Paweł Wypych (20.02.1968 - 10.04.2010)
07.04.2011
, aktualizacja: 07.04.2011 23:03
Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, były wiceminister pracy i prezes ZUS. Był człowiekiem, któremu nigdy władza i kariera nie zawróciły w głowie - wspominali go znajomi z harcerstwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Pogrzeb Pawła Wypycha (22-04-10, 12:41)
- Podczas mszy za Pawła, kościół był pełen ludzi, a ksiądz odczytał nam słowa jego żony Małgosi: "Paweł zostawił ślady swoich stóp na ziemi". Prawda, myślę, że zostawił ich bardzo wiele - mówił Jarosław Szostakowski, stołeczny radny. Do czasu powstania Platformy Obywatelskiej byli partyjnymi kolegami, razem działali w Unii Wolności.
Jednak nie polityka była dziedziną, w której czuł się najlepiej: - Jego absolutną pasją była pomoc społeczna, on tym żył. Latami budował pozycję eksperta, myślę, że był w czołówce trzech, czterech najlepszych ludzi w kraju - podkreślał Szostakowski.
Koniec lat 80., okolice Okrągłego Stołu. - Trwa okupacja głównej kwatery ZHP przy ul. Konopnickiej. Tam stoczyłem w drzwiach bój z młodym harcerzem. Ja, jako przedstawiciel strony reżimowej broniący miejsca urzędowania naczelnika ZHP, on - opozycyjnego harcerstwa. Bój był oczywiście słowny, a mój ideowy przeciwnik szalenie błyskotliwy. Tak poznałem Pawła - wspomina Andrzej Golimont, warszawski radny SLD.
W latach 90. spotkali się w stołecznym samorządzie. Wypych był już wtedy po resocjalizacji i historii, które kończył na Uniwersytecie Warszawskim. Golimot twierdzi, że choć należeli do innych formacji, grali do jednej bramki - zajmowali się sprawami społecznymi. - Paweł szefował Warszawskiemu Centrum Pomocy Rodzinie. Wprowadził standardy w domach opieki społecznej, bo w latach 90. nie istniały. Z opieki społecznej zrobił w Warszawie politykę społeczną, podniósł jej rangę. Później wiele jego pomysłów znalazło się w ustawach.
Gdy w 2002 r. Lech Kaczyński obejmował urząd prezydenta Warszawy, potrzebował fachowców, którzy mogliby zasilić budowaną praktycznie od podstaw stołeczną administrację. Poszukiwał wśród różnych środowisk, m.in. byłych polityków Unii Wolności, którzy nie weszli do PO. Wypych miał już wtedy opinię fachowca. Lech Kaczyński zaproponował mu stanowisko szefa biura polityki społecznej. - Dla Pawła nie była ważna opcja polityczna. Była wizja Wypycha, nie PiS, SLD czy Platformy - mówi Golimont. - Zrobił porządek z dotacjami według zasady, że ratusz nie jest jedynie sponsorem, ale i instytucją, która wymaga. Owszem, eliminował najsłabszych, ale i dał rozwinąć skrzydła prawdziwie zaangażowanym.
- Ludzie z organizacji pozarządowych, którzy na początku twierdzili, że to arogant, pod koniec kadencji mówili o Pawle z wielkim szacunkiem. Z pewnością polityka społeczna za sprawą Wypycha była jednym z jaśniejszych momentów stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego - uważa Szostakowski.
W 2005 r. po wygranych przez Lecha Kaczyńskiego wyborach na prezydenta kraju zdecydował się zostać w ratuszu. Jak twierdzą radni - na osobistą prośbę Kaczyńskiego, dla którego opieka społeczna była dziedziną strategiczną. Za komisarza Kazimierza Marcinkiewicza wszedł do zarządu miasta. - O to też prosił go prezydent, już wtedy należał do jego najbardziej zaufanych współpracowników - opowiada jeden z samorządowców.
Potem przyszła seria rządowych posad: Ministerstwo Pracy, prezesura ZUS, a po wygranych przez PO wyborach - Pałac Prezydencki. - Pamiętam, że miał rozterki - mówi Szostakowski. - Szczególnie wtedy, gdy został frontowym ministrem, rzecznikiem prasowym prezydenta. Radził sobie doskonale.
- Mimo wysokich funkcji Paweł nie stracił fantazji - mówi Golimont. - Pamiętam 1 maja, już nie wiem, czy był wtedy ministrem, czy szefem ZUS. Jest 7 rano, dzwonek do drzwi. Otwieram, stoi przed mną jego kierowca i mówi, że ma dla mnie prezent. Pudełko. Otwieram, w środku jest tylko kartka i słowa: "Chciałem być pewny, że nie spóźnisz się na pochód".
Paweł Wypych został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polskioraz Krzyżem Honorowym Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Pochowany 22 kwietnia na Cmentarzu Bródnowskimw Warszawie.
- Wspaniały człowiek, opiekun, harcerz. ..niech spoczywa w pokoju - napisała rok temu Eliza wspominając Pawła Wypycha.
Jednak nie polityka była dziedziną, w której czuł się najlepiej: - Jego absolutną pasją była pomoc społeczna, on tym żył. Latami budował pozycję eksperta, myślę, że był w czołówce trzech, czterech najlepszych ludzi w kraju - podkreślał Szostakowski.
Koniec lat 80., okolice Okrągłego Stołu. - Trwa okupacja głównej kwatery ZHP przy ul. Konopnickiej. Tam stoczyłem w drzwiach bój z młodym harcerzem. Ja, jako przedstawiciel strony reżimowej broniący miejsca urzędowania naczelnika ZHP, on - opozycyjnego harcerstwa. Bój był oczywiście słowny, a mój ideowy przeciwnik szalenie błyskotliwy. Tak poznałem Pawła - wspomina Andrzej Golimont, warszawski radny SLD.
W latach 90. spotkali się w stołecznym samorządzie. Wypych był już wtedy po resocjalizacji i historii, które kończył na Uniwersytecie Warszawskim. Golimot twierdzi, że choć należeli do innych formacji, grali do jednej bramki - zajmowali się sprawami społecznymi. - Paweł szefował Warszawskiemu Centrum Pomocy Rodzinie. Wprowadził standardy w domach opieki społecznej, bo w latach 90. nie istniały. Z opieki społecznej zrobił w Warszawie politykę społeczną, podniósł jej rangę. Później wiele jego pomysłów znalazło się w ustawach.
Gdy w 2002 r. Lech Kaczyński obejmował urząd prezydenta Warszawy, potrzebował fachowców, którzy mogliby zasilić budowaną praktycznie od podstaw stołeczną administrację. Poszukiwał wśród różnych środowisk, m.in. byłych polityków Unii Wolności, którzy nie weszli do PO. Wypych miał już wtedy opinię fachowca. Lech Kaczyński zaproponował mu stanowisko szefa biura polityki społecznej. - Dla Pawła nie była ważna opcja polityczna. Była wizja Wypycha, nie PiS, SLD czy Platformy - mówi Golimont. - Zrobił porządek z dotacjami według zasady, że ratusz nie jest jedynie sponsorem, ale i instytucją, która wymaga. Owszem, eliminował najsłabszych, ale i dał rozwinąć skrzydła prawdziwie zaangażowanym.
- Ludzie z organizacji pozarządowych, którzy na początku twierdzili, że to arogant, pod koniec kadencji mówili o Pawle z wielkim szacunkiem. Z pewnością polityka społeczna za sprawą Wypycha była jednym z jaśniejszych momentów stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego - uważa Szostakowski.
W 2005 r. po wygranych przez Lecha Kaczyńskiego wyborach na prezydenta kraju zdecydował się zostać w ratuszu. Jak twierdzą radni - na osobistą prośbę Kaczyńskiego, dla którego opieka społeczna była dziedziną strategiczną. Za komisarza Kazimierza Marcinkiewicza wszedł do zarządu miasta. - O to też prosił go prezydent, już wtedy należał do jego najbardziej zaufanych współpracowników - opowiada jeden z samorządowców.
Potem przyszła seria rządowych posad: Ministerstwo Pracy, prezesura ZUS, a po wygranych przez PO wyborach - Pałac Prezydencki. - Pamiętam, że miał rozterki - mówi Szostakowski. - Szczególnie wtedy, gdy został frontowym ministrem, rzecznikiem prasowym prezydenta. Radził sobie doskonale.
- Mimo wysokich funkcji Paweł nie stracił fantazji - mówi Golimont. - Pamiętam 1 maja, już nie wiem, czy był wtedy ministrem, czy szefem ZUS. Jest 7 rano, dzwonek do drzwi. Otwieram, stoi przed mną jego kierowca i mówi, że ma dla mnie prezent. Pudełko. Otwieram, w środku jest tylko kartka i słowa: "Chciałem być pewny, że nie spóźnisz się na pochód".
Paweł Wypych został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polskioraz Krzyżem Honorowym Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Pochowany 22 kwietnia na Cmentarzu Bródnowskimw Warszawie.
- Wspaniały człowiek, opiekun, harcerz. ..niech spoczywa w pokoju - napisała rok temu Eliza wspominając Pawła Wypycha.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



więcej zdjęć