Girzyński krytykuje kampanię PiS do PE

Maciej Czarnecki
17.06.2009 , aktualizacja: 17.06.2009 16:13
A A A Drukuj
Poseł PiS z Torunia Zbigniew Girzyński skrytykował dziś kampanię wyborczą tej partii do Parlamentu Europejskiego. Stwierdził, że partia Kaczyńskich mogła wprowadzić do PE nawet 19 swoich ludzi.
I na koniec. Tak, nie inaczej. Sam....
Zbigniew Girzyński - Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG
I na koniec. Tak, nie inaczej. Sam.... "O sobie pisać jest najtrudniej. Ponieważ doktorat pisałem ze stosunków polsko - francuskich to moje polityczne umiejętności zestawię z drużyną z nad Sekwany. Francuski futbol jest nieprzewidywalny. Ma coś w sobie z afrykańskiej spontaniczności (zresztą wielu zawodników francuskiej drużyny wywodzi się z Czarnego Lądu) i hiszpańskiego polotu. Lubię spokojne i wyważone analizy Kowala i często także zgadzam się z podobnymi ocenami Poncyljusza. Jednak słynę z temperamentu Zidana i zdarza mi się zarówno finezyjne zagranie w światło bramki przeciwnika jak i "pociągnięcie z główki" wobec politycznych Materazzich". I jak? Przekonani? Kogo wybieracie?
Dorn: Kaczyński szuka w PiS ofiary. Pierwszą będzie Girzyński

- Uważam, że można było zrobić to lepiej - stwierdził Girzyński. - Cieszy to, że mamy reprezentację w PE dwukrotnie silniejszą niż pięć lat temu. Mieliśmy siedmiu, teraz mamy 15 eurodeputowanych. Tylko że wtedy PiS dopiero wkraczał na scenę polityczną. Dziś nasza sytuacja jest większa i lepsza. Chciałbym, byśmy mieli 18-19 deputowanych. To może było do osiągnięcia, gdyby tę kampanię wyborczą poprowadzić jeszcze lepiej, gdyby listy konstruować w sposób jeszcze bardziej umiejętny.

Przed wyborami Girzyński nie poparł Richarda Henry'ego Czarneckiego, którego na pierwszym miejscu listy PiS w Kujawsko-Pomorskiem umieścił Jarosław Kaczyński. Jego faworytem, któremu robił kampanię, była "dwójka" - popierany przez o. Rydzyka katecheta z Torunia Przemysław Przybylski. Skutecznie - w Toruniu Przybylski wygrał z Czarneckim aż o 4,4 tys. głosów, w całym regionie ostatecznie przegrał z nim tylko o 1,2 tys.

Girzyński twierdzi, że miał uwagi do układania list jeszcze przed wyborami, ale nie formułował ich publicznie. - Można zrobić to po wyborach - powiedział. - To, że w naszym okręgu nie było kandydata z Grudziądza, kosztowało nas na pewno kilkaset głosów. Brak kandydata z takiego miasta w tak dużym województwie to ogromne niedopatrzenie.

Kto powinien wyciągnąć wnioski z wyniku wyborów? Girzyński: - Myślę, że władze partii. W naszym przypadku listy były konstruowane w tandemie pełnomocników okręgowych - czyli poseł Zbonikowski i prof. Latos.

- Władze centralne też popełniły jakieś błędy? - pytam.

- Jeszcze tego nie analizowałem od tej strony. Natomiast góra zawsze odpowiada za to, co się dzieje na dole. Można było te listy układać na tyle skutecznie i lepiej, żeby generowały także lepszy wynik - odpowiedział Girzyński.

Już w kwietniu po umieszczeniu Czarneckiego na pierwszym miejscu listy z partii odszedł poseł Wojciech Mojzesowicz, jeden z liderów PiS w Kujawsko-Pomorskiem. Kilka dni temu Ludwik Dorn zasugerował, że Girzyński znajduje się w PiS na wylocie. - Jeżeli tacy ludzie jak ja byliby ścinani w całym kraju, to byłoby to strzelenie sobie nie tylko w kolano, ale i w serce. Pozbawilibyśmy się ludzi, którzy nie boją się pracy nawet w trudnym terenie. Nie przypuszczam, żeby były to informacje prawdziwe, że moja głowa jest już tam niezbyt wiele warta, ale gdyby miały się takie okazać, to niedobrze to by wróżyło i mojej formacji, i innym - skomentował to Girzyński.

Maciej Czarnecki, Toruń

Podziel się