Szef partii Libertas Declan Ganley przeprosił Lecha Wałęsę za zachowanie polskich delegatów tej partii, którzy przerywali okrzykami wystąpienie b. prezydenta nazywając go "Bolkiem" i "zdrajcą".
- Obawialiśmy się tego, podejrzewaliśmy, że coś takiego może się wydarzyć - przyznał Ganley, który zaprosił Wałęsę na zjazd swojej partii do Rzymu. - To przejaw nietolerancji - komentował Ganley i zapewnił, że w szeregach Libertas "nie ma miejsca dla sabotażystów".
Ludzi, którzy zakłócili wystąpienie Wałęsy określił jako "kilku idiotów"
"Bardzo nieprzyjemny incydent"
Prezes Instytutu Lecha Wałęsy Piotr Gulczyński powiedział PAP, żeprzerwanie wystąpienia byłego prezydenta było "bardzo nieprzyjemnym incydentem".
- Organizatorzy zapewnili nas, że to, co się wydarzyło, nie licuje ze zjazdem i przeprosili pana prezydenta zapewniając, że takie osoby nie mają prawa funkcjonowania w szeregach tej partii - powiedział.