Polacy zbadają obraz da Vinci przy pomocy nieinwazyjnej metody, którą sami opracowali

jagor, PAP
21.02.2012 , aktualizacja: 23.02.2012 22:06
A A A Drukuj
Fot. Wikipedia "Pokłon Trzech Króli" Leonarda da Vinci, obraz zbadają naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zbadają we Florencji obraz Leonarda da Vinci "Pokłon Trzech Króli" przy pomocy nieinwazyjnej metody, którą sami opracowali. Wcześniej zastosowali ją m.in. do badania obrazu Hansa Memlinga w Gdańsku.
Pracownia konserwacji zabytków na UMK
Fot. UMK
Pracownia konserwacji zabytków na UMK
Jeden z obrazów poddawany badaniu metodą OCT
Fot. UMK
Jeden z obrazów poddawany badaniu metodą OCT

Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
"Sąd Ostateczny" został wyjęty z gabloty, rozmontowany i przeniesiony do sali, w której można było rozstawić specjalistyczną aparaturę. Podczas badań można było obserwować arcydzieło Memlinga w nietypowym ułożeniu.
OCT, czyli Optical Coherence Tomography, nie jest całkiem nową metodą - powszechnie wykorzystuje się ją m.in. w badaniach okulistycznych. Jednak dopiero zespoły prof. Piotra Targowskiego i prof. Bogumiły Rouby z UMK dostosowały tę metodę do badań dzieł sztuki.

- To coś w rodzaju radaru. Urządzenie wysyła w kierunku badanego obiektu wąski promień światła. Światło wchodzi tak głęboko, jak to możliwe, rozprasza się - np. na granicach warstw, na drobinach pigmentu czy na przykład na pęknięciach - i wraca do urządzenia. Na podstawie analizy interferometrycznej tego powracającego światła można oszacować, na jakiej głębokości doszło do rozproszenia - opisał prof. Piotr Targowski.

OCT wykorzystano w badaniu "Sądu Ostatecznego"

Opracowana przez Polaków metoda pozwala np. ustalić, czy już po zawerniksowaniu obrazu na dzieło nanoszone były jeszcze jakieś poprawki. Ma to znaczenie np. przy ustalaniu oryginalności sygnatury. - Jeśli inskrypcja była malowana równocześnie z obrazem, powinna znajdować się głęboko, pod warstwą werniksu - wyjaśnił naukowiec.

Na początku lutego OCT wykorzystano w badaniu "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga w Muzeum Narodowym w Gdańsku. - Nasze wyniki są jeszcze w opracowaniu. Ale one same, w oderwaniu od innych analiz, prawdopodobnie nie będą przełomowe. Musimy jeszcze dokonać syntezy z wynikami uzyskanymi za pomocą innych nieinwazyjnych metod - przyznał prof. Targowski.



Z badań obrazu Memlinga równocześnie wykonanych przez zespół Włochów, innymi niż OCT metodami, okazało się już, że w obrazie użyto bardzo dużej ilości niebieskiego pigmentu pochodzącego z minerału lapis lazuli. W okresie, kiedy tryptyk powstawał (między 1465 a 1471 rokiem), był on droższy od złota.

Badania "Sądu Ostatecznego", przeprowadzone zarówno przez zespół prof. Targowskiego, jak i przez zespół z Włoch, wykonano w ramach międzynarodowego projektu naukowo-konserwatorskiego CHARISMA realizowanego z funduszy 7. Programu Ramowego Unii Europejskiej.

"Możemy wskazać historykom sztuki, że w dziele wprowadzono zmiany"

Właśnie w ramach tego projektu naukowcy z UMK pod koniec lutego wybierają się do Florencji, gdzie metodą OCT mają zbadać m.in. "Pokłon Trzech Króli" Leonarda da Vinci. - Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą wyniki tych badań, ale sam fakt obcowania z tym dziełem jest dla nas dużą satysfakcją - zaznaczył prof. Targowski.

Wyjaśnił, że dzięki badaniu OCT można uzyskać informację o tej części struktury obiektu, która jest dostępna dla światła. W przypadku obrazów OCT służy więc do badania np. warstwy werniksu - a więc rodzaju lakieru - czy laserunku - przezroczystej czy półprzezroczystej warstwy farby, która zmienia odcień głębiej położonych warstw.

- Nie mamy maszyny czasu, nie możemy powiedzieć, co się z obrazem działo, ale możemy wskazać historykom sztuki, że w danym miejscu dzieła nastąpiły jakieś zmiany - podkreślił badacz.

Zaletą urządzenia jest jego duża rozdzielczość, rzędu kilku mikrometrów (1 mikrometr to 0,001 mm), a także względna szybkość działania.

Prof. Targowski zauważył, że metoda OCT jest nieinwazyjna, a więc w żaden sposób nie szkodzi materii zabytkowej. Zaznaczył przy tym, że OCT jest jedną z bardzo wielu metod badania dzieł sztuki i powinna być stosowana w połączeniu z nimi, jako ich uzupełnienie. - To jest jeden z elementów układanki, mozaiki - przyznał.

Naukowiec powiedział, że OCT wykorzystano też m.in. do badania obrazu z klasztoru franciszkanów w Pakości (powiat inowrocławski). Historycy sztuki wątpili w pochodzenie inskrypcji - podpis wskazywał, że na obrazie uwieczniony jest święty Leonard, ale według specjalistów obraz mógł być wcześniejszy niż data kanonizacji tego świętego. OCT pokazało, że wątpliwości mogą być uzasadnione: inskrypcja rzeczywiście została dodana już po namalowaniu obrazu.

OCT wykorzystywane jest także w badaniach m.in. instrumentów muzycznych, obiektów z bursztynu, szkła czy nawet piaskowca - pomaga konserwatorom ocenić stopień zniszczenia danego obiektu i dobrać właściwą metodę konserwacji. - Czasem jest to praca detektywa - żartował badacz z UMK.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 1

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX