Andrzej Kremer (8.08.1961 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 10.04.2011 11:58
Wiceminister spraw zagranicznych odpowiedzialny za politykę wschodnią. W latach 90. konsul w Hamburgu i Bonn. Mówił, że konsul to jedyna taka profesja, gdy jednego dnia trzeba obsłużyć kogoś z elity, a następnego zająć się bezdomnym. I wobec każdego z nich trzeba zachowywać się z jednakową klasą. On to umiał.
Prawnik, autor licznych prac z zakresu prawa międzynarodowego i dyplomatycznego. Jako wiceminister potrafił kilkoma prostymi posunięciami usprawnić pracę konsulatu we Lwowie i innych miejscach, gdzie były skargi na wydawanie wiz. Ale Wschód nie był oczywistym kierunkiem zainteresowań Andrzeja Kremera. Miał trzy pasje: pracę konsularną, był świetnym specjalistą od prawa traktatowego i dobrze znał Niemcy. Więc jego nominacja na wiceszefa MSZ odpowiedzialnego za politykę wschodnią w rządzie PO-PSL była zaskoczeniem. Wszedł jednak w nową rolę znakomicie.
Urodził się Krakowie. Atmosfera jego rodzinnego domu była bardzo charakterystyczna - wspominała jego cioteczna siostra Elżbieta Gruntowicz. - Gdziekolwiek nie spojrzeć, leżały historyczne książki. Oboje rodzice byli historykami z wykształcenia i z zamiłowania. I ich dom był przesiąknięty historią.
Absolwent II LO W Krakowie, w 1984 r. skończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Nie byłam w ogóle zaskoczona, gdy usłyszałam, że po maturze Andrzej zaczął studiować prawo na UJ. Głęboka znajomość historii, erudycja, piękne wypowiadanie swoich myśli, klarowna argumentacja, emocjonalny dystans - to wszystko czego Andrzej nauczył się w domu rodzinnym pomaga prawnikowi - pisała Gruntowicz zaraz po katastrofie wspominając Kremera.
Autor prac naukowych z zakresu prawa rzymskiego, prawa dyplomatycznego i konsularnego oraz prawa międzynarodowego publicznego. Z MSZ związany od 1991 r.
Często podkreślał, że ponieważ przeszedł w MSZ drogę od szeregowego konsula, to nie da sobie wmówić, że np. nie można lepiej wydawać wiz dla Ukraińców i innych narodów b. ZSRR. Gdy młodsi pracownicy próbowali mu tłumaczyć, jak wielkie mają trudności i jak się starają, cierpliwie im odpowiadał: - Nie przekonacie mnie, bo ja na robocie konsularnej zjadłem zęby.
Nigdy nie odmawiał rozmowy z dziennikarzami. Cierpliwie tłumaczył, przedstawiał argumenty, umiał słuchać - także krytyki - i wyciągać z niej mądre wnioski. Był dla mnie wzorem urzędnika, który sprawy państwowe przedkłada ponad jakiekolwiek inne.
Jego dobroduszny uśmiech, ciepło, naturalna życzliwość sprawiały, że chciało się z nim rozmawiać i być.
Choć nie pchał się na afisz, przez dwa i pół roku doprowadził do znaczącej poprawy stosunków z Rosją. Reanimacja polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, stopniowy dialog z Moskwą to w gruncie rzeczy jego inicjatywy.
Pech chciał, że Kremer zakończył życie na ziemi rosyjskiej, był w środę w Katyniu, podczas uroczystości z udziałem premiera Donalda Tuska. Miał być też w sobotę.
- Wspaniały człowiek, wielkiej kultury osobistej, znakomity dyplomata - wspominają go ci, którzy z nim pracowali.
Pochowany 21 kwietnia 2010 w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Jego imieniem nazwano nagrodę Ministra Spraw Zagranicznych "Konsul Roku" dla wyróżniających się urzędników konsularnych. Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Urodził się Krakowie. Atmosfera jego rodzinnego domu była bardzo charakterystyczna - wspominała jego cioteczna siostra Elżbieta Gruntowicz. - Gdziekolwiek nie spojrzeć, leżały historyczne książki. Oboje rodzice byli historykami z wykształcenia i z zamiłowania. I ich dom był przesiąknięty historią.
Absolwent II LO W Krakowie, w 1984 r. skończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Nie byłam w ogóle zaskoczona, gdy usłyszałam, że po maturze Andrzej zaczął studiować prawo na UJ. Głęboka znajomość historii, erudycja, piękne wypowiadanie swoich myśli, klarowna argumentacja, emocjonalny dystans - to wszystko czego Andrzej nauczył się w domu rodzinnym pomaga prawnikowi - pisała Gruntowicz zaraz po katastrofie wspominając Kremera.
Autor prac naukowych z zakresu prawa rzymskiego, prawa dyplomatycznego i konsularnego oraz prawa międzynarodowego publicznego. Z MSZ związany od 1991 r.
Często podkreślał, że ponieważ przeszedł w MSZ drogę od szeregowego konsula, to nie da sobie wmówić, że np. nie można lepiej wydawać wiz dla Ukraińców i innych narodów b. ZSRR. Gdy młodsi pracownicy próbowali mu tłumaczyć, jak wielkie mają trudności i jak się starają, cierpliwie im odpowiadał: - Nie przekonacie mnie, bo ja na robocie konsularnej zjadłem zęby.
Nigdy nie odmawiał rozmowy z dziennikarzami. Cierpliwie tłumaczył, przedstawiał argumenty, umiał słuchać - także krytyki - i wyciągać z niej mądre wnioski. Był dla mnie wzorem urzędnika, który sprawy państwowe przedkłada ponad jakiekolwiek inne.
Jego dobroduszny uśmiech, ciepło, naturalna życzliwość sprawiały, że chciało się z nim rozmawiać i być.
Choć nie pchał się na afisz, przez dwa i pół roku doprowadził do znaczącej poprawy stosunków z Rosją. Reanimacja polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, stopniowy dialog z Moskwą to w gruncie rzeczy jego inicjatywy.
Pech chciał, że Kremer zakończył życie na ziemi rosyjskiej, był w środę w Katyniu, podczas uroczystości z udziałem premiera Donalda Tuska. Miał być też w sobotę.
- Wspaniały człowiek, wielkiej kultury osobistej, znakomity dyplomata - wspominają go ci, którzy z nim pracowali.
Pochowany 21 kwietnia 2010 w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Jego imieniem nazwano nagrodę Ministra Spraw Zagranicznych "Konsul Roku" dla wyróżniających się urzędników konsularnych. Odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



więcej zdjęć