Wiesław Woda (17.08.1946 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 09.04.2011 16:48
Poseł na Sejm RP. Znajomi mówią o nim: perfekcjonista. Bez scenariusza nie mógł się odbyć ani jego wyborczy wiec, ani prywatna impreza.
ZOBACZ TAKŻE
- Ostatnie pożegnanie Wiesława Wody. Kondukt, poczty sztandarowe (25-04-10, 14:33)
- Ta skrupulatność oznaczała jednak świetną organizację pracy. To była perfekcja w działalności poselskiej. Dla PSL i swoich wyborców poświęcił życie - opowiada o nim Władysław Kosiniak-Kamysz, sekretarz PSL.
Był wiceprezydentem Krakowa, wicewojewodą krakowskim, wojewodą tarnowskim.
Karierę polityczną zaczął jeszcze w PRL jako działacz Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Zasiadał w Radzie Narodowej miasta Krakowa (zlikwidowanej po 1989 r.). Jako wiceprezydent miasta w latach 1987-90 często delegowany był do rozmów z demonstrującymi na ulicach studentami. Traktował ich po partnersku, nie rozmawiał z pozycji siły, próbował łagodzić nastroje swoim charakterystycznym lekkim uśmiechem. Dziennikarzy prasy reżimowej dziwiło, że bez oporów udziela wywiadów mediom niezależnym, wychodzącym poza cenzurą.
W Sejmie był wiceprzewodniczącym komisji "Przyjazne państwo". Walczył też o rehabilitację Wincentego Witosa, który w procesie brzeskim był skazany z dziesięcioma innymi politycznymi przeciwnikami Józefa Piłsudskiego. Przypomnijmy, że w 1932 r. sąd uznał Witosa i 10 posłów II RP za winnych przestępstwa "przeciw władzy zwierzchniej" - na podstawie obowiązującego wtedy w Polsce rosyjskiego kodeksu karnego z 1903 r. Witos dostał półtora roku więzienia. Skazanych objęła amnestia rządu emigracyjnego ogłoszona po wybuchu II wojny światowej, ale nigdy nie zostali zrehabilitowani.
W wyniku interwencji Wiesława Wody Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło decyzję o analizie akt z procesu brzeskiego.
Był żonaty, miał dwie dorosłe córki. W wolnych chwilach zajmował się pszczelarstwem.
Dziennikarze podkreślają, że miał dystans do siebie. W 2000 r. napisaliśmy w "Gazecie", jak zatrzymał ekspres jadący z Krakowa do Warszawy, bo... pomylił pociągi. Nie miał pretensji. Tekst potraktował jako anegdotę, która miała mu pomóc w przebiciu się do gazet.
16 kwietnia 2010 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 25 kwietnia spoczął w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Był wiceprezydentem Krakowa, wicewojewodą krakowskim, wojewodą tarnowskim.
Karierę polityczną zaczął jeszcze w PRL jako działacz Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Zasiadał w Radzie Narodowej miasta Krakowa (zlikwidowanej po 1989 r.). Jako wiceprezydent miasta w latach 1987-90 często delegowany był do rozmów z demonstrującymi na ulicach studentami. Traktował ich po partnersku, nie rozmawiał z pozycji siły, próbował łagodzić nastroje swoim charakterystycznym lekkim uśmiechem. Dziennikarzy prasy reżimowej dziwiło, że bez oporów udziela wywiadów mediom niezależnym, wychodzącym poza cenzurą.
W Sejmie był wiceprzewodniczącym komisji "Przyjazne państwo". Walczył też o rehabilitację Wincentego Witosa, który w procesie brzeskim był skazany z dziesięcioma innymi politycznymi przeciwnikami Józefa Piłsudskiego. Przypomnijmy, że w 1932 r. sąd uznał Witosa i 10 posłów II RP za winnych przestępstwa "przeciw władzy zwierzchniej" - na podstawie obowiązującego wtedy w Polsce rosyjskiego kodeksu karnego z 1903 r. Witos dostał półtora roku więzienia. Skazanych objęła amnestia rządu emigracyjnego ogłoszona po wybuchu II wojny światowej, ale nigdy nie zostali zrehabilitowani.
W wyniku interwencji Wiesława Wody Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło decyzję o analizie akt z procesu brzeskiego.
Był żonaty, miał dwie dorosłe córki. W wolnych chwilach zajmował się pszczelarstwem.
Dziennikarze podkreślają, że miał dystans do siebie. W 2000 r. napisaliśmy w "Gazecie", jak zatrzymał ekspres jadący z Krakowa do Warszawy, bo... pomylił pociągi. Nie miał pretensji. Tekst potraktował jako anegdotę, która miała mu pomóc w przebiciu się do gazet.
16 kwietnia 2010 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 25 kwietnia spoczął w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



