Ks. Zdzisław Król (8.05.1935 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 09.04.2011 13:46
Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich. Trzymał dyscyplinę. Za jego czasów żaden ksiądz nie spóźnił się do konfesjonału. A kazania wygłaszał piękną polszczyzną i wszyscy rozumieli, o czym mówi - tak parafianie wspominają ks. infułata Zdzisława Króla, byłego proboszcza kościoła Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim.
ZOBACZ TAKŻE
- ks. Zdzisław Król: Katyński pielgrzym (21-04-10, 18:18)
- Ks. Zdzisław Król - Pleban od Wszystkich Świętych (13-04-10, 09:00)
- Mój samochód był na ropę, jego na benzynę, więc on szybciej zapalił - tak ksiądz prałat Zdzisław Król wspominał w "Tygodniku Powszechnym" swoje ostatnie spotkanie z ks. Jerzym Popiełuszką. - Ruszyłem za nim, przejechaliśmy Krakowskim Przedmieściem i wjeżdżaliśmy w Miodową, gdy na światłach przy Senatorskiej rozdzielił nas biały samochód. Ale ja, człowiek niepokorny, przekroczyłem linię ciągłą, nie wiedząc, że mijam tych, którzy go śledzą. Jerzy pojechał trochę szybciej, minął Długą i dojeżdżał do Franciszkańskiej, gdzie ja skręcałem do domu. Puściłem mu długie światła na pożegnanie, a on podniósł lewą rękę do góry. Tak mi został przed oczami.
Po latach został postulatorem procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego.
Był kapłanem archidiecezji warszawskiej i doktorem prawa kanonicznego. Trudno wyliczyć wszystkie jego funkcje: przez 20 lat kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, członek Rady Pamięci Walk i Męczeństwa, przez 13 lat kanclerz warszawskiej kurii metropolitalnej, potem wikariusz biskupi, sekretarz Archidiecezjalnej Rady Kapłańskiej i członek Rady Biskupiej, przewodniczący wydziału charytatywnego kurii i Kolegium Konsultorów, proboszcz warszawskiej parafii Wszystkich Świętych. Jeden z najbliższych współpracowników prymasa Józefa Glempa.
Ks. Zdzisław Król był proboszczem kościoła Wszystkich Świętych od 1992 r. Ostatnio już na emeryturze, wciąż mieszkał przy kościele jako rezydent.
- Gdy spacerował po ogrodzie albo stawał przed kościołem i witał się z ludźmi, wyglądał jak prawdziwy pleban. Traktowaliśmy go jak ojca. Znał nas wszystkich po imieniu, czasem przytulał - mówi Anna Dutkowska pracująca w punkcie Caritasu w podziemiach kościoła. - Był dobrym gospodarzem. W czasach jego probostwa powstały nowe organy, schody kościoła, winda dla inwalidów, tablica ku czci Polaków ratujących Żydów. Zaczął budować plebanię. Trzymał swoich księży w dyscyplinie. Żaden nie spóźnił się do konfesjonału. Bardzo tego pilnował.
Pani Anna wciąż ma w uszach kazania ks. Króla.
- Mówił wyraźnie, dobitnie, głośno. Kazania wygłaszał piękną polszczyzną. Często zresztą występował w telewizji. Potrafił trafić do ludzi prostych i wykształconych - podkreśla.
- Jego słowa trafiały do ludzi. Wszystko rozumieliśmy - potwierdzają Jadwiga i Henryk Stańscy, którzy na msze św. odprawiane przez ks. Zdzisława Króla przyjeżdżali z Woli.
- Z własnej emerytury pomagał potrzebującym. Wspierał ministranta, który chciał studiować - mówi Krystyna Pająk z punktu Caritasu.
A jeden z taksówkarzy z pl. Grzybowskiego lekko się uśmiecha: - Nieraz nas strofował, żebyśmy z ludzi pieniędzy nie zdzierali.
16 kwietnia 2010 Ks. Zdzisław Król został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 20 kwietnia roku został pochowany w Świątyni Opatrzności Bożej, w Panteonie Wielkich Polaków.
Po latach został postulatorem procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego.
Był kapłanem archidiecezji warszawskiej i doktorem prawa kanonicznego. Trudno wyliczyć wszystkie jego funkcje: przez 20 lat kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, członek Rady Pamięci Walk i Męczeństwa, przez 13 lat kanclerz warszawskiej kurii metropolitalnej, potem wikariusz biskupi, sekretarz Archidiecezjalnej Rady Kapłańskiej i członek Rady Biskupiej, przewodniczący wydziału charytatywnego kurii i Kolegium Konsultorów, proboszcz warszawskiej parafii Wszystkich Świętych. Jeden z najbliższych współpracowników prymasa Józefa Glempa.
Ks. Zdzisław Król był proboszczem kościoła Wszystkich Świętych od 1992 r. Ostatnio już na emeryturze, wciąż mieszkał przy kościele jako rezydent.
- Gdy spacerował po ogrodzie albo stawał przed kościołem i witał się z ludźmi, wyglądał jak prawdziwy pleban. Traktowaliśmy go jak ojca. Znał nas wszystkich po imieniu, czasem przytulał - mówi Anna Dutkowska pracująca w punkcie Caritasu w podziemiach kościoła. - Był dobrym gospodarzem. W czasach jego probostwa powstały nowe organy, schody kościoła, winda dla inwalidów, tablica ku czci Polaków ratujących Żydów. Zaczął budować plebanię. Trzymał swoich księży w dyscyplinie. Żaden nie spóźnił się do konfesjonału. Bardzo tego pilnował.
Pani Anna wciąż ma w uszach kazania ks. Króla.
- Mówił wyraźnie, dobitnie, głośno. Kazania wygłaszał piękną polszczyzną. Często zresztą występował w telewizji. Potrafił trafić do ludzi prostych i wykształconych - podkreśla.
- Jego słowa trafiały do ludzi. Wszystko rozumieliśmy - potwierdzają Jadwiga i Henryk Stańscy, którzy na msze św. odprawiane przez ks. Zdzisława Króla przyjeżdżali z Woli.
- Z własnej emerytury pomagał potrzebującym. Wspierał ministranta, który chciał studiować - mówi Krystyna Pająk z punktu Caritasu.
A jeden z taksówkarzy z pl. Grzybowskiego lekko się uśmiecha: - Nieraz nas strofował, żebyśmy z ludzi pieniędzy nie zdzierali.
16 kwietnia 2010 Ks. Zdzisław Król został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 20 kwietnia roku został pochowany w Świątyni Opatrzności Bożej, w Panteonie Wielkich Polaków.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



