Grzegorz Dolniak (17.02.1960 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 10.04.2011 13:32
Poseł PO, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Jego biuro poselskie okupowały zawsze tłumy ludzi - bo pomagał, gdy mógł, a kiedy nie mógł - potrafił uważnie słuchać. - Człowiek do bólu uczciwy - mówił o nim premier.
ZOBACZ TAKŻE
- Poseł zginął w Smoleńsku. Rusza fundacja jego imienia (19-04-11, 18:23)
- Będzin pożegnał człowieka prawego, do bólu uczciwego (22-04-10, 21:11)
- "Aby żyło się normalnie, aby było normalnie" pogrzeb Grzegorza Dolniaka (22-04-10, 15:35)
- Mówiliśmy sobie z Grzegorzem prawdę prosto w oczy (15-04-10, 14:53)
- Grzegorz miał wiele planów. Mierzył wciąż wyżej. Marzył (13-04-10, 17:30)
- Grzegorz Dolniak. Polityk trochę z innego świata (13-04-10, 00:19)
Urodzony w 1960 roku w Będzinie. W Sejmie zasiadał od trzech kadencji. Był wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, kierował ostatnią kampanią partii do Parlamentu Europejskiego. Angażował się w wiele spraw dotyczących Zagłębia. Zabiegał m.in. o korzystny dla tej części województwa śląskiego przebieg szybkiej kolei Warszawa - Katowice. Poparł też plan specjalnej ustawy dla miast Górnego Śląska i Zagłębia, dzięki której miał powstać tzw. superpowiat, czyli metropolia.
Z wykształcenia był ekonomistą, zanim zaangażował się w politykę, prowadził własną firmę, która zatrudniała kilkadziesiąt osób. Wtedy też zaprzyjaźnił się z Krzysztofem Stachowiczem, dziś dąbrowskim radnym. - Grzegorz każdego traktował serdecznie, i bez najmniejszej dawki agresji. To rzadka dziś cecha - mówił Stachowicz, który z Dolniakiem widział się na krótko przed podróżą do Smoleńska. - Pakował się. Był dumny, że może polecieć do Katynia. Prawda jest jednak taka, że Grzesiek rzadko latał. Nawet gdy jeździł na urlop, całą rodzinę pakował do samochodu. Nigdy nie lecieli - wspomniał Stachowicz.
Rodzina była dla Dolniaka bardzo ważna. - Córka Patrycja jest już dorosła, dawno skończyła studia, ale on umiał sprawić, że wakacje wszyscy spędzali razem. Każda rodzinna uroczystość była dla niego bardzo ważna - przypomina Stachowicz. Z Dolniakiem właściwie byli jak rodzina. - Grzesiek towarzyszył mi, gdy urodziła się moja córka. Zawsze mogłem liczyć na jego pomoc. Mogłem na nim polegać, bo nie był jakimś tam załatwiaczem, który coś tam kombinuje na boku - wspomina Stachowicz.
Znajomi politycy podkreślają, że bardzo było ważne dla niego Zagłębie. - Organizował debaty i spotkania dotyczące przyszłości regionu. Dbał o interesy Zagłębia, ale jednocześnie wiedział, że musimy razem współdziałać z Górnym Śląskiem. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych - mówi Zbigniew Szaleniec, przyjaciel Dolniaka i senator PO w okręgu sosnowieckim.
Szaleniec podkreśla, że Dolniak unikał politycznych sporów. Nie chciał robić kariery za wszelką cenę. Gdy trzeba było, schodził z pierwszej linii wydarzeń. - Grzegorz pokazał, że polityka może być uczciwa i pozbawiona złych emocji. Cieszę się, że dane mi go było znać - dodaje Szaleniec.
Inni znajomi Dolniaka przypominają, że na swoją pozycję w klubie i w Sejmie pracował bardzo długo. Przez lata był nieobecny w ogólnopolskich mediach. - Tak naprawdę Grzegorz był posłem od roboty. Praca w klubie to mnóstwo papierów, spraw organizacyjnych. Nie każdy by się na to zdecydował. To była ciężka, ale mało medialna praca. Jemu to nie przeszkadzało - mówi Wojciech Saługa, poseł PO z Jaworzna.
Zapalony siatkarz i miłośnik sportu, wierny kibic będzińskiej drużyny siatkarskiej.
Grzegorz Dolniak został pochowany w Będzinie, na cmentarzu parafialnym, nieopodal kaplicy św. Tomasza Becketta. - Nigdy nie zapomnę słów pana premiera podczas uroczystości na lotnisku w Warszawie, którymi witał mojego męża. Powiedział, że był to człowiek do bólu uczciwy. Każdy chciałby na koniec usłyszeć takie słowa - mówiła podczas uroczystości pogrzebowych posła Grzegorza Dolniaka jego żona Barbara.
Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Z wykształcenia był ekonomistą, zanim zaangażował się w politykę, prowadził własną firmę, która zatrudniała kilkadziesiąt osób. Wtedy też zaprzyjaźnił się z Krzysztofem Stachowiczem, dziś dąbrowskim radnym. - Grzegorz każdego traktował serdecznie, i bez najmniejszej dawki agresji. To rzadka dziś cecha - mówił Stachowicz, który z Dolniakiem widział się na krótko przed podróżą do Smoleńska. - Pakował się. Był dumny, że może polecieć do Katynia. Prawda jest jednak taka, że Grzesiek rzadko latał. Nawet gdy jeździł na urlop, całą rodzinę pakował do samochodu. Nigdy nie lecieli - wspomniał Stachowicz.
Rodzina była dla Dolniaka bardzo ważna. - Córka Patrycja jest już dorosła, dawno skończyła studia, ale on umiał sprawić, że wakacje wszyscy spędzali razem. Każda rodzinna uroczystość była dla niego bardzo ważna - przypomina Stachowicz. Z Dolniakiem właściwie byli jak rodzina. - Grzesiek towarzyszył mi, gdy urodziła się moja córka. Zawsze mogłem liczyć na jego pomoc. Mogłem na nim polegać, bo nie był jakimś tam załatwiaczem, który coś tam kombinuje na boku - wspomina Stachowicz.
Znajomi politycy podkreślają, że bardzo było ważne dla niego Zagłębie. - Organizował debaty i spotkania dotyczące przyszłości regionu. Dbał o interesy Zagłębia, ale jednocześnie wiedział, że musimy razem współdziałać z Górnym Śląskiem. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych - mówi Zbigniew Szaleniec, przyjaciel Dolniaka i senator PO w okręgu sosnowieckim.
Szaleniec podkreśla, że Dolniak unikał politycznych sporów. Nie chciał robić kariery za wszelką cenę. Gdy trzeba było, schodził z pierwszej linii wydarzeń. - Grzegorz pokazał, że polityka może być uczciwa i pozbawiona złych emocji. Cieszę się, że dane mi go było znać - dodaje Szaleniec.
Inni znajomi Dolniaka przypominają, że na swoją pozycję w klubie i w Sejmie pracował bardzo długo. Przez lata był nieobecny w ogólnopolskich mediach. - Tak naprawdę Grzegorz był posłem od roboty. Praca w klubie to mnóstwo papierów, spraw organizacyjnych. Nie każdy by się na to zdecydował. To była ciężka, ale mało medialna praca. Jemu to nie przeszkadzało - mówi Wojciech Saługa, poseł PO z Jaworzna.
Zapalony siatkarz i miłośnik sportu, wierny kibic będzińskiej drużyny siatkarskiej.
Grzegorz Dolniak został pochowany w Będzinie, na cmentarzu parafialnym, nieopodal kaplicy św. Tomasza Becketta. - Nigdy nie zapomnę słów pana premiera podczas uroczystości na lotnisku w Warszawie, którymi witał mojego męża. Powiedział, że był to człowiek do bólu uczciwy. Każdy chciałby na koniec usłyszeć takie słowa - mówiła podczas uroczystości pogrzebowych posła Grzegorza Dolniaka jego żona Barbara.
Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



więcej zdjęć