Zaprzysiężenie Obamy - relacja minuta po minucie>> "Przysięgam uroczyście..." - Przysięgam uroczyście sprawować wiernie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz dochować konstytucji Stanów Zjednoczonych, strzec jej i bronić ze wszystkich swych sił - powiedział Barack Obama podczas przysięgi. Przysięgę, złożoną na tzw. Biblię inauguracyjną Abrahama Lincolna, odebrał na Kapitolu prezes Sądu Najwyższego John Roberts.
Obama zapowiada "Nowy początek" Zaraz po zaprzysiężeniu rozpoczęło się przemówienie nowego prezydenta. Obama zapowiedział podjęcie śmiałych działań w obliczu "kryzysów dwóch wojen i ciężko osłabionej gospodarki". - Mówię wam dzisiaj, że wyzwania, wobec których stoimy, są realne, są poważne i jest ich wiele - podkreślił. - Niełatwo będzie im sprostać, ani nie stanie się to szybko. Lecz wiedz, Ameryko, że sprostamy im - powiedział.
Obama zapowiedział "nowy początek" jeśli chodzi o kontakty Stanów Zjednoczonych ze światem muzułmańskim. Zapewnił także, że amerykańskie wojska "zaczną opuszczać
Irak w sposób odpowiedzialny".
- Zebraliśmy się dziś, bo wybieramy nadzieję ponad strach, wspólnotę interesu ponad konflikt i niezgodę. Dziś chcemy ogłosić koniec kłamliwych obietnic i wzajemnego obwiniania się oraz wyrzec się dogmatów, które już zbyt długo krępowały naszą politykę - zapewnił.
Obama podziękował także swemu poprzednikowi za służbę Ameryce oraz pomoc i współpracę w trakcie przekazywania władzy.
Wcześniej odbyło się zaprzysiężenie wiceprezydenta Joe Bidena.
Na początku uroczystości pastor Rick Warren przeczytał inwokację. Po nim na scenie pojawiła się piosenkarka
Aretha Franklin. Zgromadzony tłum przywitał ją owacjami.
Przemówienie prezydenta Baracka Obamy - czytaj>> Pieszo do Białego Domu Obama z żoną Michelle oraz wiceprezydentem Joe Bidenem z małżonką przyjęli najpierw defiladę wojsk w historycznych strojach nawiązujących do amerykańskiej wojny rewolucyjnej.
Nowy prezydent i jego żona wsiedli następnie do limuzyny, która ruszyła powoli aleją prowadzącą z Kapitolu do Białego Domu. Wzdłuż ulicy zgromadziły się tysiące ludzi, którzy przez wiele godzin, mimo mrozu, czekali na Obamę.
Prezydent dwukrotnie wysiadł wraz z Michelle z samochodu i szedł kilka przecznic środkiem alei w otoczeniu agentów Secret Service, zachowujących jednak dystans kilku metrów. Dołączyli do nich także Biden z małżonką.
Przejście pieszo Pennsylvania Avenue nie było wcześniej zapowiedziane ze względów bezpieczeństwa. Poprzedni prezydenci w dniu inauguracji pokonywali na ogół tę trasę
samochodami. Pierwszym, który szedł pieszo, był Jimmy Carter (1977-1981).
Tłumy entuzjastycznie witały Pierwszą Parę. Ludzie wznosili okrzyki, pozdrawiali prezydenta, dzieci biegły chodnikiem wzdłuż ulicy.
Kiedy Obama z małżonką dotarli do Białego Domu, zaczęła się druga część parady - przejście aleją ponad 13 000 ludzi ze wszystkich 50 stanów
USA. Część z nich przebranych było w historyczne stroje żołnierzy wojny secesyjnej (1861-1865) -pierwszego murzyńskiego regimentu walczącego w tym konflikcie.
Tłumy w Waszyngtonie Nie bacząc na chłód i prognozy pogody ostrzegające przed opadami śniegu, setki tysięcy osób przybywały od wczesnego rana do Waszyngtonu, żeby być świadkami zaprzysiężenia nowego prezydenta. Według szacunków telewizji ABC News, uroczystościom na Mallu przyglądało się i przysłuchiwało 1,4 miliona osób. Agencja AP oceniła liczbę ludzi podobnie, na "dobrze ponad milion", opierając się na fotografiach tłumu i porównaniach z poprzednimi zgromadzeniami w tym miejscu. Inne szacunki mówią nawet o ponad 2 milionach.
Oznacza to, że frekwencja w czasie inauguracji Obamy była największą ze wszystkich ceremonii inaugurujących prezydentury jego poprzedników.
Ludzie płaczą ze wzruszenia - galeria zdjęć