Wczoraj w auli Wyższej Szkoły Administracji Publicznej obok siebie zasiedli liderzy list ugrupowań, które mają swoich posłów w polskim Sejmie. Czyli Marian Szamatowicz - lider listy Centrolewicy, Tadeusz Iwiński z SLD-UP, Jacek Kurski z PiS-u i Krzysztof Lisek z PO. Z zaproszonych gości nie dotarł na debatę Stanisław Żelichowski z PSL-u, jego fotel pozostał więc pusty.
W niektórych kwestiach polityczni rywale okazywali się nad wyraz zgodni - tak było na przykład w sprawie oceny ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego, która uzależnia liczbę zdobytych w danym okręgu mandatów od frekwencji. Zdaniem uczestników dyskusji to zła ordynacja. Podobnie było w kwestii wejścia Polski do strefy euro. Żaden z debatujących nie negował tej idei. Rozbieżności pojawiały się dopiero, gdy należało określić w miarę dokładny termin.
Poza pytaniami otwartymi, które miały umożliwić kandydatom przedstawienie własnych planów europarlamentarnych, poglądów na Unię czy miejsce, jakie powinna w niej zajmować Polska, podczas debaty sprawdziliśmy też poziom wiedzy na temat regionu. I chociaż widać było, że przed debatą jej uczestnicy dużo czytali o Podlaskiem - przy każdej nadarzającej się okazji, niejako mimochodem, sypiąc z rękawa milionami euro, jakie tu dotarły bądź zostały stąd zabrane, a także wymieniając dokładną liczbę gmin regionu czy długość jego granic - tu nie wypadli najlepiej. Z czwórki liderów tylko poseł Tadeusz Iwiński wiedział, ile milionów euro przyznała Podlaskiemu Unia w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Pytania o długość granicy zewnętrznej Unii (prof. Szamatowicz), aktualną stopę bezrobocia (Kurski) czy zaawansowanie sprawy obwodnicy Augustowa przed unijnym trybunałem (Lisek), jakie wylosowali pozostali uczestnicy, pozostały albo bez odpowiedzi, albo odpowiedzi, jakie na nie udzielono, były złe.
Kandydaci okazali się natomiast poliglotami. Nie dość że bez problemów odpowiedzieli na zadawane po angielsku przez studentów z Turcji pytania, oczywiście również po angielsku, to jeszcze potrafili sobie w tym języku nawzajem prawić drobne złośliwości.
Podsumowaniem debaty, której dokładny zapis publikujemy w dzisiejszym (s. 6) i jutrzejszym wydaniu "Gazety", było głosowanie. Kilkuset słuchaczy, którzy zgromadzili się w auli Wyższej Szkoły Administracji Publicznej, wskazało jednoznacznego zwycięzcę. Został nim, zdobywając 115 głosów, weteran polskiego parlamentaryzmu Tadeusz Iwiński. Drugi był Krzysztof Lisek, którego poparło 45 głosujących. Jacek Kurski i Marian Szamatowicz zdobyli odpowiednio 30 i 27 głosów.
Organizatorzy debaty: "Gazeta Wyborcza", Polskie Radio Białystok, Telewizja Polska oddział w Białymstoku oraz Wyższa Szkoła Administracji Publicznej.
Jestem najlepszym reprezentantem województwa podlaskiego, bo...
Tadeusz Iwiński: Nie wiem, czy jestem najlepszym, ale jestem dobry. Mam dobre wykształcenie - skończyłem Politechnikę Warszawską, jestem inżynierem chemikiem, jestem profesorem belwederskim od wielu lat. Napisałem wiele książek. Byłem w niemal wszystkich krajach świata. Jestem jednym z 12 posłów, którzy są nieprzerwanie w polskim Sejmie od pierwszych demokratycznych wyborów w 1991 roku. Byłem ministrem w kancelarii premiera odpowiedzialnym za sprawy międzynarodowe, uczestniczyłem w najważniejszych negocjacjach w sprawie Unii Europejskiej. W Kopenhadze byłem członkiem 4-osobowej delegacji państwowej, gdy Polska wchodziła do Unii. Trochę się na tym znam. I znam 15 języków, choć na świecie jest ich 7 tys.
Marian Szamatowicz: Jestem najlepszym reprezentantem województwa podlaskiego w parlamencie europejskim, bo w odróżnieniu od zasiadających za tym stołem - ja jestem stąd. Z ziemi podlaskiej. Znam jej problemy i potrzeby. Swoją dotychczasową działalnością udowodniłem, że jestem skuteczny w działaniu, że Podlasie nie jest zaściankiem Polski. Po drugie - dość swobodnie poruszam się na arenie międzynarodowej i wiem w jaki sposób 700 mld euro ze strategii lizbońskiej wykorzystać, żeby poprawić standardy leczenia w Polsce. I po trzecie wreszcie, z pozycji Parlamentu Europejskiego może skutecznie będę mógł zabiegać o prawo polskich kobiet, żeby mogły rodzić dzieci, kiedy chcą.
Krzysztof Lisek: Jak chciałem powiedzieć na samym początku, że tytuł tego pytania tego programu i tej naszej debaty nie powinien brzmieć „Eurodesant na Podlasie”, tylko „Eurodesant dla Podlasia”. Dla Podlasia i Warmii i Mazur, bo powinniśmy tam reprezentować ten region, a nie odwrotnie. Ja, jak państwo wiedzą, zajmuję się w Sejmie od dwóch kadencji polityką zagraniczną, a polityka zagraniczna dzisiaj jest coraz bliżej nas. Dzisiaj taki program np. jak Partnerstwo Wschodnie, program rządu Donalda Tuska jest ważny dla Podlasia, bo ten program otworzy Podlasie na kontakty z sąsiadami.
Jacek Kurski: Jestem najlepszym reprezentantem województwa podlaskiego. bo reprezentuję partię, która najlepiej rozumie tę ziemię i najwięcej dla niej zrobiła. Czyli Prawo i Sprawiedliwość. To rząd Prawa i Sprawiedliwości wywalczył groźbą weta 67 i pół miliarda euro dla Polski, które to pieniądze zmieniają Polskę. I bardzo dużo z tego dostało Podlasie, chociażby poprzez program Polski Wschodniej 386 milionów euro. Też program Infrastruktura i Środowisko, z którego niestety Platforma uszczknęła aż 273 miliony euro na 21 projektów. Będą dobrze reprezentował tę ziemię, dlatego że chcemy więcej dla Polski, więcej dla Podlasia.