Poniedziałkowy "New York Times" przypomina wprawdzie o niedawnej kontrowersji z ujawnieniem zakulisowych manipulacji danymi na temat zmian klimatycznych, co sceptykom pozwala na podważanie wiarygodności ustaleń w tej sprawie.
Najnowszy sondaż wykazał też, że w ostatnich latach wzrosła liczba Amerykanów wątpiących, czy ocieplanie się klimatu jest groźne i rzeczywiście zostało spowodowane przez działalność człowieka.
Nowojorski
dziennik uważa jednak, że chociaż trudno się spodziewać zawarcia w Kopenhadze "porozumienia ratującego naszą planetę", można liczyć na konkretne osiągnięcia na konferencji.
"Szansa na tymczasową umowę" - Jest duża szansa na co najmniej tymczasowa umowę, głównie dlatego, że
USA i Chiny, kraje emitujące najwięcej gazów cieplarnianych do atmosfery, obiecały zmniejszyć lub spowolnić swoje emisje i ich przywódcy zgodzili się uczestniczyć w spotkaniu - pisze "NYT" w artykule redakcyjnym.
Prezydent Barack Obama, który ostatecznie przybędzie do Kopenhagi pod koniec konferencji, przyrzekł w imieniu USA redukcję emisji o 17 procent przez najbliższe 10 lat i większe cięcia w następnych dekadach. Chiny też obiecały redukcje emisji.
- Oba kraje poprzednio nie deklarowały, o ile dokładnie zmniejszą emisje gazów. Ich gotowość do tego powinna wystarczyć, by przekonać pozostałe 190 państw w Kopenhadze do uczynienia pierwszego kroku w dwuetapowym procesie. Zacząłby się on od niewiążącego politycznego porozumienia o redukcji emisji i udzieleniu pomocy krajom rozwijającym się. W następnym roku podpisano by prawnie wiążące porozumienie z wyznaczeniem dokładnych planów zmniejszenia emisji, mechanizmami wymuszenia przestrzegania układu i wyszczególnieniem rozmiarów pomocy dla krajów biednych - czytamy.
"Zobowiązania - niewystarczające" Również dzisiejszy "Washington Post" wyraża nadzieję, że konferencja zakończy się umiarkowanym sukcesem, przypominając, że także
Indie zadeklarowały zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.
- Chociaż zobowiązania złożone przed konferencją, z USA, Chin i Indii, są niemal na pewno niewystarczające, umożliwiają one porozumienie w Kopenhadze, które skieruje przynajmniej świat na właściwą drogę - pisze waszyngtoński dziennik w komentarzu redakcyjnym.
Prasa amerykańska podkreśla, że sukces konferencji zależy w dużej mierze od przywództwa USA, ale istnieje tam znaczny opór przeciwko radykalnym redukcjom emisji w okresie kryzysu ekonomicznego.
W lecie Izba Reprezentantów uchwaliła wprawdzie redukcje emisji gazów zgodnie z propozycjami Obamy, ale projekt ustawy w tej sprawie na razie utknął w Senacie.
Uchwalenie ustaw w wyższej izbie Kongresu wymaga w praktyce większości minimum 60 głosów - tyle, ile mają tam Demokraci, ale niektórzy z nich wahają się z poparciem ustawy.
Rok 2009 na zdjęciach fotoreporterów Reuters. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: