Gen. Bronisław Kwiatkowski (5.05.1950 - 10.04.2010)
09.04.2011
, aktualizacja: 10.04.2011 11:20
Dowódca operacyjny sił zbrojnych. Był jednym z najbardziej doświadczonych polskich dowódców. Służył w wojsku od 41 lat. Dowodził polskimi żołnierzami w Syrii, na Bałkanach, w Bośni i Hercegowinie, w Kosowie, Iraku.
ZOBACZ TAKŻE
- Generałowie Kwiatkowski i Buk byli jak ogień i woda (17-04-10, 08:00)
- "Gen. Kwiatkowski nie zostawiał żołnierzy" (12-04-10, 23:06)
- Gen. broni Bronisław Kwiatkowski. "Dowódco, czekamy" (12-04-10, 15:00)
W maju 2010 roku skończyłby 60 lat, miał odejść na wojskową emeryturę, więc czekała na niego niespodzianka. Zespół Combat Camera chciał mu pokazać film o jego misjach w Iraku, na Bałkanach ze wspomnieniami przyjaciół. Potem Kwiatkowski chciał wrócić do Krakowa i pokazać żonie trochę świata.
Wojsko wybrał z rozsądku. Rodzina, która mieszkała na Rzeszowszczyźnie, nie była zamożna, więc po ukończeniu technikum leśnego poszedł do szkoły oficerskiej, bo rodziców nie stać było na cywilne studia.
Zaczął jako czołgista, ale potem założył czerwony beret wojsk powietrznodesantowych. Na koncie miał 325 skoków ze spadochronem, grubo ponad normę, którą musi wykonać zwykły skoczek desantu. - Nie bał się tego skakania, sam się wyrywał, a jak ktoś nie wiedział, jak podejść do samolotu, jak się z niego skacze, pytał właśnie Kwiatkowskiego. Ja też - wspomina swojego przyjaciela emerytowany generał Jerzy Wójcik. - Tym bardziej że to był człowiek, który słuchał. Niesamowicie opanowany, wyważony, taki, któremu można zaufać.
Kwiatkowski do dowództwa operacyjnego nie trafił przypadkiem. Zdecydowało doświadczenie z misji - najpierw w Syrii. Potem jako pierwszy dowódca przygotował swoich żołnierzy z Krakowa do misji na Bałkanach. Potem dwa razy był w Iraku. W pierwszej zmianie w 2003 r. był zastępcą dowódcy. Ale nieoficjalnie mówiło się, że to właśnie Kwiatkowski ustawiał relacje z sojusznikami w Iraku. Miał z nimi dobry kontakt, bo już wtedy, kiedy polska armia dopiero raczkowała w NATO, on był pierwszym polskim absolwentem Akademii Dowodzenia Bundeswehry.
O Kwiatkowskim znajomi mówią: nie był pracoholikiem, po prostu bardzo rzetelnie wykonywał obowiązki, bo wiedział, gdzie w hierarchii wartości postawić rodzinę. Wójcik mówi: - Z żoną mieli już plany, co będzie po odejściu na emeryturę w maju. Chciał poświęcić jej czas, wynagrodzić te lata w Warszawie i dojeżdżanie do domu w ukochanym Krakowie.
Mieli zwiedzić świat. Z Krystyną poznali się 42 lata temu w czasie praktyki z "urządzania lasu" w Puszczy Białowieskiej. Ślub wzięli pięć lat później. Mieli dwie córki.
Dom wybudował w ulubionym miejscu w Krakowie - na Ruczaju. Do tego stopnia nie chciał stamtąd odchodzić, że kiedy był szefem sztabu w 2. Korpusie Zmechanizowanym w Krakowie, odmówił objęcia dowództwa dywizji na drugim końcu Polski. Wolał swój dom, spacery na Wawel i na malownicze Podgórze oraz działalność w Bractwie Kurkowym i fundacji Prometeusz pomagającej doświadczonym przez los dzieciom. Co roku gen. Kwiatkowskim pomagał w zorganizowaniu balu dla dwóch tysięcy dzieci - podopiecznych fundacji w hali Wisły.
Ostatecznie o wyjeździe poza Kraków zdecydował dopiero awans na szefa dowództwa operacyjnego.
15 kwietnia 2010 Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wykonujący obowiązki Prezydenta RP, mianował go pośmiertne generałem. 24 kwietnia został pochowany na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.
Wojsko wybrał z rozsądku. Rodzina, która mieszkała na Rzeszowszczyźnie, nie była zamożna, więc po ukończeniu technikum leśnego poszedł do szkoły oficerskiej, bo rodziców nie stać było na cywilne studia.
Zaczął jako czołgista, ale potem założył czerwony beret wojsk powietrznodesantowych. Na koncie miał 325 skoków ze spadochronem, grubo ponad normę, którą musi wykonać zwykły skoczek desantu. - Nie bał się tego skakania, sam się wyrywał, a jak ktoś nie wiedział, jak podejść do samolotu, jak się z niego skacze, pytał właśnie Kwiatkowskiego. Ja też - wspomina swojego przyjaciela emerytowany generał Jerzy Wójcik. - Tym bardziej że to był człowiek, który słuchał. Niesamowicie opanowany, wyważony, taki, któremu można zaufać.
Kwiatkowski do dowództwa operacyjnego nie trafił przypadkiem. Zdecydowało doświadczenie z misji - najpierw w Syrii. Potem jako pierwszy dowódca przygotował swoich żołnierzy z Krakowa do misji na Bałkanach. Potem dwa razy był w Iraku. W pierwszej zmianie w 2003 r. był zastępcą dowódcy. Ale nieoficjalnie mówiło się, że to właśnie Kwiatkowski ustawiał relacje z sojusznikami w Iraku. Miał z nimi dobry kontakt, bo już wtedy, kiedy polska armia dopiero raczkowała w NATO, on był pierwszym polskim absolwentem Akademii Dowodzenia Bundeswehry.
O Kwiatkowskim znajomi mówią: nie był pracoholikiem, po prostu bardzo rzetelnie wykonywał obowiązki, bo wiedział, gdzie w hierarchii wartości postawić rodzinę. Wójcik mówi: - Z żoną mieli już plany, co będzie po odejściu na emeryturę w maju. Chciał poświęcić jej czas, wynagrodzić te lata w Warszawie i dojeżdżanie do domu w ukochanym Krakowie.
Mieli zwiedzić świat. Z Krystyną poznali się 42 lata temu w czasie praktyki z "urządzania lasu" w Puszczy Białowieskiej. Ślub wzięli pięć lat później. Mieli dwie córki.
Dom wybudował w ulubionym miejscu w Krakowie - na Ruczaju. Do tego stopnia nie chciał stamtąd odchodzić, że kiedy był szefem sztabu w 2. Korpusie Zmechanizowanym w Krakowie, odmówił objęcia dowództwa dywizji na drugim końcu Polski. Wolał swój dom, spacery na Wawel i na malownicze Podgórze oraz działalność w Bractwie Kurkowym i fundacji Prometeusz pomagającej doświadczonym przez los dzieciom. Co roku gen. Kwiatkowskim pomagał w zorganizowaniu balu dla dwóch tysięcy dzieci - podopiecznych fundacji w hali Wisły.
Ostatecznie o wyjeździe poza Kraków zdecydował dopiero awans na szefa dowództwa operacyjnego.
15 kwietnia 2010 Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wykonujący obowiązki Prezydenta RP, mianował go pośmiertne generałem. 24 kwietnia został pochowany na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



