Aleksander Fedorowicz

Sandra Federowicz
11.04.2010 , aktualizacja: 10.04.2011 13:25
A A A Drukuj
Tłumacz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Był człowiekiem lubianym i pełnym życia - wspomina jego ojciec chrzestny, prof. Roman Kotzbach. Miał 39 lat.
Aleksander Fedorowicz był tłumaczem prezydenta
Fot. Archiwum
Aleksander Fedorowicz był tłumaczem prezydenta
- Nie mogę się otrząsnąć. Kiedy był u nas w ubiegłym tygodniu mówił, że leci z prezydentem do Katynia. Do Kancelarii Prezydenta trafił z Bydgoszczy. To tu się urodził i to tu prawie co tydzień przyjeżdżał, by odwiedzić swoich rodziców - opowiadał zaraz po katastrofie prof. Kotzbach, brat matki zmarłego.

Fedorowicz skończył V LO na Kapuściskach. Potem wyjechał na studia do Moskwy - kształcił się w instytucie nauk politycznych na Uniwersytecie im. Łomonosowa. Po skończeniu studiów zajął się dyplomacją. Pod koniec lat 90. skierowano go na placówkę konsularną w Uzbekistanie. Był tam wicekonsulem.

- Był poliglotą: znał pięć języków, w tym hebrajski - prof. Kotzbachowi łamie się głos. - Był prawdziwym patriotą. Jego pasją było wyszukiwanie polskich korzeni w Uzbekistanie. Poszukiwał ich na m.in. cmentarzach, w starych dokumentach. Chciał wydać publikację na temat tamtejszych polskich zesłańców. Nie zdążył...

Kiedy wrócił do kraju, wraz z przyjacielem otworzył w Warszawie kancelarię tłumacza przysięgłego. Potem został zatrudniony przez samego prezydenta Kaczyńskiego.

- Ostatni raz widzieliśmy się tydzień temu - na weselu mojego syna, z którym się wychowywał - wspomina prof. Kotzbach. - Syn brał ślub w kościele na placu Wolności, a potem wszyscy bawiliśmy się do rana. W Aleksandrze tyle było życia... Był taki otwarty, życzliwy, lubiany i bezkonfliktowy.

Podobnie wspominają Fedorowicza jego przyjaciele i znajomi w internecie: "To był dobry człowiek... Pełen życia, perspektyw, planów"; "Dzwonił do mnie trzy dni temu, prosił, żebym go oglądała w Katyniu, bo będzie przy boku prezydenta. Teraz pozostał ogromny żal i smutek"; "Poznałam go dwa lata temu, tłumaczył nasze małe kameralne spotkanie, pamiętam jego tubalny śmiech i zapał, z jakim opowiadał mi, jak zacząć uprawiać bieganie... Nie mogę ukryć wzruszenia..." - piszą.

Osierocił 9-letnią córkę Karolinę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się