Tadeusz Lutoborski (6.06.1926 - 10.04.2010)
08.04.2011
, aktualizacja: 08.04.2011 18:42
Przedstawiciel Rodzin Katyńskich. - Wiele razy mówił, że chciałby umrzeć na ziemi katyńskiej, ale po cichu - mówi jego przyjaciółka.
Był synem podporucznika Adama Lutoborskiego, oficera 46. Pułku Ułanów zamordowanego w Katyniu. - Nazwisko ojca pojawiło się już na pierwszych opublikowanych w prasie listach ofiar katyńskich w 1943 r., gdy Niemcy odkryli groby. Przy nazwisku odnotowano wiele przedmiotów znalezionych przy nim, które nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że to właśnie jego ciało. Miał przy sobie między innymi moje zdjęcie z pierwszej komunii.
- Ojciec dobrze wiedział, że z wojny nie wróci. Był zaufanym oficerem ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, który jeszcze przed wojną powierzył mu misję nawiązania nieformalnego kontaktu z ambasadą Francji, by przekazać im, że Polskę czeka wojna z Niemcami i że ZSRR też się w nią włączy - mówił Tadeusz Lutoborski kilka lat temu.
Z wykształcenia był ekonomistą, finansistą. Związany był m.in. z Uniwersytetem Łódzkim - w latach 1961-1972 prowadził zajęcia w Katedrze Finansów na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Przez wiele lat pracował w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego.
Protoplaści rodu Lutoborskich mieli przyjechać do Polski z Włoch za królową Boną. Na warszawskiej Ochocie, przy ul. Włodarzewskiej, mieli ziemię, na której hodowali włoszczyznę. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Tadeusz usłyszał od matki: - Zrobisz to, do czego cię z ojcem wychowaliśmy.
Matka zorganizowała kuchnię polową dla powstańców w ich domu na Ochocie. Zmarła w Dachau, gdzie trafiła za pomoc Żydom. Jedna z jego bliskich przyjaciółek: - Chyba dlatego, że jego życie było tak tragiczne, poświęcił się działalności w Rodzinie Katyńskiej.
Prezesem warszawskiej Rodziny Katyńskiej był w latach 1995-2001. Katyń odwiedzał wiele razy. - Zawsze, gdy na ścianie pokrytej metalowymi tabliczkami odnajduję tę upamiętniającą ojca, ogarnia mnie wzruszenie, a do oczu cisną się łzy - wspominał. Dotykał jej wtedy i jakby głaskał.
Grzegorz Hoffman z warszawskiej Rodziny Katyńskiej: - Był człowiekiem dobrym, zasadniczym, sprawiedliwym. Starał się podnieść sprawy katyńskie do najwyższej rangi. Pracy poświęcał się całkowicie. Znajdował jednak czas dla rodziny.
Marzeniem Tadeusza Lutoborskiego było zbudowanie domu obok domu syna na działce przy Włodarzewskiej. Odebrano mu ją na mocy dekretu Bieruta, ale po wielu latach zmagań ją odzyskał. Rozważał też jednak sprzedaż działki - pieniądze chciał przeznaczyć na stworzenie w Wilanowie kopii grobów katyńskich. - Więcej ludzi dowiedziałoby się o zbrodniach NKWD, ale to było utopijne marzenie - wspomina Hoffman.
16 kwietnia 2010 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Spoczął 27 kwietnia na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
- Ojciec dobrze wiedział, że z wojny nie wróci. Był zaufanym oficerem ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, który jeszcze przed wojną powierzył mu misję nawiązania nieformalnego kontaktu z ambasadą Francji, by przekazać im, że Polskę czeka wojna z Niemcami i że ZSRR też się w nią włączy - mówił Tadeusz Lutoborski kilka lat temu.
Z wykształcenia był ekonomistą, finansistą. Związany był m.in. z Uniwersytetem Łódzkim - w latach 1961-1972 prowadził zajęcia w Katedrze Finansów na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Przez wiele lat pracował w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego.
Protoplaści rodu Lutoborskich mieli przyjechać do Polski z Włoch za królową Boną. Na warszawskiej Ochocie, przy ul. Włodarzewskiej, mieli ziemię, na której hodowali włoszczyznę. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Tadeusz usłyszał od matki: - Zrobisz to, do czego cię z ojcem wychowaliśmy.
Matka zorganizowała kuchnię polową dla powstańców w ich domu na Ochocie. Zmarła w Dachau, gdzie trafiła za pomoc Żydom. Jedna z jego bliskich przyjaciółek: - Chyba dlatego, że jego życie było tak tragiczne, poświęcił się działalności w Rodzinie Katyńskiej.
Prezesem warszawskiej Rodziny Katyńskiej był w latach 1995-2001. Katyń odwiedzał wiele razy. - Zawsze, gdy na ścianie pokrytej metalowymi tabliczkami odnajduję tę upamiętniającą ojca, ogarnia mnie wzruszenie, a do oczu cisną się łzy - wspominał. Dotykał jej wtedy i jakby głaskał.
Grzegorz Hoffman z warszawskiej Rodziny Katyńskiej: - Był człowiekiem dobrym, zasadniczym, sprawiedliwym. Starał się podnieść sprawy katyńskie do najwyższej rangi. Pracy poświęcał się całkowicie. Znajdował jednak czas dla rodziny.
Marzeniem Tadeusza Lutoborskiego było zbudowanie domu obok domu syna na działce przy Włodarzewskiej. Odebrano mu ją na mocy dekretu Bieruta, ale po wielu latach zmagań ją odzyskał. Rozważał też jednak sprzedaż działki - pieniądze chciał przeznaczyć na stworzenie w Wilanowie kopii grobów katyńskich. - Więcej ludzi dowiedziałoby się o zbrodniach NKWD, ale to było utopijne marzenie - wspomina Hoffman.
16 kwietnia 2010 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Spoczął 27 kwietnia na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga




