Działacze podkarpackiego
PiS wysyłają sobie od kilku dni SMS ze zdjęciem, na którym tablica z nazwą miejscowości Poręba jest przekreślona. - To taki żarcik niewinny - mówi nam jeden z podkarpackich działaczy PiS. - Ale może być symbolem wyników wyborów na Podkarpaciu - dodaje.
Boże, chroń od przyjaciół Tomasz Poręba - 36 lat, świetna znajomość języka angielskiego i francuskiego. Ale też człowiek, który przed wyborami do Parlamentu Europejskiego miał niewiele wspólnego z PiS w naszym regionie. Do Brukseli wysłał go pięć lat temu sam prezes
Jarosław Kaczyński. Tam Poręba doradzał europarlamentarzystom PiS, był także rzecznikiem partii w PE.
Poręba to ewidentnie człowiek centrali partii. W sobotę na konwencji w Rzeszowie Michał Kamiński, spin doktor PiS, mówił otwarcie, że jest jego przyjacielem. Poręba jest zameldowany w Mielcu, w domu swoich teściów. Ale ma też adres w Brukseli. Nieprzychylni mu koledzy twierdzą, że o Mielcu przypomniał sobie dopiero w kampanii.
On sam na wieść o SMS-ie mówi tak: - Boże, chroń mnie od fałszywych przyjaciół, a z wrogami sobie poradzę sam.
Podkarpaccy działacze chcieli na lidera listy Mieczysława Janowskiego, który w upływającej kadencji reprezentował PiS w PE. Ale na to nie zgodził się Jarosław Kaczyński. Postawił na Porębę i rzeszowski PiS musiał to przełknąć.
- Tomek uwierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę i poparcie centrali. Jest bardzo pewny siebie. I po prostu przemądrzały. A ja takich osób nie lubię - opowiada nam działacz PiS.
Poręba rzeczywiście jest pewny siebie. Podczas oficjalnych występów powtarza: "wierzę w siebie, nie mam kompleksów".
Czarny koń o imieniu Kazimierz A rzeszowscy działacze PiS chcieliby bardzo, aby mandat dostał się w ręce innego kandydata PiS. Już na starcie kampanii ułożyli swoją sublistę czarnych koni, na której prym wiodą Kazimierz Gołojuch i Janina Sagatowska.
Podobno nawet poseł Stanisław Ożóg, wiceszef podkarpackiego PiS, bardziej sprzyja Gołojuchowi. Ożóg komentuje to tak: - Kazimierz jest moim kolegą od dziesięciu lat. Kiedy się spotkaliśmy po raz pierwszy, on był wójtem, a ja starostą. Łączy nas wzajemny szacunek, nigdy się na nim nie zawiodłem - wspomina. - Ale w kampanii wspieram całą listę, nie gram na nikogo, zależy mi na tym, by PiS zdecydowanie wygrał w regionie, byśmy potwierdzili tu swoją przewagę. A będzie to możliwe tylko wtedy, gdy każdy z kandydatów zdobędzie dużą liczbę głosów - dodaje od razu.
To samo powtarza senator Władysław Ortyl, wpływowy polityk PiS w regionie: - W tych wyborach chodzi przede wszystkim o to, by wygrał PiS i utrzymał swoją przewagę nad PO. Mamy naprawdę bardzo dobrych kandydatów, szanse są wyrównane. A premia za "jedynkę" objawia się zwykle dopiero nad urną - powiada senator Ortyl.
A jak czuje się przed ostatnim tygodniem kampanii Gołojuch? Czy czuje, że ma szansę na mandat? - Naród jest najwyższym suwerenem. Ja spotykam się z ludźmi, opowiadam o swojej pracy w polskim parlamencie. Czy mam szansę? Trudno powiedzieć. W 2005 roku startowałem z 11. miejsca i dostałem się do Sejmu, dwa lata potem z siódmego, i też z sukcesem. Jak będzie teraz? Zobaczymy - mówi poseł Gołojuch. Nie wypiera się, że podkarpacki PiS mu sprzyja: - Ja czuję sympatię ze strony wszystkich kolegów. Zawsze tak było i jest - słyszymy.
Rozdarte dusze działaczy PiS W swój sukces swego czasu bardzo wierzył poseł Andrzej Szlachta, który startuje z czwartego miejsca. W jednym z sondaży "Rzeczpospolitej" zajął pierwsze miejsce. Podobno przez kilka dni z rzędu ktoś wieszał na drzwiach siedziby PiS ksero tego sondażu z podkreślonym na pomarańczowo wynikiem Szlachty. Ale inna niewidzialna ręka go zdzierała.
Sam Szlachta mówi, że po opublikowaniu sondażu w "Rzeczpospolitej" dostał "powera". - Moja kampania ma charakter indywidualny. Kampania liderów jest totalna: billboardy, bannery, media. Osoby na dalszych miejscach z racji limitów środków mają ograniczone możliwości prezentacji. Wszystko zależy od wyborców - komentuje dziś Szlachta.
Jeden z polityków PiS tłumaczy: - Poręba troszeczkę odstaje od nas. Szczególnie od grupy byłych samorządowców: Ożoga, Gołojucha, Ortyla, Kazimierza Moskala - słyszymy.
Za to młody polityk PiS może liczyć na potężne wsparcie z centrali. Na kilka dni przed wyborami, we wtorek, do Mielca przyjeżdża Jarosław Kaczyński.