Sala 115 w szkole przy ul. Karłowicza przypominała w poniedziałek prawdziwy lokal wyborczy. Trzy kabiny, zalakowana urna, komisja w pięcioosobowym składzie.
Jako pierwszy oddał głos Jakub Sobczak. Nie ma jeszcze dowodu osobistego, 18. urodziny świętuje za dwa tygodnie. - To moja jedyna szansa, by zagłosować - mówi. Wybiera PO. - Tadeusz Zwiefka mnie przekonał. Jestem harcerzem i miałem kilka okazji, by osobiście z nim porozmawiać. Inteligentny, sympatyczny.
Ania Wesołowska, pierwszoklasistka z Liceum Elektronicznego, postawiła krzyżyk przy PiS-ie. Ale tuż po wrzuceniu głosu do urny zaczęła się wahać. - Nie wiem, czy tak do końca dobrze zrobiłam. Ludzie mówią, że oni dużo obiecują, a mało robią. Ale to były moje pierwsze wybory. Zagłosowałam, jak mi serce podpowiadało.
- Dlaczego serce podpowiedziało PiS?
- Sama nazwa partii jest jakaś taka, no... dumna. Ta "sprawiedliwość" mi się podoba.
- PiS tylko gada - ripostuje Sara Kubacka, koleżanka z klasy, która głosowała na PO. - A ci z Platformy to przynajmniej dużo robią.
- A co ci z PO zrobili?
- Yyyyy... No nie wiem. Ale rodzice mówią, że robią. A poza tym PiS kojarzy mi się z propagowaniem religii. A ja wierząca jestem, ale niekoniecznie praktykująca. A PO to tak do niczego nie zmusza.
Uczniowie nie oddawali głosu na konkretne osoby, ale na komitety wyborcze. Głosowali na przerwach. Do wyborów zachęcały ich hasła na szkolnych korytarzach: "Lejącym wodę powiedz nie. Głosuj!", "To tylko chwila", "Głosując, masz prawo moralne do krytyki" oraz nauczyciele, którzy przeprowadzili wcześniej lekcje o Parlamencie Europejskim. - Wiedza uczniów była mizerna - nie kryje Adam Nowak, szkolny historyk i nauczyciel WOS-u. - Parlament kojarzy się zazwyczaj z miejscem, gdzie warto się dostać, by dużo zarobić. A pójście na wybory to dla niektórych marnotrawienie wolnego czasu.
Szkolny samorząd zachęcał do wyborów przez radiowęzeł. - Nie chcieliśmy, by koledzy przychodzili całymi klasami z nauczycielem, bo wtedy niektórzy czuliby się przymuszeni do głosowania - mówi Patryk Dawid, przewodniczący.
Frekwencja nie była oszałamiająca. Spośród 754 uczniów w prawyborach wzięło udział zaledwie 195 (26 proc.).
Asia Schuetzmann, która zagłosowała w młodzieżowych na PO, jest już pełnoletnia.
- Pójdziesz na prawdziwe wybory? - pytam.
- Mam zamiar. Ale nie wiem, czy dotrę. Zależy, czy się ze znajomymi nie umówię.
- Nie interesujesz się polityką?
- Przecież to teatr jest! Jak mignie mi w telewizji coś, to patrzeć się nie da. Przekrzykują się, wyzywają.
19-letni Bartosz Sławoszewski wybiera się na pewno. Ale jeszcze nie wie, na kogo głosować. - Ja to tak na gorąco zrobię. Wejdę, postawię krzyżyk i już.
- W ogóle nie wiesz, czyje poglądy ci odpowiadają?
- Wiem, czyje nie. PiS mnie irytuje. Niby zaczęli walkę z korupcją, ale to nic nie daje. Leppera lubiłem. To był taki koleś, że co pomyślał, to powiedział.
Młodzieżowe wybory do europarlamentu to akcja koordynowana przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Odbywały się w poniedziałek i wtorek w niemal 1,5 tys. szkołach w kraju. W akcji bierze udział 11 bydgoskich gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Wyniki ogólnopolskich młodzieżowych wyborów do Parlamentu Europejskiego będą znane jutro. Również w środę Stowarzyszenie Projekt Polska organizuje w całym kraju kolejną akcję profrekwencyjną - prawybory studenckie.