Dorn: Kaczyński szuka w PiS ofiary. Pierwszą będzie Girzyński - Uważam, że można było zrobić to lepiej - stwierdził Girzyński. - Cieszy to, że mamy reprezentację w PE dwukrotnie silniejszą niż pięć lat temu. Mieliśmy siedmiu, teraz mamy 15 eurodeputowanych. Tylko że wtedy PiS dopiero wkraczał na scenę polityczną. Dziś nasza sytuacja jest większa i lepsza. Chciałbym, byśmy mieli 18-19 deputowanych. To może było do osiągnięcia, gdyby tę kampanię wyborczą poprowadzić jeszcze lepiej, gdyby listy konstruować w sposób jeszcze bardziej umiejętny.
Przed wyborami Girzyński nie poparł Richarda Henry'ego Czarneckiego, którego na pierwszym miejscu listy PiS w Kujawsko-Pomorskiem umieścił Jarosław Kaczyński. Jego faworytem, któremu robił kampanię, była "dwójka" - popierany przez o. Rydzyka katecheta z Torunia Przemysław Przybylski. Skutecznie - w Toruniu Przybylski wygrał z Czarneckim aż o 4,4 tys. głosów, w całym regionie ostatecznie przegrał z nim tylko o 1,2 tys.
Girzyński twierdzi, że miał uwagi do układania list jeszcze przed wyborami, ale nie formułował ich publicznie. - Można zrobić to po wyborach - powiedział. - To, że w naszym okręgu nie było kandydata z Grudziądza, kosztowało nas na pewno kilkaset głosów. Brak kandydata z takiego miasta w tak dużym województwie to ogromne niedopatrzenie.
Kto powinien wyciągnąć wnioski z wyniku wyborów? Girzyński: - Myślę, że władze partii. W naszym przypadku listy były konstruowane w tandemie pełnomocników okręgowych - czyli poseł Zbonikowski i prof. Latos.
- Władze centralne też popełniły jakieś błędy? - pytam.
- Jeszcze tego nie analizowałem od tej strony. Natomiast góra zawsze odpowiada za to, co się dzieje na dole. Można było te listy układać na tyle skutecznie i lepiej, żeby generowały także lepszy wynik - odpowiedział Girzyński.
Już w kwietniu po umieszczeniu Czarneckiego na pierwszym miejscu listy z partii odszedł poseł Wojciech Mojzesowicz, jeden z liderów PiS w Kujawsko-Pomorskiem. Kilka dni temu Ludwik Dorn zasugerował, że Girzyński znajduje się w PiS na wylocie. - Jeżeli tacy ludzie jak ja byliby ścinani w całym kraju, to byłoby to strzelenie sobie nie tylko w kolano, ale i w serce. Pozbawilibyśmy się ludzi, którzy nie boją się pracy nawet w trudnym terenie. Nie przypuszczam, żeby były to informacje prawdziwe, że moja głowa jest już tam niezbyt wiele warta, ale gdyby miały się takie okazać, to niedobrze to by wróżyło i mojej formacji, i innym - skomentował to Girzyński.
Maciej Czarnecki, Toruń