O co chodzi niewidomym? Że - choć zabiegają o to od lat i apelują przed każdymi wyborami - nie mogą zagłosować samodzielnie. Że nie mogą świadomie, a przede wszystkim osobiście postawić "krzyżyka" przy nazwisku wybranego kandydata. Że aby oddać głos muszą przyjść na wybory z "zaufaną osobą". - Nie wszyscy niewidomi mają bliskie, zaufane osoby. I co wtedy? Jak mają głosować, z kim? - pyta niewidomy Paweł Wdówik kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Warszawskiego.
Niewidomi: Zasada tajności, to dla nas fikcja
- Osoby niewidome mają pełne prawa wyborcze i mogą głosować jak każdy obywatel - mówi Kazimierz Czaplicki sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej - Muszą jednak skorzystać z pomocy drugiej, zaufanej osoby. Zgodnie z prawem nie może to być ani mąż zaufania obecny w lokalu wyborczym, ani członek komisji wyborczej.
Paweł Wdówik od lat głosuje razem z żoną. - Mam do niej pełne zaufanie, choć czasem - szczególnie przy okazji odmiennych poglądów - żartujemy, że to pomimo wszystko ona oddaje głos. Ale co z tymi, którzy nie mają zaufanych osób?
Głosowanie za pomocą pełnomocnika to również - w ocenie niewidomych - nic innego jak łamanie zasady tajności i bezpośredniości wyborów. - Przecież ja muszę ujawnić swój głos, żeby on w ogóle został oddany - tłumaczy Wdówik. I opowiada sytuację sprzed lat, gdy jeszcze jako kawaler przyszedł sam do lokalu wyborczego. - To dopiero był problem. Poprosiłem męża zaufania o skreślenie głosu partii, na którą chciałem głosować. Usłyszałem, że to niemożliwe, a ja naruszam regulamin, bo ujawniam swój głos. Ostatecznie pomógł mi członek komisji wyborczej, który złamał prawo, ale nie widział innego wyjścia z tej sytuacji.
No to zrobimy eksperyment
Osoby niewidome wielokrotnie podejmowały próby spotkań i rozmów z Państwową Komisją Wyborczą. Proponowały nawet gotowe rozwiązania. Jak dotąd nie przyniosło to żadnych rezultatów.
- Krajowe Biuro Wyborcze nic nie robi w tej sytuacji - mówi Jacek Zadrożny z Instytutu Rozwoju Regionalnego. - Dlatego tym razem bierzemy sprawy w swoje ręce.
Niewidomi zamierzają 7 czerwca przeprowadzić tzw. eksperyment wyborczy. Chcą pójść na wybory bez bliskich i zaufanych osób i pomimo tego, spróbować oddać ważny głos.
- Zakładam, że to oczywiście nam się nie uda - tłumaczy Zadrożny. - Przeanalizowałem dokładnie wszystkie dokumenty związane z wyborami i wiem, że prawnie jest to po prostu niemożliwe. Nie oddamy więc tego głosu, a to z kolei będzie podstawa do złożenia później skargi wyborczej.
Jacek Zadrożny do tej pory też głosował razem z żoną, bo nie widział innej możliwości. - Teraz mówię pas, bo uważam, że zasada tajności powinna być zapewniona, a głosowanie z żoną to nic innego jak głosowanie familijne.
Ilu niewidomych przystąpi do eksperymentu wyborczego? Zadrożny szacuje, że kilkudziesięciu, którzy zjednoczyli się na forach internetowych i w różnych organizacjach.
Dużo komplikacji, czy to się opłaci?
Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj przyznaje, że rzeczywiście prawo wyborcze nie ułatwia osobom niepełnosprawnym oddawania głosów. - Ale w przypadku osób niewidomych, nie dochodzi do łamania zasady tajności. Nie może ona bowiem być traktowana bezwzględnie - tłumaczy. - Bywają sytuacje, gdy jakaś osoba nie może samodzielnie oddać głosu np. w przypadku złamanej ręki i wtedy też musi skorzystać z pomocy bliźniego.
W ocenie profesora trudno sobie wyobrazić sytuację przygotowania kart wydrukowanych alfabetem Braille'a. - Takie rozwiązanie przyniosłoby sporo komplikacji np. ile przygotować kart w danym okręgu wyborczym, bo nie mamy statystyk osób niewidomych - mówi Marek Chmaj. Jak dodaje - przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy osiągnięty wówczas cel będzie zrównoważony poniesionymi nakładami. Inaczej mówiąc, czy to po prostu się opłaci.
Inne kraje znalazły sposób
Osoby niewidome nie potrafią wskazać najlepszego rozwiązania jakie można by zastosować w naszym kraju. - Jakąś propozycją jest głosowanie przez internet, bo większość z nas ma do niego dostęp i świetnie sobie radzi - mówi Jacek Zadrożny - Ale wciąż nie ma dobrych zabezpieczeń. Mogłoby to też np. być głosowanie za pomocą maszyn elektronicznych, ale to wymaga ogromnych kosztów i zmiany prawa.
W wielu krajach europejskich np. w Wielkiej Brytanii świetnie sprawdzają się specjalne tekturowe szablony, które nakłada się na kartę do głosowania i jeżeli tylko osoba niewidoma zna numer kandydata, może na niego oddać głos samodzielnie. - I to zaproponowaliśmy Państwowej Komisji Wyborczej - mówi Zadrożny. - Niestety, bez odzewu.