Libertas wystawiła swoje listy wyborcze w 11 krajach Unii Europejskiej - donosi "Dziennik". Mało prawdopodobne, żeby w tych wyborach uzbierał więcej niż 10 mandatów.
W większości państw - tak jak w Polsce - Libertas nie tworzył nowej partii, ale współpracuje z istniejącymi ugrupowaniami. Jest to zazwyczaj plankton polityczny, posiadający co najwyżej kilku parlamentarzystów lub eurodeputowanych.
Najwięcej mandatów Libertas może zdobyć w Wielkiej Brytanii i Czechach. W tym pierwszym kraju, wg sondaży, związana z partią Declana Ganleya Partia Narodowa może zdobyć 4 mandaty. W Czechach natomiast Niezależni Demokraci mogą liczyć na wsparcie prezydenta Vaclava Klausa i renegatów z rządzącej dotychczas ODS. Może to przełożyć się na dobry wynik wyborczy.
We Francji Libertas zawarł sojusz z dwoma partiami zachowawczymi: Wędkarstwo, Łowiectwo, Natura, Tradycja oraz Ruchem na rzecz Francji. Mogą zdobyć dwa miejsca w europarlamencie. Po jednym mandacie Libertas powinien zdobyć w Irlandii (Libertas) i na Łotwie (Dla Ojczyzny i Wolności).
Przedstawiciele Libertas w Hiszpanii - Ciudadanos i Szwecji - Libertas nie mają szans na mandat. Podobnie jak na Malcie (Akcja Narodowa) i we Włoszech (La Destra).
W Niemczech Libertasowi nie udało się nawet zebrać podpisów, żeby zarejestrować komitet wyborczy. Poparcia udzielili więc Partii Zatrudnienia, Środowiska i Rodziny Chrześcijańskich Niemiec. Partia te ma identyczny program co rządząca koalicja CDU/CSU, więc komentatorzy nie dają jej szans na dobry wynik.