W raporcie Fundacja zwraca uwagę na przypadki działań kampanijnych, których finansowanie jest niejasne bądź może być niezgodne z aktami prawnymi regulującymi prowadzenie kampanii.
Nieprawidłowości podzielono na kilka typów: prowadzenie kampanii przez podmioty inne niż komitet wyborczy; wykorzystywanie w niej środków lub funkcji publicznych; nieoznakowanie materiałów wyborczych oraz nieprawidłowości w kampanii w internecie.
Opisano też (w kategorii "Inne") jeden przypadek ekstremalny:
obiecywania przez kandydata Samoobrony Józefa Jędrucha pieniędzy za głosy.
Fundacja zastrzega w raporcie, że analizując część przypadków nie miała danych, kto finansował dane działania. Już ich brak takich informacji w materiałach wyborczych jest zastanawiający, bo prawo ich wymaga. Wszelkie wątpliwości i pytania można będzie jednak wyjaśnić po wyborach - gdy partie opublikują sprawozdania finansowe.
Skrzydlewska, Pusz - kto płacił za ich reklamy? Łódzka kandydatka PO Joanna Skrzydlewska bardziej niż z aktywności politycznej czy kompetencji słynie z działalności biznesowej swojej rodziny. W maju billboardy Skrzydlewskiej zalały Łódź i - na co zwraca uwagę - napisy na części z nich przypominają loga firmy kwiaciarskiej i pogrzebowej należącej do rodziny kandydatki. "Przypuszczamy, że reklama została sfinansowana przez firmę H. Skrzydlewska" - czytamy w raporcie.
Podobny przypadek dotyczy Sylwii Pusz, "jedynki" Centrolewicy w Wielkopolsce. Za pieniądze unijne sfinansowano plakaty i spoty radiowe i telewizyjne z jej wizerunkiem - oficjalnie reklamujące jej program w telewizji WTK.
Fundacja Batorego zwraca też uwagę na nadużycie w programie "
Tomasz Lis na żywo" w TVP: 1 czerwca Lis zaprosił do
studia Michała Żebrowskiego i Urszulę Dudziak, którzy opowiadali, dlaczego popierają Rafała Trzaskowskiego.
Wykorzystują publiczne funkcje i pieniądze Fundacja przytacza opisywane już częściowo w mediach przypadki europosłów, którzy za pieniądze nie pochodzące od komitetów finansowali materiały propagandowe. W kwietniu i w maju Ryszard Czarnecki reklamował na billboardach w Toruniu (gdzie kandyduje, ale jako tzw. spadochroniarz) "spotkania europejskie". Umieścił też na nich swoje zdjęcie, link do własnej strony oraz nazwał siebie "liderem polskich posłów w PE"... Za plakaty płaciła europarlamentarna frakcja Czarneckiego. Podobne przypadki dotyczą, według raportu, Dariusza Rosatiego i Konstantego Miodowicza. Fundacja nie wspomniała o
spotach Adama Bielana opisywanych przez nas w Politbiurze.
W tej samej kategorii znalazło się też nadużywanie w działaniach wyborczych funkcji publicznych. Np. prezydent Bydgoszczy Konstanty Dobrowicz za pomocą swojej strony, promowanej za miejskie pieniądze, wspiera kandydującego na europosła syna - o tym samym imieniu i nazwisku. Część kandydatów wykorzystuje do wyborczej autopromocji zaproszenia na wydarzenia publiczne i imprezy masowe. Przykłady: Lena Kolarska-Bobińska i Tadeusz Zwiefka (towarzyszyli członkom rządu w różnych wydarzeniach) czy kandydaci promujący swój wizerunek przy okazji patronatów, składania życzeń itp.
Plakaty i bannery Na Gazeta.pl i w
TOK FM wielokrotnie informowaliśmy o plakatach wyborczych, nielegalnie wywieszanych w miejscach publicznych. Fundacja Batorego zwraca z kolei uwagę na plakaty nie zawierające informacji o tym, że są materiałami wyborczymi, finansowanymi ze środków komitetów. Plakaty takie promują m.in. Rafała Trzaskowskiego, Pawła Poncyljusza, Ryszarda Czarneckiego i Czesława Siekierskiego. Co ciekawe, niektóre reklamy Trzaskowskiego są jednocześnie nieoznakowane przez jego komitet i wywieszone bez zezwolenia...
Cały rozdział poświecono w raporcie kampanii w internecie. Zwrócono uwagę przede wszystkim na brak oznakowania ogłoszeń wyborczych: dotyczy to głównie linków z
Google, ale także reklam zamawianych u wydawców stron, np. nieoznaczonego banneru Marka Magiełdy w serwisie "Naszego Dziennika" czy bannerów umieszczonych w serwisach mediów regionalnych.
Kampania w internecie kosztuje - tak samo, jak ta w realu. Wielu kandydatów tuż przed wyborami odnowiło swoje strony internetowe lub założono im nowe witryny - promujące ich jako kandydatów. Nie wiadomo jednak, kto za te zmiany zapłacił. Przykłady: Łukasz Naczas (
SLD), Sidonia Jędrzejewska (PO), Rafał Trzaskowski (PO).
20 tys. znajomych?! Kto obsługuje profile? Fundacja Batorego po raz pierwszy przyjrzała się też kampanii w serwisach społecznościowych. Na przykład, by znaleźć na Naszej-Klasie 20 tys. znajomych, kandydat PO Zbigniew Zaleski musiał zaangażować osoby obsługujące jego profil. Nie mogli być to wolontariusze, bo oni - zgodnie z prawem - mogą tylko rozdawać ulotki i rozklejać plakaty. Fundacja podaje za przykład akurat tego kandydata i Rafała Trzaskowskiego (profil na Facebooku), ale podobną kampanię prowadzą też inni, np. Janusz Piechociński (7 675 znajomych), który pozdrawia na Naszej-Klasie wyborców ze swego okręgu. Kto obsługuje ich strony?
Kampania w internecie charakteryzowała się - według Fundacji - brakiem reklam w ogólnopolskich portalach (z dwoma wyjątkami: Naszdziennik.pl i Gazeta.pl) oraz bardzo intensywnym wykorzystaniem tych możliwości, za które nie trzeba płacić wydawcom. Chodzi głównie właśnie o serwisy społecznościowe: Naszą-Klasę, Facebooka czy You tube'a oraz strony prywatne. Większość wyborczych materiałów na tych stronach nie posiada oznaczeń komitetów - podkreśla Fundacja.
