- Z informacji, które przekazała nam firma Aviakor wynika, że wszystkie zalecenia, o której mówiła Federalna Agencja Transportu Lotniczego (Rosawiacja - red.) na naszej tutce zostały wykonane - zapewnia w rozmowie z reporterem
TOK FM ppłk Robert Kupracz - rzecznik Sił Powietrznych.
W marcu Rosawiacja zaleciła zawieszenie eksploatacji wszystkich Tu-154M w związku z wadami konstrukcyjnymi wpływającymi na awaryjność tych maszyn. Zawieszenie lotów obowiązuje do czasu wprowadzenia zmian zaleconych przez producenta.
Minister obrony Bogdan Klich nakazał pod koniec marca wstrzymanie lotów z osobami pełniącymi wysokie funkcje w państwie do czasu wyjaśnienia, czy rosyjskie zalecenie stosuje się także do polskiej - znacznie zmodyfikowanej i zmodernizowanej - wersji Tu-154M Lux.
Odpowiedzi od agencji na polskie wątpliwości co do sprawności tupolewa jeszcze nie dostaliśmy. A chodzi o zastrzeżenia do układów paliwowych i zasilania w tupolewie. A także zalecenia rosyjskiej agencji by te wady usunąć.
- Do momentu, do kiedy nie dostaniemy odpowiedzi z Rosawiacji, czyli agencji, która wydała to zalecenie, nie wykonujemy lotów z VIP-ami na pokładzie TU-154M. Wszystkie inne loty, na przykład szkoleniowe, możemy wykonywać. Wystąpiliśmy do agencji i jej odpowiedź będzie dla nas wiążąca - podsumowuje ppłk Kupracz.
Według niego nic nie stoi na przeszkodzie, żeby naszego jedynego tupolewa użyć do eksperymentu jaki chce przeprowadzić komisja badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia ubiegłego roku.
A w 36. specpułku trwają ostatnie przygotowania załóg i samolotu do tego by sprawdzić jak maszyna zachowuje się w warunkach zbliżonych do tych z dnia katastrofy. Z ustaleń TOK FM wynika, ze eksperci komisji chcą sprawdzić działanie przycisku tzw. "odejścia" samolotu przy włączonym autopilocie, czasu reakcji maszyny, a także działania systemu TAWS ostrzegającego o zbliżaniu się do ziemi.