Grzegorz Dolniak (17.02.1960 - 10.04.2010)

Przemysław Jedlecki, itg
09.04.2011 , aktualizacja: 10.04.2011 13:32
A A A Drukuj
Poseł PO, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Jego biuro poselskie okupowały zawsze tłumy ludzi - bo pomagał, gdy mógł, a kiedy nie mógł - potrafił uważnie słuchać. - Człowiek do bólu uczciwy - mówił o nim premier.
Grzegorz Dolniak
Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
Grzegorz Dolniak
Urodzony w 1960 roku w Będzinie. W Sejmie zasiadał od trzech kadencji. Był wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, kierował ostatnią kampanią partii do Parlamentu Europejskiego. Angażował się w wiele spraw dotyczących Zagłębia. Zabiegał m.in. o korzystny dla tej części województwa śląskiego przebieg szybkiej kolei Warszawa - Katowice. Poparł też plan specjalnej ustawy dla miast Górnego Śląska i Zagłębia, dzięki której miał powstać tzw. superpowiat, czyli metropolia.

Z wykształcenia był ekonomistą, zanim zaangażował się w politykę, prowadził własną firmę, która zatrudniała kilkadziesiąt osób. Wtedy też zaprzyjaźnił się z Krzysztofem Stachowiczem, dziś dąbrowskim radnym. - Grzegorz każdego traktował serdecznie, i bez najmniejszej dawki agresji. To rzadka dziś cecha - mówił Stachowicz, który z Dolniakiem widział się na krótko przed podróżą do Smoleńska. - Pakował się. Był dumny, że może polecieć do Katynia. Prawda jest jednak taka, że Grzesiek rzadko latał. Nawet gdy jeździł na urlop, całą rodzinę pakował do samochodu. Nigdy nie lecieli - wspomniał Stachowicz.

Rodzina była dla Dolniaka bardzo ważna. - Córka Patrycja jest już dorosła, dawno skończyła studia, ale on umiał sprawić, że wakacje wszyscy spędzali razem. Każda rodzinna uroczystość była dla niego bardzo ważna - przypomina Stachowicz. Z Dolniakiem właściwie byli jak rodzina. - Grzesiek towarzyszył mi, gdy urodziła się moja córka. Zawsze mogłem liczyć na jego pomoc. Mogłem na nim polegać, bo nie był jakimś tam załatwiaczem, który coś tam kombinuje na boku - wspomina Stachowicz.

Znajomi politycy podkreślają, że bardzo było ważne dla niego Zagłębie. - Organizował debaty i spotkania dotyczące przyszłości regionu. Dbał o interesy Zagłębia, ale jednocześnie wiedział, że musimy razem współdziałać z Górnym Śląskiem. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych - mówi Zbigniew Szaleniec, przyjaciel Dolniaka i senator PO w okręgu sosnowieckim.

Szaleniec podkreśla, że Dolniak unikał politycznych sporów. Nie chciał robić kariery za wszelką cenę. Gdy trzeba było, schodził z pierwszej linii wydarzeń. - Grzegorz pokazał, że polityka może być uczciwa i pozbawiona złych emocji. Cieszę się, że dane mi go było znać - dodaje Szaleniec.

Inni znajomi Dolniaka przypominają, że na swoją pozycję w klubie i w Sejmie pracował bardzo długo. Przez lata był nieobecny w ogólnopolskich mediach. - Tak naprawdę Grzegorz był posłem od roboty. Praca w klubie to mnóstwo papierów, spraw organizacyjnych. Nie każdy by się na to zdecydował. To była ciężka, ale mało medialna praca. Jemu to nie przeszkadzało - mówi Wojciech Saługa, poseł PO z Jaworzna.

Zapalony siatkarz i miłośnik sportu, wierny kibic będzińskiej drużyny siatkarskiej.

Grzegorz Dolniak został pochowany w Będzinie, na cmentarzu parafialnym, nieopodal kaplicy św. Tomasza Becketta. - Nigdy nie zapomnę słów pana premiera podczas uroczystości na lotnisku w Warszawie, którymi witał mojego męża. Powiedział, że był to człowiek do bólu uczciwy. Każdy chciałby na koniec usłyszeć takie słowa - mówiła podczas uroczystości pogrzebowych posła Grzegorza Dolniaka jego żona Barbara.

Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Podziel się