Za Wałęsą, a nawet przeciw

Krzysztof Katka
31.05.2009 , aktualizacja: 01.06.2009 10:57
A A A Drukuj
W rywalizacji z posłem Jarosławem Wałęsą marszałek Jan Kozłowski sięga po zdjęcia z Lechem Wałęsą. - Nie gniewam się, w końcu ojca mi nie ukradnie - śmieje się poseł i już serio dodaje: - Ja też szykuję niespodziankę
Jarosław Wałęsa
fot. Dominik Sadowski / AG
Jarosław Wałęsa
RAPORTY
Na finiszu kampanii na Pomorzu najbardziej emocjonująca walka toczy się między kandydatami PO - Janem Kozłowskim i Jarosławem Wałęsą. Według sondażu PBS przeprowadzonego dla "Gazety" Platformę poprze 62 proc. wyborców, a PiS trzy razy mniej - 20 proc. 7 czerwca PO zdobędzie w województwie najprawdopodobniej dwa mandaty, PiS - w najlepszym wypadku jeden.

Którym politykom Platformy przypadną? Największe szanse mają eurodeputowany Janusz Lewandowski, na którego chce głosować 23 proc. sympatyków PO, poseł Jarosław Wałęsa (16 proc.) i marszałek województwa Jan Kozłowski (14 proc.). Nie ziściły się przewidywania strategów Platformy, że na czołową pozycję wysunąć się może startujący z ostatniego miejsca na liście Jarosław Wałęsa. - Im bardziej atakowany jest Lech Wałęsa, tym wyborcy chętniej zagłosują na jego syna - mówił nam jeden z działaczy PO.

Słowa te padły jeszcze przez zaangażowaniem się Lecha Wałęsy w kongresy partii Libertas. Te wydarzenie zepchnęły na drugi plan pomówienia prezydenta o agenturalną przeszłość. I raczej nie przysporzyły Lechowi Wałęsie zwolenników.

Choć poparcie dla Jarosława Wałęsy nie zależy wyłącznie od sympatii do jego ojca, poseł przyznaje, że z takim nazwiskiem jest mu łatwiej. Dziś trzydziestotrzylatek przebojem wszedł do polityki cztery lata temu, gdy został posłem. W niedzielę będzie walczył o zwycięstwo nad 63-letnim Janem Kozłowskim - byłym prezydentem Sopotu, a od 7 lat pomorskim marszałkiem.

W tej rywalizacji nie idzie tylko o drugi mandat dla Platformy. - To prestiżowa sprawa - przyznaje Kozłowski. - Ale nie zamierzam jakoś specjalnie się ścigać.

- I ja z nikim nie walczę - zapewnia Wałęsa.

Do końca kampanii zostało pięć dni. Zgodnie z partyjnymi limitami zajmujący ostatnie miejsce na liście Wałęsa może wydać na agitację 17,5 tys. zł. Znacznie mniej niż drugi na liście Kozłowski (40 tys. zł).

Kampania marszałka będzie bogatsza o reklamówki telewizyjne i jeżdżące billboardy. Obaj koncentrują się na spotkaniach: Wałęsa jeździ prywatnie, Kozłowski ma wypełniony kalendarz imprezami urzędowymi. W tym tygodniu marszałek odwiedza m.in.: Pruszcz Gdański, Rumię, Słupsk, Krynicę Morską, Kwidzyn. Otwiera trzy Orliki, jeden punkt informacji turystycznej i jeden informacji unijnej.

Po publikacji przez "Gazetę" sondażu marszałek zamieścił na swojej wyborczej stronie internetowej zdjęcia z Lechem Wałęsą. Były prezydent podpisuje na nich piłki do rugby. - Zawsze ceniłem byłego prezydenta - wyjaśnia Kozłowski. - Zdjęcia zostały zrobione po niedzielnym meczu rugby Polsko-Belgia, a ja kieruję Polskim Związkiem Rugby.

Jarosław Wałęsa: - Ojca mi marszałek nie ukradnie. Ale ja też będę miał pewną niespodziankę. Czy z Lechem? Nie mogę zdradzić.

Polecamy - Nadzieja dla wysiedlonych



Podziel się