "Wojny polsko-ruskiej". Film Żuławskiego to rzecz o artystycznym tworzeniu, fabuła jest tu wartością drugorzędną, a Silny jest tylko marionetką w rękach pisarki lub reżysera. Wszystko jest umowne, traktowane z dystansem.

Wniosek. Silny nie jest polskim Rentonem, a Wy nie idźcie do kina na polską wersję "Trainspotting". Ale do kina idźcie koniecznie, bo "Wojna polsko-ruska" to znakomity obraz, do obejrzenia już od dziś.

"Wojna polsko-ruska", Polska 2009, reż. Xawery Żuławski, wyst. Borys Szyc, Roma Gąsiorowska

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Podziel się