Ks. Zdzisław Król (8.05.1935 - 10.04.2010)

Jan Turnau, tu
09.04.2011 , aktualizacja: 09.04.2011 13:46
A A A Drukuj
Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich. Trzymał dyscyplinę. Za jego czasów żaden ksiądz nie spóźnił się do konfesjonału. A kazania wygłaszał piękną polszczyzną i wszyscy rozumieli, o czym mówi - tak parafianie wspominają ks. infułata Zdzisława Króla, byłego proboszcza kościoła Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim.
Ks. Zdzisław Król (1935 - 2010) był kapelanem Warszawskiej Rodziny Katyńskiej. Proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Warszawie, członek Rady Pamięci Walki i Męczeństwa
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Ks. Zdzisław Król (1935 - 2010) był kapelanem Warszawskiej Rodziny Katyńskiej. Proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Warszawie, członek Rady Pamięci Walki i Męczeństwa
- Mój samochód był na ropę, jego na benzynę, więc on szybciej zapalił - tak ksiądz prałat Zdzisław Król wspominał w "Tygodniku Powszechnym" swoje ostatnie spotkanie z ks. Jerzym Popiełuszką. - Ruszyłem za nim, przejechaliśmy Krakowskim Przedmieściem i wjeżdżaliśmy w Miodową, gdy na światłach przy Senatorskiej rozdzielił nas biały samochód. Ale ja, człowiek niepokorny, przekroczyłem linię ciągłą, nie wiedząc, że mijam tych, którzy go śledzą. Jerzy pojechał trochę szybciej, minął Długą i dojeżdżał do Franciszkańskiej, gdzie ja skręcałem do domu. Puściłem mu długie światła na pożegnanie, a on podniósł lewą rękę do góry. Tak mi został przed oczami.

Po latach został postulatorem procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego.

Był kapłanem archidiecezji warszawskiej i doktorem prawa kanonicznego. Trudno wyliczyć wszystkie jego funkcje: przez 20 lat kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, członek Rady Pamięci Walk i Męczeństwa, przez 13 lat kanclerz warszawskiej kurii metropolitalnej, potem wikariusz biskupi, sekretarz Archidiecezjalnej Rady Kapłańskiej i członek Rady Biskupiej, przewodniczący wydziału charytatywnego kurii i Kolegium Konsultorów, proboszcz warszawskiej parafii Wszystkich Świętych. Jeden z najbliższych współpracowników prymasa Józefa Glempa.

Ks. Zdzisław Król był proboszczem kościoła Wszystkich Świętych od 1992 r. Ostatnio już na emeryturze, wciąż mieszkał przy kościele jako rezydent.

- Gdy spacerował po ogrodzie albo stawał przed kościołem i witał się z ludźmi, wyglądał jak prawdziwy pleban. Traktowaliśmy go jak ojca. Znał nas wszystkich po imieniu, czasem przytulał - mówi Anna Dutkowska pracująca w punkcie Caritasu w podziemiach kościoła. - Był dobrym gospodarzem. W czasach jego probostwa powstały nowe organy, schody kościoła, winda dla inwalidów, tablica ku czci Polaków ratujących Żydów. Zaczął budować plebanię. Trzymał swoich księży w dyscyplinie. Żaden nie spóźnił się do konfesjonału. Bardzo tego pilnował.

Pani Anna wciąż ma w uszach kazania ks. Króla.

- Mówił wyraźnie, dobitnie, głośno. Kazania wygłaszał piękną polszczyzną. Często zresztą występował w telewizji. Potrafił trafić do ludzi prostych i wykształconych - podkreśla.

- Jego słowa trafiały do ludzi. Wszystko rozumieliśmy - potwierdzają Jadwiga i Henryk Stańscy, którzy na msze św. odprawiane przez ks. Zdzisława Króla przyjeżdżali z Woli.

- Z własnej emerytury pomagał potrzebującym. Wspierał ministranta, który chciał studiować - mówi Krystyna Pająk z punktu Caritasu.

A jeden z taksówkarzy z pl. Grzybowskiego lekko się uśmiecha: - Nieraz nas strofował, żebyśmy z ludzi pieniędzy nie zdzierali.

16 kwietnia 2010 Ks. Zdzisław Król został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 20 kwietnia roku został pochowany w Świątyni Opatrzności Bożej, w Panteonie Wielkich Polaków.

Podziel się