Kto płaci za ich kampanię? Skrzydlewska, Trzaskowski i inni pod ostrzałem

Monika Margraf, wideo: Katarzyna Łuka
03.06.2009 , aktualizacja: 04.06.2009 13:52
A A A Drukuj
Joanna Skrzydlewska, Rafał Trzaskowski, Sylwia Pusz i Richard Henry Czarnecki to jedni z wielu eurokandydatów, których Fundacja Batorego wymienia w swoim raporcie o nieprawidłowościach w finansowaniu kampanii. Fundacja opisuje m.in., jak kandydaci wykorzystują do propagandy publiczne funkcje i pieniądze oraz jak ukrywają przed odbiorcami, że w przekazie chodzi o wybory. Ale największe niejasności związane są z kampanią w internecie.
Strona reklamująca jako kandydata PO Rafała Trzaskowskiego
Fot. Gazeta.pl
Strona reklamująca jako kandydata PO Rafała Trzaskowskiego
Plakat Ryszarda Czarneckiego finansowany ze środków frakcji PE
Fot. Fundacja Batorego
Plakat Ryszarda Czarneckiego finansowany ze środków frakcji PE
Strona Łukasza Naczasa z SLD. Robi wrażenie, ale kto za to zapłacił?
Fot. Gazeta.pl
Strona Łukasza Naczasa z SLD. Robi wrażenie, ale kto za to zapłacił?
Plakat Joanny Skrzydlewskiej wykorzystujący do propagandy młodzieżowe rozgrywki sportowe
Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Plakat Joanny Skrzydlewskiej wykorzystujący do propagandy młodzieżowe rozgrywki sportowe
Dariusz Rosati - plakat finansowany ze środków unijnych
Fot. Fundacja Batorego
Dariusz Rosati - plakat finansowany ze środków unijnych
W raporcie Fundacja zwraca uwagę na przypadki działań kampanijnych, których finansowanie jest niejasne bądź może być niezgodne z aktami prawnymi regulującymi prowadzenie kampanii.

Nieprawidłowości podzielono na kilka typów: prowadzenie kampanii przez podmioty inne niż komitet wyborczy; wykorzystywanie w niej środków lub funkcji publicznych; nieoznakowanie materiałów wyborczych oraz nieprawidłowości w kampanii w internecie.

Opisano też (w kategorii "Inne") jeden przypadek ekstremalny: obiecywania przez kandydata Samoobrony Józefa Jędrucha pieniędzy za głosy.

Fundacja zastrzega w raporcie, że analizując część przypadków nie miała danych, kto finansował dane działania. Już ich brak takich informacji w materiałach wyborczych jest zastanawiający, bo prawo ich wymaga. Wszelkie wątpliwości i pytania można będzie jednak wyjaśnić po wyborach - gdy partie opublikują sprawozdania finansowe.



Skrzydlewska, Pusz - kto płacił za ich reklamy?

Łódzka kandydatka PO Joanna Skrzydlewska bardziej niż z aktywności politycznej czy kompetencji słynie z działalności biznesowej swojej rodziny. W maju billboardy Skrzydlewskiej zalały Łódź i - na co zwraca uwagę - napisy na części z nich przypominają loga firmy kwiaciarskiej i pogrzebowej należącej do rodziny kandydatki. "Przypuszczamy, że reklama została sfinansowana przez firmę H. Skrzydlewska" - czytamy w raporcie.

Podobny przypadek dotyczy Sylwii Pusz, "jedynki" Centrolewicy w Wielkopolsce. Za pieniądze unijne sfinansowano plakaty i spoty radiowe i telewizyjne z jej wizerunkiem - oficjalnie reklamujące jej program w telewizji WTK.

Fundacja Batorego zwraca też uwagę na nadużycie w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP: 1 czerwca Lis zaprosił do studia Michała Żebrowskiego i Urszulę Dudziak, którzy opowiadali, dlaczego popierają Rafała Trzaskowskiego.

Wykorzystują publiczne funkcje i pieniądze

Fundacja przytacza opisywane już częściowo w mediach przypadki europosłów, którzy za pieniądze nie pochodzące od komitetów finansowali materiały propagandowe. W kwietniu i w maju Ryszard Czarnecki reklamował na billboardach w Toruniu (gdzie kandyduje, ale jako tzw. spadochroniarz) "spotkania europejskie". Umieścił też na nich swoje zdjęcie, link do własnej strony oraz nazwał siebie "liderem polskich posłów w PE"... Za plakaty płaciła europarlamentarna frakcja Czarneckiego. Podobne przypadki dotyczą, według raportu, Dariusza Rosatiego i Konstantego Miodowicza. Fundacja nie wspomniała o spotach Adama Bielana opisywanych przez nas w Politbiurze.

W tej samej kategorii znalazło się też nadużywanie w działaniach wyborczych funkcji publicznych. Np. prezydent Bydgoszczy Konstanty Dobrowicz za pomocą swojej strony, promowanej za miejskie pieniądze, wspiera kandydującego na europosła syna - o tym samym imieniu i nazwisku. Część kandydatów wykorzystuje do wyborczej autopromocji zaproszenia na wydarzenia publiczne i imprezy masowe. Przykłady: Lena Kolarska-Bobińska i Tadeusz Zwiefka (towarzyszyli członkom rządu w różnych wydarzeniach) czy kandydaci promujący swój wizerunek przy okazji patronatów, składania życzeń itp.

Plakaty i bannery

Na Gazeta.pl i w TOK FM wielokrotnie informowaliśmy o plakatach wyborczych, nielegalnie wywieszanych w miejscach publicznych. Fundacja Batorego zwraca z kolei uwagę na plakaty nie zawierające informacji o tym, że są materiałami wyborczymi, finansowanymi ze środków komitetów. Plakaty takie promują m.in. Rafała Trzaskowskiego, Pawła Poncyljusza, Ryszarda Czarneckiego i Czesława Siekierskiego. Co ciekawe, niektóre reklamy Trzaskowskiego są jednocześnie nieoznakowane przez jego komitet i wywieszone bez zezwolenia...

Cały rozdział poświecono w raporcie kampanii w internecie. Zwrócono uwagę przede wszystkim na brak oznakowania ogłoszeń wyborczych: dotyczy to głównie linków z Google, ale także reklam zamawianych u wydawców stron, np. nieoznaczonego banneru Marka Magiełdy w serwisie "Naszego Dziennika" czy bannerów umieszczonych w serwisach mediów regionalnych.

Kampania w internecie kosztuje - tak samo, jak ta w realu. Wielu kandydatów tuż przed wyborami odnowiło swoje strony internetowe lub założono im nowe witryny - promujące ich jako kandydatów. Nie wiadomo jednak, kto za te zmiany zapłacił. Przykłady: Łukasz Naczas (SLD), Sidonia Jędrzejewska (PO), Rafał Trzaskowski (PO).

20 tys. znajomych?! Kto obsługuje profile?

Fundacja Batorego po raz pierwszy przyjrzała się też kampanii w serwisach społecznościowych. Na przykład, by znaleźć na Naszej-Klasie 20 tys. znajomych, kandydat PO Zbigniew Zaleski musiał zaangażować osoby obsługujące jego profil. Nie mogli być to wolontariusze, bo oni - zgodnie z prawem - mogą tylko rozdawać ulotki i rozklejać plakaty. Fundacja podaje za przykład akurat tego kandydata i Rafała Trzaskowskiego (profil na Facebooku), ale podobną kampanię prowadzą też inni, np. Janusz Piechociński (7 675 znajomych), który pozdrawia na Naszej-Klasie wyborców ze swego okręgu. Kto obsługuje ich strony?

Kampania w internecie charakteryzowała się - według Fundacji - brakiem reklam w ogólnopolskich portalach (z dwoma wyjątkami: Naszdziennik.pl i Gazeta.pl) oraz bardzo intensywnym wykorzystaniem tych możliwości, za które nie trzeba płacić wydawcom. Chodzi głównie właśnie o serwisy społecznościowe: Naszą-Klasę, Facebooka czy You tube'a oraz strony prywatne. Większość wyborczych materiałów na tych stronach nie posiada oznaczeń komitetów - podkreśla Fundacja.

Zapytariusz europejski - zobacz!

Podziel się