Zakończyło się przesłuchanie Mariusza Kamińskiego w prokuraturze okręgowej w Rzeszowie. Szef CBA usłyszał zarzuty: nadużycia uprawnień, kierowania niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi dotyczącymi wręczenia korzyści majątkowej osobom powołujący się na wpływy w ministerstwie rolnictwa, kierowania niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi dotyczącymi wręczania korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym oraz kierowania podrobieniem dokumentów oraz wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty.
Paragrafy na Mariusza Kamińskiego - zobacz listę Mariusz K. podżegał do przestępstwa. Grozi mu 8 lat - Pomimo braku uzasadnienia popełnienia przestępstwa szef CBA zdecydował się przeprowadzić operację specjalną, a podległych mu funkcjonariuszy podżegał do przestępstwa - wyjaśniła w oświadczeniu prokurator. Szefowi CBA grozi do ośmiu lat więzienia. Wiadomo już, że Kamiński nie przyznał się winy i złożył krótkie wyjaśnienie. Wiadomo też, że prokuratura nie zastosowała wobec niego żadnych środków zapobiegawczych.
Z apelem o postawienie im takich samych zarzutów, jakie otrzymał ich zwierzchnik zwrócili się do prokuratury zastępcy Mariusza Kamińskiego. Ernest Bejda i Maciej Wąsik w wydanym oświadczeniu napisali, że są gotowi solidarnie ze swoim szefem ponieść odpowiedzialność za działania Biura.
Wcześniej Mariusz Kamiński zgodnie z obietnicą stawił się w prokuraturze okręgowej w Rzeszowie. - CBA nie pęka, do ostatniej chwili będziemy działać dokąd się da - powiedział do dziennikarzy tuż po wejściu do budynku Kamiński. Szef CBA zapowiedział na około godzinę 14 konferencję prasową.
Treść zarzutów objęta jest tajemnicą, wiadomo tylko, że są to zarzuty urzędnicze,
dotyczące nadużycia władzy.
Prokuratura zdecydowała o ich postawieniu Kamińskiemu 9 września. Jednak szef CBA nie stawił się na pierwsze wezwanie prokuratury, która wyznaczyła kolejny termin. Rzeszowska prokuratura na godzinę 11 zapowiedziała konferencje wyjaśniającą treść zarzutów wobec szefa CBA.
O losie Kamińskiego zdecyduje premier W czwartek premier Donald Tusk mówił, iż jego zaufanie do Kamińskiego jest mniejsze niż kiedykolwiek, ale - jak zadeklarował - nie będzie "szukał pretekstu" do tego, aby Kamiński przestał kierować Biurem. - Jeśli zarzuty będą poważne, wtedy podejmę decyzję - dodał Tusk. W sobotę CBA zapewniło, że Kamiński nie planuje podać się do dymisji.
Jak wyjaśnił wczoraj szef sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych Stanisław Rakoczy (
PSL), w przypadku ewentualnej decyzji premiera o odwołaniu szefa CBA Mariusza Kamińskiego, wniosek szefa rządu w tej sprawie musi
przejść analogiczną drogę jak podczas powoływania szefów służb. Opinie w tej sprawie wyrazić powinni prezydent, Kolegium ds. Służb Specjalnych oraz speckomisja, nie są one jednak wiążące dla premiera.
Ziobro: zarzuty dla Kamińskiego to gigantyczny skandal Dziś w Polskim Radiu Zbigniew Ziobro mówił, że to nie przypadek, że szef CBA usłyszy dziś zarzuty za akcję Biura w resorcie rolnictwa za czasów Andrzeja Leppera. Europoseł PiS przypomina, że to Kamiński odpowiada za wykrycie afery hazardowej.
- Trzeba wyjaśnić też gigantyczny skandal, który kojarzy się z działaniem mafii włoskiej polegającym na stawianiu zarzutów uczciwym policjantom i sędziom, by odsunąć ich od śledztw. Dzisiaj Mariuszowi Kamińskiemu stawia się fałszywe zarzuty i chce się go prawnie zlikwidować - broni szefa CBA Ziobro.
Według ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, szefa CBA powołuje na czteroletnią kadencję i odwołuje premier, po zasięgnięciu opinii prezydenta, Kolegium do Spraw Służb Specjalnych oraz sejmowej komisji właściwej do spraw służb specjalnych.
Szef Biura może zostać odwołany, gdy nie spełnia jednego z warunków określonych w ustawie.
Na początku lipca w efekcie operacji CBA aresztowano dwie osoby - Piotra R. i Andrzeja K., którzy mieli powoływać się na wpływy w ministerstwie rolnictwa, pozwalające załatwić im - za łapówkę - odrolnienie działki koło Mrągowa. Szef Samoobrony Andrzej Lepper został 9 lipca 2007 r. odwołany ze stanowiska wicepremiera i ministra rolnictwa.