Katarzyna Doraczyńska (3.10.1978 - 10.04.2010)
11.04.2010
, aktualizacja: 09.04.2011 21:07
Pracownik biura prasowego Kancelarii Prezydenta. Była instruktorką ZHR, rozpoczęła doktorat w PAN i aktywna radną warszawskiej Pragi-Południe.
- Właścicielka niedochodowego sklepiku w ciągu kilku lat dzięki ciężkiej pracy, a nie znajomościom doszła do wysokich stanowisk w Kancelarii Prezydenta - opowiada Adam Rosiński, redaktor naczelny lokalnego pisma "Mieszkaniec" z warszawskiej Pragi-Południe, przewodniczący rady osiedla Kamionek.
Przygotowywała polską aplikację na Euro 2012. Była wtedy - krótko - rzecznikiem prasowym Ministerstwa Sportu. Właśnie wróciła z urlopu macierzyńskiego.
- Wcześniej, gdy p.o. prezydenta Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz, zajmowała się obsługą prasową nas, dziennikarzy - wspomina Rosiński. - Związana z PiS, daleka była jednak od partyjniactwa. Często ją widywałem, gdy wyczerpana wracała do domu, bo mieszkała tutaj, na Kamionku, przy ul. Grochowskiej, a potem ul. Mińskiej, gdzie przeniosła się po urodzeniu córki Hani. W dzielnicy organizowała turnieje piłkarskie, interpelowała w sprawach mieszkańców.
Instruktorka ZHR. Studiowała pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim, rozpoczęła doktorat w Polskiej Akademii Nauk - kierunek nauki polityczne.
- Na 30. urodziny. Zrobiliśmy jej tablicę, taką niebiesko-czerwoną, na jakiej umieszczane są nazwy ulic. Napis głosił "Doraczyńska 30", a pod spodem "Kamionek", żeby zawsze pamiętała, gdzie się urodziła. Ale ona pamiętała. Była jedyną radną Pragi-Południe z Kamionka. I była niezwykle ambitna
Wspierała fundację Fabryka Przyszłości zajmującą się wolontariatem europejskim. W notce biograficznej zamieszczonej przed wyborami na stronie PiS można było przeczytać: "Uwielbia aktywnie spędzać wolny czas i czytać książki psychologiczne i oczywiście bajeczki również".
Zostawiła męża i córkę Hanię.
Przygotowywała polską aplikację na Euro 2012. Była wtedy - krótko - rzecznikiem prasowym Ministerstwa Sportu. Właśnie wróciła z urlopu macierzyńskiego.
- Wcześniej, gdy p.o. prezydenta Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz, zajmowała się obsługą prasową nas, dziennikarzy - wspomina Rosiński. - Związana z PiS, daleka była jednak od partyjniactwa. Często ją widywałem, gdy wyczerpana wracała do domu, bo mieszkała tutaj, na Kamionku, przy ul. Grochowskiej, a potem ul. Mińskiej, gdzie przeniosła się po urodzeniu córki Hani. W dzielnicy organizowała turnieje piłkarskie, interpelowała w sprawach mieszkańców.
Instruktorka ZHR. Studiowała pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim, rozpoczęła doktorat w Polskiej Akademii Nauk - kierunek nauki polityczne.
- Na 30. urodziny. Zrobiliśmy jej tablicę, taką niebiesko-czerwoną, na jakiej umieszczane są nazwy ulic. Napis głosił "Doraczyńska 30", a pod spodem "Kamionek", żeby zawsze pamiętała, gdzie się urodziła. Ale ona pamiętała. Była jedyną radną Pragi-Południe z Kamionka. I była niezwykle ambitna
Wspierała fundację Fabryka Przyszłości zajmującą się wolontariatem europejskim. W notce biograficznej zamieszczonej przed wyborami na stronie PiS można było przeczytać: "Uwielbia aktywnie spędzać wolny czas i czytać książki psychologiczne i oczywiście bajeczki również".
Zostawiła męża i córkę Hanię.
Najczęściej czytane
- 1.Pisała fizykę, a myślała, że to... WOS. Matura do powtórki?
- 2.Najwięcej samobójstw księży jest w najbardziej religijnym regionie Polski
- 3."Polityka" o Marcie Kaczyńskiej: Może być problemem dla prezesa PiS
- 4.Wałęsa: Tusk powinien spałować związkowców przed Sejmem
- 5.Wstrząsająca pomyłka: Teksas stracił niewinnego mężczyznę. Opowieść o dwóch Carlosach
- 6."Marsz w Brukseli to będzie samobój, PiS wyjdzie na eksportera obciachu"
- 7.Jądro ateizmu tuż za granicą Polski. Dawne wschodnie Niemcy bez Boga




