Ludzi kupują karty ICE. Na próżno? Lekarz: Są bezużyteczne

Anna Sapieha, Łódź
27.06.2011 , aktualizacja: 27.06.2011 19:22
A A A Drukuj
W wakacje rośnie zainteresowanie kartą ICE. W razie nagłego wypadku ratownik udzielający pierwszej pomocy wie kogo z bliskich powiadomić o tym, że coś nam się stało. Pożytku z karty nie mają lekarze. - Nie mamy prawa zdradzać jakichkolwiek danych osobowych i medycznych niepowołanym do tego osobom ani grzebać poszkodowanym po kieszeniach - krytykuje pomysł dyrektor łódzkiego pogotowia.
Karta ICE
Fot. TOK FM
Karta ICE
W sytuacji wypadku lub innego zagrożenia rodzina często nie wie, co się z nami dzieje. W dowodach osobistych nie ma numerów kontaktowych bliskich osób, a ratownicy nie mają pewności, którą z wpisanych do telefonu komórkowego osób życzylibyśmy sobie powiadomić.

Na pomysł karty ICE wpadli włoscy ratownicy, którzy zauważyli lukę informacyjną w kontakcie z rodziną i bliskimi poszkodowanych w różnych wypadkach.

Skrót ICE (In Case of Emergency) oznacza "w nagłym wypadku". Plastikowa karta wielkości dowodu osobistego zawiera imię i nazwisko właściciela oraz numery telefonów do trzech osób, które można powiadomić w razie wypadku. Dane wpisuje się też do telefonu komórkowego, ratownik odnajdzie je pod nazwą ICE. Można wpisać ICE1, ICE2 i ICE3.

Karty można kupić w oddziałach PCK w całym kraju. - Zainteresowanie jest duże - mówi Radosław Budzyński z Polskiego Czerwonego Krzyża w Łodzi. - Ostatnio przyszła do nas starsza pani, która kupiła w prezencie karty dla całej rodziny - dodaje.

Jednak jak się okazuje, karta ICE nie jest wcale zbyt użyteczna. - Dość intensywnie dyżuruję i nigdy się z nią nie spotkałem - przyznaje dr Janusz Morawski, dyrektor ds. medycznym w łódzkim pogotowiu.

Jego zdaniem pomysł jest zupełnie nietrafiony. - W myśl obowiązującego prawa lekarz nie może zdradzać jakichkolwiek danych osobowych i medycznych niepowołanym do tego osobom, a nigdy nie mamy pewności co do osoby podanej w karcie - dodaje dr Morawski.

- Poza tym nie mamy prawa grzebać poszkodowanym po kieszeniach, od tego jest policja. Dla nas pacjent do chwili identyfikacji na szpitalnym oddziale jest osobą NN, czyli osobą o nieustalonej tożsamości - dodaje.

Zdaniem Morawskiego karta mogłaby się sprawdzić w przypadkach np. zasłabnięć na ulicy lub incydentalnych przypadków, jednak nie ma żadnego znaczenia w przypadku wypadków komunikacyjnych. - Samochód koziołkuje, jest kilka ofiar, galimatias i trudno nawet ustalić, która osoba jest którą - podkreśla dyrektor łódzkiego pogotowia.

Jego zdaniem powiadamianie bliskich ofiar i poszkodowanych najlepiej pozostawić policji. - To jedyna legalna instytucja, która do tego służy - podkreśla dr Morawski. - Są być może powolni, ale solidni - dodaje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • o_onufry

    0

    Co to za medyczny malkontent. To że nie ma uprawnień do "grzebania" to nie znaczy że nie moze korzystać z danych na karcie kiedy "wpadnie" mu w ręce. poza tym na miejscu wypadku zawsze jest policja która sprawdza dokumenty osób uczestników czyli pokrzywdzonych. Taka karta włożona do okładki prawa jazdy czy dowodu osobistego jest bardzo istotną informacją dla rodziny osoby pokrzywdzonej.

  • emeryt21

    Oceniono 1 raz 1

    I znow procedury....ludzie czy wy jestescie chorzy ? czy trzeba wam tlumaczyc,ze skoro chory ma taka karte karte to ma ja wlasnie po to zeby dzwonic tam gdzie on sobie wczesniej zaplanowal ??????

  • funkenschlag

    0

    W paszporcie wpisuje się kontakt, więc czemu nie na karcie? Wpisywanie ICE do telefony sprawdzi się, jeśli ktoś będzie miał ekran odblokowany (na smartfonach ludzie często blokują)

  • guglielmo

    0

    A jak się to ma do praw pacjenta zagwarantowanych ustawami (m.in. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, o zakładach opieki zdrowotnej)? Pacjent ma prawo do informacji, może też wskazać osoby, którym takich informacji się udziela. W razie pogorszenia stanu zdrowia grożącego śmiercią szpital ma *obowiązek* poinformować o tym wskazaną przez pacjenta osobę. Kartę ICE należy traktować jako oświadczenie wskazujące taką osobę. Wskazana osoba może mieć informacje istotne dla ratowania życia i zdrowia pacjenta, np. o przebytych czy przewlekłych chorobach, leczeniu, uczuleniach itp. To nie jest "grzebanie w kieszeniach pacjenta", to jest działanie konieczne dla podjęcia najlepszych decyzji medycznych, a w przypadku zagrożenia życia - obowiązek szpitala.

  • sulim01

    0

    Czy u nas coś, kiedyś, komuś będzie pasowało? Nie twierdzę, że lekarz-ratownik zamiast ratować rannego ma mu przeszukiwać kieszenie, ale taka karta na pewno może się przydać, lekarzom też.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX