Ks. abp gen. dywizji Miron Chodakowski (21.10.1957 - 10.04.2010)

jame, Jan Turnau
09.04.2011 , aktualizacja: 09.04.2011 15:28
A A A Drukuj
Prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego. - Zawsze się bał, że zginie w samolocie, miałem lecieć za niego, wolałbym zginąć, żeby on żył - opowiada, prawie płacząc, Jerzy Pańkowski, biskup prawosławny, który był kiedyś osobistym pomocnikiem abp. Mirona Chodakowskiego, nawet kierowcą. - Wspaniały człowiek, naprawdę kochał ludzi.
Miron Chodakowski
Miron Chodakowski
- Człowiek niezwykle otwarty duchowo - wspomina Grzegorz Polak, dziennikarz i działacz ekumeniczny. - Gdy był przełożonym klasztoru w Jabłecznej, przyjął niezwykle serdecznie młodzież katolicką zgromadzoną na spotkaniu ekumenicznym w Kodniu. Potem w Supraślu organizował wraz z księdzem katolickim Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej. To dla polskiego ruchu ekumenicznego strata wielka.

Pochodził z Białegostoku. Ukończył seminarium duchowne w Jabłecznej i Chrześcijańską Akademię Teologiczną w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1979, w tymże roku złożył śluby wieczyste w klasztorze w Supraślu, gdzie od 1984 roku był przełożonym. Położył duże zasługi dla odbudowy tego obiektu i ożywienia życia religijnego. Sześć lat później Cerkiew nadała mu najwyższą godność mniszą - archimandryty. Czternaście lat później przyjął sakrę biskupią i został biskupem, najpierw w Hajnówce, potem właśnie w Warszawie. Od 1998 r. generał brygady, prawosławny ordynariusz polowy Wojska Polskiego. Doktor nauk teologicznych.

- Ostatni raz rozmawiałem z nim przez telefon dwa dni przed tragedią. Ostatni raz go widziałem na Wielkanoc. Zawsze gdzieś pędził, zawsze się spieszył. Po świętach od razu gnał z tej naszej Hajnówki do wielkiego świata, do Warszawy. Ostatnio było inaczej. Był taki wyciszony, spokojny. Czy coś przeczuwał? - zastanawia się proboszcz soboru św. Trójcy w Hajnówce ks. Michał Niegierewicz. - Ewidentnie nie chciał wyjeżdżać. Choć nigdy wcześniej tego nie robił, przed wyjazdem obszedł cerkiew dookoła. Modlił się, myślał... Ten jego spacer wokół cerkwi zapamiętam na zawsze.

Jeszcze tydzień przed katastrofą tłumy słuchały jego kazań podczas nabożeństw wielkanocnych. Mówił o śmierci i zmartwychwstaniu. "W Biblii człowiek odnajduje istotę i sens życia, a także obraz duszy człowieka, która niejednokrotnie dzięki pokucie wznosiła się z upadku na wyżyny niebios" - mówił podczas jednego z ostatnich nabożeństw.

15 kwietnia 2010 został pośmiertnie awansowany do stopnia generała dywizji. 19 kwietnia spoczął na terenie monasteru w Supraślu.

Podziel się