Zbigniew Wassermann (17.09.1949 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 09.04.2011 20:05
Poseł PiS na Sejm RP. - Prawy człowiek, głęboko wierzący, dla którego dekalog był normą życia i postępowania - żegnał zmarłego kardynał Stanisław Dziwisz.
ZOBACZ TAKŻE
Zawzięty, nieustępliwy i nieufny polityk? Panowie, Zbysiu to kochany człowiek. Umiał wygrywać, przegrywać i wybaczać. Był tylko może zbyt zapracowany, żeby zadbać o wizerunek - wspomina Zbigniewa Wassermanna przyjaciel Józef Pilch, przewodniczący Rady Miasta Krakowa.
Śledząc zawodową karierę Wassermanna, można lepiej zrozumieć słowa Józefa Pilcha.
Nazwisko Wassermanna po raz pierwszy publicznie wypłynęło, gdy latem 1990 r. znalazł się w składzie komisji weryfikującej krakowską Służbę Bezpieczeństwa. Skąd ten wybór? W latach 80. Wassermann, pracując w strukturach peerelowskiej prokuratury, działał jednocześnie w duszpasterstwie prawniczym, chyba jako jedyny czynny wówczas prokurator. Opierał się naciskom przełożonych, którzy dążyli do pełnego "upartyjnienia" prokuratury. Świadomie zrezygnował z kariery, którą zapewniłby akces do partii.
Po latach chwalebne świadectwo wystawił mu działacz opozycji Bartłomiej Sienkiewicz, w 1982 r. schwytany przez SB za działalność w nielegalnym NZS. - SB pobiła mnie, potem przez 48 godzin byłem trzymany w nieogrzewanej celi. Zostałem aresztowany. Moją sprawę dostał Wassermann. Poprowadził ją tak, że zostałem uwolniony, a potem uniewinniony. Zrobił wszystko, co mógł wtedy zrobić niezależny i uczciwy prokurator - mówił Sienkiewicz "Gazecie Wyborczej".
Po tym zdarzeniu Wassermann nie dostawał już spraw przeciwko opozycji.
Po 1990 r. jego kariera też nie przebiegała gładko. W 1991 r. skrytykował brak wystarczających - jego zdaniem - zmian w prokuraturze oraz niechęć środowiska do rozliczenia się z przeszłością. Został odwołany ze stanowiska i zawieszony jako prokurator. Wrócił w 1993 r. w czasach rządów Hanny Suchockiej, do prokuratury apelacyjnej.
Do wielkiej polityki wszedł, gdy w 2000 r. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS. Był u niego prokuratorem krajowym. Współzakładał PiS i został posłem tej partii z Krakowa. W latach 2001-05 w sejmowej komisji ds. służb specjalnych udowadniał, że może ona sprawować realną kontrolę nad specłużbami. Doprowadził do powstania orlenowskiej komisji śledczej badającej sprawę zatrzymania szefa Orlenu przez UOP w 2002 r. Tam zyskał sobie miano jednego z bardziej mocniejszych polityków swojej partii. Gdy w 2005 r. PiS wygrał wybory, objął stanowisko ministra koordynatora służb specjalnych.
W Sejmie tej kadencji PiS skierował go do hazardowej komisji śledczej, gdzie należał do śledczych zadających najwięcej merytorycznych pytań. Wyróżniał się polemikami z posłami PO. Niekiedy sympatycznymi, jak wówczas, gdy bronił swojej krakowskiej wymowy i prawa do używania specyficznie małopolskiego sformułowania "wartałoby".
Jego polityczni przeciwnicy i my, krytyczni dziennikarze, zawsze mieliśmy respekt dla jego pracowitości, prawniczej wiedzy i oddania sprawie, którą reprezentował.
Został pochowany w Krakowie, na cmentarzu na Bielanach. Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Śledząc zawodową karierę Wassermanna, można lepiej zrozumieć słowa Józefa Pilcha.
Nazwisko Wassermanna po raz pierwszy publicznie wypłynęło, gdy latem 1990 r. znalazł się w składzie komisji weryfikującej krakowską Służbę Bezpieczeństwa. Skąd ten wybór? W latach 80. Wassermann, pracując w strukturach peerelowskiej prokuratury, działał jednocześnie w duszpasterstwie prawniczym, chyba jako jedyny czynny wówczas prokurator. Opierał się naciskom przełożonych, którzy dążyli do pełnego "upartyjnienia" prokuratury. Świadomie zrezygnował z kariery, którą zapewniłby akces do partii.
Po latach chwalebne świadectwo wystawił mu działacz opozycji Bartłomiej Sienkiewicz, w 1982 r. schwytany przez SB za działalność w nielegalnym NZS. - SB pobiła mnie, potem przez 48 godzin byłem trzymany w nieogrzewanej celi. Zostałem aresztowany. Moją sprawę dostał Wassermann. Poprowadził ją tak, że zostałem uwolniony, a potem uniewinniony. Zrobił wszystko, co mógł wtedy zrobić niezależny i uczciwy prokurator - mówił Sienkiewicz "Gazecie Wyborczej".
Po tym zdarzeniu Wassermann nie dostawał już spraw przeciwko opozycji.
Po 1990 r. jego kariera też nie przebiegała gładko. W 1991 r. skrytykował brak wystarczających - jego zdaniem - zmian w prokuraturze oraz niechęć środowiska do rozliczenia się z przeszłością. Został odwołany ze stanowiska i zawieszony jako prokurator. Wrócił w 1993 r. w czasach rządów Hanny Suchockiej, do prokuratury apelacyjnej.
Do wielkiej polityki wszedł, gdy w 2000 r. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS. Był u niego prokuratorem krajowym. Współzakładał PiS i został posłem tej partii z Krakowa. W latach 2001-05 w sejmowej komisji ds. służb specjalnych udowadniał, że może ona sprawować realną kontrolę nad specłużbami. Doprowadził do powstania orlenowskiej komisji śledczej badającej sprawę zatrzymania szefa Orlenu przez UOP w 2002 r. Tam zyskał sobie miano jednego z bardziej mocniejszych polityków swojej partii. Gdy w 2005 r. PiS wygrał wybory, objął stanowisko ministra koordynatora służb specjalnych.
W Sejmie tej kadencji PiS skierował go do hazardowej komisji śledczej, gdzie należał do śledczych zadających najwięcej merytorycznych pytań. Wyróżniał się polemikami z posłami PO. Niekiedy sympatycznymi, jak wówczas, gdy bronił swojej krakowskiej wymowy i prawa do używania specyficznie małopolskiego sformułowania "wartałoby".
Jego polityczni przeciwnicy i my, krytyczni dziennikarze, zawsze mieliśmy respekt dla jego pracowitości, prawniczej wiedzy i oddania sprawie, którą reprezentował.
Został pochowany w Krakowie, na cmentarzu na Bielanach. Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



