Krzysztof Putra (4.07.1957-10.04.2010)
07.04.2011
, aktualizacja: 07.04.2011 19:45
Wicemarszałek Sejmu i szef podlaskiego PiS. Robotnik, działacz związkowy i polityczny. Ojciec sześciu synów i dwóch córek.
ZOBACZ TAKŻE
- Białystok żegna wicemarszałka Krzysztofa Putrę (20-04-10, 13:03)
- Wróciłeś do domu panie marszałku Krzysztofie (17-04-10, 19:53)
- Uszanujmy ofiary. Informacje (10-04-10, 11:43)
- "Śpij, kolego, w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie". Politycy żegnali K. Putrę (20-04-10, 14:32)
- Marszałek powtarzał, że jeszcze będzie dobrze (12-04-10, 18:21)
- Krzysztofa Putrę pożegnano na cmentarzu św. Rocha (20-04-10, 18:33)
- Wspomnienie o Szefie (13-04-10, 20:21)
GALERIA ZDJĘĆ
- Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Putry (17-04-10, 19:24)
Jeden z założycieli PiS. Kolejno: poseł, wicemarszałek Senatu i wicemarszałek Sejmu. Właściciel największych wąsów w polskiej polityce. Gdy raz na jakiś czas decydował o ich zgoleniu, wiadomość ta stawała się politycznym newsem dnia. Nie poznawali go nawet najbliżsi. - Kilka lat temu najmłodszy - wówczas czteroletni - syn zapytał mnie wieczorem, jak wyglądam bez wąsów. Wziąłem nożyczki, później maszynkę i mu pokazałem. Jemu się podobało, ale najstarsza córka widząc mnie w kuchni, krzyknęła wystraszona. Myślała, że ktoś obcy włamał się do naszego domu. Kilka dni później na pogrzebie senatora Andrzeja Kalicińskiego podszedł do mnie senator Jan Szafraniec z LPR, uszczypnął delikatnie w ramię i zapytał szeptem: Krzysztof - to ty? - tę anegdotkę wicemarszałek Sejmu powtarzał chętnie. W ogóle lubił żartować, prywatnie był ciepłym i serdecznym człowiekiem.
Urodził się w 1957 roku we wsi Józefowo pod Augustowem. Karierę polityczną Krzysztof Putra zaczynał w białostockiej fabryce przyrządów i uchwytów. Działał w Solidarności i w samorządach pracowniczych. Równocześnie się uczył. Do pracy przyszedł w 1975 r. jako zwykły robotnik. W jej trakcie zaocznie skończył technikum, dopracował się - w 1983 r. - stanowiska mistrza na prestiżowym oddziale doświadczalnym. Obróbkę metali definitywnie porzucił po upadku PRL. Jeden z członków "zakonu PC", z braćmi Kaczyńskimi związany od 1990 r. Konsekwentnie, bez chwili wahania czy zwątpienia nawet wówczas, gdy kolejne mutacje PC stawały się niewielkimi, kanapowymi przetrwalnikami najwierniejszych.
- Był jak matematyczna stała, punkt odniesienia dla innych. Wszystko się zmieniało, a on wciąż mówił i wierzył w to samo - wspomina Robert Tyszkiewicz, który w ciągu ostatnich 20 lat ze współpracownika stał się dla Putry politycznym rywalem.
Krzysztof Putra pierwszy raz na Wiejską trafił po czerwcowych wyborach 1989 r. Kolejny raz w I kadencji. Potem jeszcze do Senatu w VI kadencji, gdzie został wicemarszałkiem. W końcu znów do Sejmu, znów na wicemarszałka. W międzyczasie był podlaskim radnym wojewódzkim i wieloletnim szefem jednej z białostockich spółek komunalnych.
- Mogę wystawić własną szóstkę piłkarską. Tylu mam synów - śmiał się, gdy kilka lat temu wizytował z ówczesnym premierem Jarosławem Kaczyńskim budowę jednego z boisk w rodzinnym Białymstoku. Do tego jeszcze dwie córki. Najstarszy z potomków ma trzydziestkę. Najmłodszy skończył dziesięć lat.
Duchowych sierot po wicemarszałku jest pewnie znacznie więcej.
- Czuję się, jakbym chował ojca. Byłem jego wychowankiem, wszystkiego mnie nauczył - mówił po śmierci Putry poseł Mariusz Kamiński, były rzecznik klubu parlamentarnego PiS. Zanim sam został parlamentarzystą przez wiele lat był sekretarzem Krzysztofa Putry. - Wiedziałem, że miał lecieć, ale długo miałem nadzieję, że coś się w ostatniej chwili zmieniło. Nie odbierał telefonu, ale sygnał był taki, jakby miał włączony aparat. Potem okazało się, że po prostu przekierował go do swojego biura w Sejmie.
Urodził się w 1957 roku we wsi Józefowo pod Augustowem. Karierę polityczną Krzysztof Putra zaczynał w białostockiej fabryce przyrządów i uchwytów. Działał w Solidarności i w samorządach pracowniczych. Równocześnie się uczył. Do pracy przyszedł w 1975 r. jako zwykły robotnik. W jej trakcie zaocznie skończył technikum, dopracował się - w 1983 r. - stanowiska mistrza na prestiżowym oddziale doświadczalnym. Obróbkę metali definitywnie porzucił po upadku PRL. Jeden z członków "zakonu PC", z braćmi Kaczyńskimi związany od 1990 r. Konsekwentnie, bez chwili wahania czy zwątpienia nawet wówczas, gdy kolejne mutacje PC stawały się niewielkimi, kanapowymi przetrwalnikami najwierniejszych.
- Był jak matematyczna stała, punkt odniesienia dla innych. Wszystko się zmieniało, a on wciąż mówił i wierzył w to samo - wspomina Robert Tyszkiewicz, który w ciągu ostatnich 20 lat ze współpracownika stał się dla Putry politycznym rywalem.
Krzysztof Putra pierwszy raz na Wiejską trafił po czerwcowych wyborach 1989 r. Kolejny raz w I kadencji. Potem jeszcze do Senatu w VI kadencji, gdzie został wicemarszałkiem. W końcu znów do Sejmu, znów na wicemarszałka. W międzyczasie był podlaskim radnym wojewódzkim i wieloletnim szefem jednej z białostockich spółek komunalnych.
- Mogę wystawić własną szóstkę piłkarską. Tylu mam synów - śmiał się, gdy kilka lat temu wizytował z ówczesnym premierem Jarosławem Kaczyńskim budowę jednego z boisk w rodzinnym Białymstoku. Do tego jeszcze dwie córki. Najstarszy z potomków ma trzydziestkę. Najmłodszy skończył dziesięć lat.
Duchowych sierot po wicemarszałku jest pewnie znacznie więcej.
- Czuję się, jakbym chował ojca. Byłem jego wychowankiem, wszystkiego mnie nauczył - mówił po śmierci Putry poseł Mariusz Kamiński, były rzecznik klubu parlamentarnego PiS. Zanim sam został parlamentarzystą przez wiele lat był sekretarzem Krzysztofa Putry. - Wiedziałem, że miał lecieć, ale długo miałem nadzieję, że coś się w ostatniej chwili zmieniło. Nie odbierał telefonu, ale sygnał był taki, jakby miał włączony aparat. Potem okazało się, że po prostu przekierował go do swojego biura w Sejmie.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



więcej zdjęć