Pułkownik Jarosław Florczak (04.1969 - 10.04.2010)
13.04.2010
, aktualizacja: 09.04.2011 18:21
Członek kierownictwa BOR. W służbie od 21 lat. Miał 41 lat. Odznaczony brązowym medalem Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny oraz Brązowym Krzyżem Zasługi. Był w zespole chroniącym Aleksandra Kwaśniewskiego.
- Przygotowywał od strony ochrony wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu. Trzy dni wcześniej był tam z premierem Tuskiem - mówi były szef BOR, generał Mirosław Gawor.
Funkcja jaką pełnił podczas tych wizyt, to swego rodzaju bufor pomiędzy szefem ochrony VIP-a, a osobą ochranianą. Taka funkcja została wprowadzona po wizycie prezydenta w Gruzji, kilka lat temu, podczas której pojechał w rejon, gdzie doszło do strzelaniny - zdradza rzecznik BOR, Dariusz Aleksandrowicz. Wtedy szef ochrony prezydenta nie potrafił się sprzeciwić głowie państwa. - Pułkownik Florczak miał za zadanie, w razie czego powiedzieć "nie, tego nie robimy" - wyjaśnia rzecznik.
- "Florek" był jednym z najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy - wspomina były szef MSWiA Krzysztof Janik. - "Florku", przyjmij nasze podziękowanie. Chcę zapewnić Cię o pamięci ze strony mojej, ze strony mojej małżonki, która bardzo, bardzo Cię lubiła - mówił podczas uroczystości pogrzebowych b. prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Jego pasją była siatkówka. Nie tylko się nią interesował, ale również grał - mówi rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz. Lubił też piłkę nożną, był kibicem Legii. - Był moim przyjacielem. Sprawnym, stanowczym doświadczonym funkcjonariuszem. Wspaniałym człowiekiem, radosnym, z dużym poczuciem humoru - mówi mjr Leszek Kozicki.
W czasie służby przeszedł przez wszystkie szczeble kariery. Był m.in. w grupie chroniącej premier Hannę Suchocką, premiera Waldemara Pawlaka. Brał udział w akcjach związanych z wizytami Jana Pawła II, chronił prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego"- wymienia Kozicki. - Pamiętam jak podczas wizyty we Francji ówczesny prezydent Kwaśniewski i jego żona zostali obrzuceni jajkami. Chroniliśmy tak, że w prezydenta nie trafiło ani jedno jajko, ale trafiło w prezydentową. W pierwszym momencie prezydent bardzo się zdenerwował. "Florek" jako jedyny odważył się przed nim stanąć i z nim porozmawiać. Mieli męską rozmowę, ale później prezydent zrozumiał, że zareagował zbyt ostro - wspomina.
- Bardzo długo z żoną czekali na dziecko. Był w siódmym niebie jak się udało - wspomina gen. Mirosław Gawor.
Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Odznaką Honorową BOR. Pośmiertnie został awansowany na stopień pułkownika.
Osierocił córkę.
Funkcja jaką pełnił podczas tych wizyt, to swego rodzaju bufor pomiędzy szefem ochrony VIP-a, a osobą ochranianą. Taka funkcja została wprowadzona po wizycie prezydenta w Gruzji, kilka lat temu, podczas której pojechał w rejon, gdzie doszło do strzelaniny - zdradza rzecznik BOR, Dariusz Aleksandrowicz. Wtedy szef ochrony prezydenta nie potrafił się sprzeciwić głowie państwa. - Pułkownik Florczak miał za zadanie, w razie czego powiedzieć "nie, tego nie robimy" - wyjaśnia rzecznik.
- "Florek" był jednym z najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy - wspomina były szef MSWiA Krzysztof Janik. - "Florku", przyjmij nasze podziękowanie. Chcę zapewnić Cię o pamięci ze strony mojej, ze strony mojej małżonki, która bardzo, bardzo Cię lubiła - mówił podczas uroczystości pogrzebowych b. prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Jego pasją była siatkówka. Nie tylko się nią interesował, ale również grał - mówi rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz. Lubił też piłkę nożną, był kibicem Legii. - Był moim przyjacielem. Sprawnym, stanowczym doświadczonym funkcjonariuszem. Wspaniałym człowiekiem, radosnym, z dużym poczuciem humoru - mówi mjr Leszek Kozicki.
W czasie służby przeszedł przez wszystkie szczeble kariery. Był m.in. w grupie chroniącej premier Hannę Suchocką, premiera Waldemara Pawlaka. Brał udział w akcjach związanych z wizytami Jana Pawła II, chronił prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego"- wymienia Kozicki. - Pamiętam jak podczas wizyty we Francji ówczesny prezydent Kwaśniewski i jego żona zostali obrzuceni jajkami. Chroniliśmy tak, że w prezydenta nie trafiło ani jedno jajko, ale trafiło w prezydentową. W pierwszym momencie prezydent bardzo się zdenerwował. "Florek" jako jedyny odważył się przed nim stanąć i z nim porozmawiać. Mieli męską rozmowę, ale później prezydent zrozumiał, że zareagował zbyt ostro - wspomina.
- Bardzo długo z żoną czekali na dziecko. Był w siódmym niebie jak się udało - wspomina gen. Mirosław Gawor.
Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Odznaką Honorową BOR. Pośmiertnie został awansowany na stopień pułkownika.
Osierocił córkę.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga



