Dokument na szczyt ONZ: skandal, wściekłość, "podwójne standardy"

tan, IAR, PAP, Gazeta.pl
09.12.2009 , aktualizacja: 10.12.2009 15:33
A A A Drukuj
Ambasador Sudanu przy ONZ Lumumba Stanislaus Di-Aping na posiedzeniu szczytu klimatycznego w Kopenhadze Fot. SCANPIX DENMARK REUTERS Ambasador Sudanu przy ONZ Lumumba Stanislaus Di-Aping na posiedzeniu szczytu klimatycznego w Kopenhadze
"Skandal", "wściekłość", "podwójne standardy" - to tylko kilka z wielu mocnych słów, jakie padły pod adresem projektu dokumentu podsumowującego szczyt klimatyczny w Kopenhadze. Kraje rozwijające się uważają, że to zaborcza walka o interesy przemysłu w Europie i USA kosztem krajów biednych. Oficjalnie ujawniony przez "Guardiana" dokument "nie istnieje".
Fragment ujawnionego przez
Fot. Gazeta.pl
Fragment ujawnionego przez "Guardiana" poufnego dokumentu końcowego szczytu klimatycznego
Według przedstawicieli grupy G77, która skupia kraje rozwijające się, taki projekt satysfakcjonuje wyłącznie bogate państwa, a uderza w biedne. Dokument w ostrych słowach potępił szef delegacji Sudanu Lumumba Stanislas Di-Aping. To właśnie Sudan przewodniczy teraz grupie G77. - To jest bardzo poważna i bardzo niebezpieczna rezolucja. To pogwałcenie zasad, które zagraża sukcesowi negocjacji w Kopenhadze - stwierdził.

Zmusić, podzielić, osłabić...

Brytyjski "Guardian", który opublikował całość dokumentu autorstwa organizatorów konferencji (dokument znany jest jako "danish text" [duński tekst]), analizując jego główne założenia, wymienia jako cele:

- zmusić państwa rozwijające się do wyrażenia zgody na konkretne obniżki emisji i inne posunięcia, których nie przewidziano w pierwotnym porozumieniu ONZ;

- jeszcze głębiej podzielić ubogie państwa poprzez stworzenie nowej kategorii "najbardziej narażonych" państw rozwijających się;

- osłabić rolę ONZ w zarządzaniu finansami dotyczącymi klimatu;

- wprowadzić do 2050 r. limit emisji wynoszący 1,44 ton dwutlenku węgla na osobę w przypadku biednych państw i 2,67 ton w przypadku państw bogatych.

"Podwójne standardy"

Państwa rozwijające się interpretują tekst jako wprowadzenie nierównych limitów na emisje dwutlenku węgla na głowę mieszkańca w państwach rozwiniętych i rozwijających się do 2050 r. Państwa bogate mogłyby wedle tej propozycji emitować niemal dwukrotnie więcej tego gazu.

- To się robi w tajemnicy. Ewidentnie intencja jest taka, by Barack Obama i przywódcy innych bogatych państw przepchnęli to, kiedy przyjadą w przyszłym tygodniu. To praktycznie koniec ONZ-owskiego procesu w tej dziedzinie - powiedział jeden z dyplomatów, który zastrzegł swoja anonimowość.

Projekt skrytykowały także organizacje ekologiczne, których przedstawiciele przyjechali na szczyt w Kopenhadze.

"Dokumentu nigdy nie było"

Zarówno organizatorzy konferencji jak i przedstawiciele Unii zaprzeczają, by istniał tekst, który byłby propozycją porozumienia. Szef negocjatorów Komisji Europejskiej Artur Runge-Metzger powiedział, że tekstu, który wyciekł do mediów, nie należy brać pod uwagę. - On nie ma znaczenia, to tylko kawałek papieru. Jedyny tekst, który ma tu znaczenie, to ten, który jest teraz negocjowany - dodał.

Ostateczne porozumienie ma być zawarte 18 grudnia, w ostatnim dniu szczytu przez ponad stu szefów państw, którzy będą wtedy w Kopenhadze. Wśród nich mają się znaleźć m.in. Barack Obama, Gordon Brown a także polski premier Donald Tusk.

Greenpeace apeluje. Chcesz powstrzymać zmiany klimatu? Podpisz się

Podziel się