Wyborcy, którzy zadzwonili na numer podany na jednej z ulotek z wizerunkiem Barcka Obamy musieli być bardzo zaskoczeni. Wbrew ich oczekiwaniom, nie był to numer infolinii, a tzw. "sex-telefon".
Fot. Ed Andrieski AP
Zwolennicy Baracka Obamy
Ulotka została rozesłana przez Demokratów z Michigan. Miała nakłaniać wyborców, którzy 4 listopada nie będą mogli stawić się w punkcie wyborczym, do wypełnienia odpowiednich formularzy i głosowania inną metodą.
Na ulotce ze zdjęciem kandydata Demokratów widniał numer infolinii. Wyborcy, którzy zdecydowali się telefonicznie zdobyć więcej informacji nie połączyli się jednak z infolinią wyborczą, a z ... telefoniczną linią erotyczną.
Wpadka została błyskawicznie zauważona przez stację WJBK-TV. Rzeczniczka partii przeprosiła za pomyłkę.