Zobacz serwis wyborczy
Serwis wyborczy

Komisarz Lewandowski

Dominika Pszczółkowska, Bruksela, Paweł Wroński
17.06.2009 , aktualizacja: 16.06.2009 19:50
A A A Drukuj
To gdański europoseł PO Janusz Lewandowski, a nie Danuta Hübner czy Jacek Saryusz-Wolski jest polskim kandydatem na komisarza UE
Gdański europoseł to
fot. Damian Kramski / AG
Gdański europoseł to "kandydat pierwszoligowy" - mówił minister Dowgielewicz. Na zdjęciu: Lewandowski w Brukseli
Wiadomość niespodziewanie ogłosił nie premier, lecz minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz podczas wizyty w Brukseli. - Było trzech poważnych kandydatów, ale trudna decyzja została podjęta i się z niej bardzo cieszę - stwierdził.

O Lewandowskim mówił, że "jest szanowany w Brukseli, to kandydat pierwszoligowy, aby objąć ważną tekę w Komisji Europejskiej". Lewandowski miałby objąć "tekę gospodarczą", ale nie jest przesądzone którą. Mówi się o stanowisku komisarza ds. przemysłu.

Choć wiadomość została ogłoszona, niekoniecznie przesądza to sprawę na następne ponad pięć lat. Lewandowski zapewne wejdzie do Komisji Europejskiej na najbliższe miesiące, do końca jej obecnej kadencji. Później między Polską a nowym szefem Komisji toczyć się będą negocjacje, kto i jaki resort obejmie w następnej kadencji.

- Jest nadal trójka kandydatów, których wymienił premier. Najbardziej prawdopodobny jest Janusz Lewandowski, lecz sprawa rozstrzygnie się między premierem a prezydentem elektem, którego dzisiaj nie ma - twierdzi Saryusz-Wolski. On z kolei jest wymieniany jako kandydat na komisarza zajmującego się rozszerzeniem i polityką wschodnią UE.

Czekanie na Barrosa

Sprawa może się przeciągnąć, bo komplikuje się elekcja szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa na następną kadencję. Dziś ani wśród państw UE, ani w Parlamencie Europejskim Portugalczyk nie ma zagwarantowanej większości.

Paryż i Berlin nie chcą powierzać mu misji tworzenia nowej Komisji już na najbliższym szczycie UE w czwartek i piątek. Wolą poczekać do jesieni, aż odbędzie się referendum w Irlandii i będzie jasne, który traktat będzie obowiązywał w UE. A to oznacza, że Barroso nie będzie mógł już teraz zacząć budować swojej nowej ekipy, ani negocjować z krajami, kogo przyślą do Brukseli.

Rzecznicy Komisji twierdzili wczoraj, że mimo oświadczenia Dowgielewicza nic nie wiedzą o jakiejkolwiek polskiej nominacji.

Także gdy Barroso zabierze się już do tworzenia gabinetu, Polska nie może narzucić mu swojego wyboru komisarza. Zdarzało się już, że szefowie Komisji prosili np. o przedstawienie dwóch kandydatów do wyboru lub o to, by określony odsetek kandydatów stanowiły kobiety.

Plan B? Chyba nie

Od tego, kogo Polska zaproponuje, będzie zależała najważniejsza kwestia - jaką tekę dostaniemy w nowej Komisji. Teka komisarza przemysłu, o której mówił kilka dni temu Donald Tusk, jest uważana za ważną w komisji. Obecnie to stanowisko sprawuje Niemiec Günter Verheugen. Właśnie dlatego jako kandydat wybrany został Lewandowski, a nie np. Saryusz-Wolski, który specjalizuje się w sprawach zagranicznych.

Opinię Saryusza-Wolskiego o wariantowym obsadzeniu stanowisk w Komisji Europejskiej powtórzył rano w Radiu RMF FM szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. On również stwierdził, że w grze są trzy kandydatury. Także poseł PO Jarosław Gowin mówił o "planie B" i innych kandydatach, gdyby propozycje tek w komisji nie były satysfakcjonujące dla Polski.

Jednak według polityka z otoczenia premiera jest mało prawdopodobne, aby ktokolwiek inny niż Janusz Lewandowski został komisarzem w tym i w następnym rozdaniu.

- Nie ma co mówić o "planie B". Naszym kandydatem jest Lewandowski i sugerowanie innych możliwości personalnych jest niebezpieczne, bo może posłużyć konkurentom do rozgrywania naszych kandydatów - stwierdził nasz rozmówca.

Jego zdaniem sprawę rozstrzyga konieczność zrezygnowania przez kandydata na komisarza z mandatu europarlamentarzysty. Na miejsce Janusza Lewandowskiego ma do europarlamentu wejść Jan Kozłowski - marszałek województwa pomorskiego, bliski premierowi.

- Owszem, możemy sobie wyobrazić, że na jesieni dojdzie do "dogrywki" w sprawie tek w komisji. Jeśli w grę wchodziliby inni kandydaci, którzy zresztą musieliby też zrezygnować z mandatu, to co będzie z Lewandowskim? - pyta retorycznie.

Co dla Hübner i Saryusza-Wolskiego

O tym jednak, kto dostanie jaką tekę, zdecydują negocjacje z nowym szefem Komisji i - po cichu - między państwami. W Brukseli mówi się o tym, że jeśli Polska wywalczy przewodnictwo Parlamentu Europejskiego dla Jerzego Buzka, będzie miała mniejszą możliwość forsowania swoich preferencji w Komisji.

Np. ważną tekę trzeba będzie dać na pocieszenie Włochom, którzy także proponują kandydata na szefa parlamentu. Wysoko, np. w ważną tekę rynku wewnętrznego, mierzą też Francuzi, którzy przez większość obecnej Komisji mieli mniej znaczące portfolio - transport.

Największą przegraną tej rundy polsko-polskich negocjacji wydaje się dotychczasowa komisarz Danuta Hübner. Prawie nie ukrywała, że chciałaby pozostać w Komisji. Przed wyborami do parlamentu przeszła z lewicy do PO i zdobyła dla niej trzeci najlepszy wynik wyborczy w kraju. Wielu polityków PO podkreśla jednak, że ich zdaniem to nie zasługa Hübner, lecz popularności Platformy w stolicy.

Oliwy do ognia dolewa lider SLD Grzegorz Napieralski, który wczoraj twierdził, że PO "skusiła panią komisarz do Platformy, aby ograć ją i ograć SLD". Według niego PO, koncentrując się na stanowisku przewodniczącego parlamentu, osłabi znaczenie Polski w Komisji Europejskiej.

We wtorek pani komisarz nie chciała odpowiadać na pytania "Gazety". Prawdopodobnie obejmie mandat w parlamencie, który wywalczyła (dwa dni temu rozmawiała na ten temat z premierem Tuskiem). Do 14 lipca musi się zdecydować, czy to zrobi. Jeśli nie, mogłaby pozostać w Komisji na ostatnie kilka miesięcy. Bo jeśli sama nie poda się do dymisji, rząd nie może jej odwołać.

W parlamencie Hübner może liczyć najwyżej na przewodnictwo jednej z komisji parlamentarnych, i to nie tych najważniejszych. Jeśli Jerzy Buzek będzie przewodniczącym, za dużo stanowisk byłoby w rękach Polaków. Oczywistym wyborem byłaby komisja ds. polityki regionalnej, lecz nie ma pewności, czy to się uda.

Saryusz-Wolski pozostanie przewodniczącym polskiej delegacji w grupie chadeków (czyli europosłów PO i PSL). Jeśli Buzek zostanie przewodniczącym PE, straci stanowisko szefa komisji spraw zagranicznych.

Podziel się