Skomentuj:
Komentarze (54)
-
Rząd fachowców.
-
Rośnie bezrobocie, będzie większe niż w 2011 roku
Po ogłoszeniu danych GUS, eksperci prognozują, że w tym roku bezrobocie będzie większe niż w 2011 roku m.in. ze względu na pogarszającą się sytuację gospodarczą w kraju.
- Styczniowy wzrost bezrobocia ma dwie przyczyny: pierwsza to typowy sezonowy efekt zimowy, gdy zawsze zmniejsza się liczba miejsc pracy i na ten element nie mamy wpływu – tłumaczy ekonomista BZ WBK Piotr Bielski.
Odnosząc się do danych GUS dotyczących bezrobocia, które w styczniu wyniosło 13,2 proc. wobec 12,5 proc. w grudniu, ekonomista BZ WBK zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny czynnik wzrostu bezrobocia.
- Drugi czynnik wzrostu bezrobocia - moim zdaniem ważniejszy - to zwiększenie stopy bezrobocia o 0,1 pkt procentowy w porównaniu do stycznia 2011 r. To znaczy, że ogólna sytuacja gospodarcza zaczyna się pogarszać, co było do zauważenia już od połowy ubiegłego roku, gdy firmy przestały przyjmować pracowników – tłumaczy Piotr Bielski.
Według ekonomisty BZ WBK, stopa bezrobocia jeszcze wzrośnie.
- Stopa bezrobocia wzrośnie także w lutym, a w marcu będzie można zaobserwować bezrobocie, na poziomie 13,8 proc.Gospodarka jest spowolniona nie tylko u nas, ale i w strefie euro. Sądzę, że przez cały ten rok bezrobocie będzie wyższe niż w 2011 r. – uważa Piotr Bielski. -
Cała ta unia to też jedna korupcja. Przed wyborami dawali fory Platformie, żeby wygrała. Z PiS-em nie mieliby tak łatwo, a Tusk na niczym się nie zna i za klepanie po plecach na wszystko się zgodzi. Cieszy się jak dziecko, że jest elitą europejską.
-
Polacy już o tym wiedzą ...!
W umysłach wielu Polaków zrodziło się silne przekonanie, że premier nie bardzo nadaje się do rządzenia, skoro w tak ważnej sprawie umie zmienić stanowisko w ciągu kilku tygodni o 180 stopni.
Zaufanie do premiera nawet najgorliwszych jego zwolenników musiało zostać nadwyrężone zwłaszcza kiedy przyznał, że zmienił decyzję po przeanalizowaniu dokumentów.
Najwyraźniej więc zlecił podpisanie ACTA bez ich analizy.
Potwierdziło się to co wcześniej pisałam, że Donald Tusk forsuje na siłę, wbrew woli Polaków, wprowadzenie ACTA a nie zadbał nawet o rzetelne przetłumaczenie zapisów tej umowy, na język polski ...!
Pisałam też, że nawet angielski oryginał jest niejasno, niejednoznacznie sformułowany a język umowy jest nieprecyzyjny i stwarza możliwość sprzecznych interpretacji ...
dopiero teraz dopatrzył się tego i potwierdził to oficjalnie min. Boni ...!
A Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że umowa A C T A narusza prawa obywateli ..!
Szef rządu, przeszedł w fałszu i bezczelności samego siebie; postanowił więc rżnąć głupa i udawać, że ostatecznie stanął jakoby po stronie krytyków jego gabinetu – jest ich w końcu więcej niż obrońców. Fałszywie ogłosił więc "przegląd ministerstw", i idaje fałszywie, że on sam tak jak i Polacy miał wyższe oczekiwania.
„Ja sam i Polacy” – jak to ładnie brzmi ! tak, tą niebotycznie fałszywą frazą cysorz Donald pewnie będzie nas czarował często, dla podkreślenia, że premier, że on tak jak przeciętny Kowalski, ma dość posunięć rządu, że premier jest z Narodem ...
Jakże absurdalna i komiczna jest ta próba pokazania się w opozycji wobec samego siebie, ale dzięki troskliwej opiece znacznej części mediów mogłaby się ona i tym razem udać, choć trochę podnosząc pozycję Tuska,
gdyby nie to, że parasol ochronny telewizji, radia i „Wyborczej” jest coraz bardziej dziurawy, bo co poczciwsi pracownicy tych mediów mają już dosyć manipulacji Donalda Tuska i słusznej krytyki ze strony większości Polaków, zwłaszcza że i sami politycy PO w obronie rządu i premiera potykają się już o własne nogi.
Donald Tusk zabiega, by skanalizować nastroje krytyki wobec władzy, a jego propagandyści puszczają w obieg plotkę o „możliwej rekonstrukcji rządu”, kiedy jeden z ministrów mówi do kamer,
że nie może być tak, by obawa przed dymisją paraliżowała pracę ministrów. Kiedy zwykle obawiający się krytykować premiera doradca prezydenta Tomasz Nałęcz mówi ciepłym głosem w radiu,
że „premier rozczarował Polaków” i porównuje rząd do stajni Augiasza!
Co z tego, że uruchomiono linię obrony minister sportu pod hasłem, że każda jej krytyka to wyraz szowinistycznych, seksistowskich ataków na „kobietę, która przebiła szklany sufit”, gdy w tym samym czasie wychodzą kolejne kwiatki z przygotowaniem do Euro czy choćby odebraniem dotacji dla niepełnosprawnych sportowców, i są to informacje przewijające się przez wszystkie główne media?
Tu nie płeć ma znaczenie, lecz raczej to, że osoba nieprzygotowana do pełnienia roli ministra została w tej roli obsadzona przez Donalda Tuska i to celowo, w sposób przemyślany – wmanipulowana, uczyniona zderzakiem, na którym mają się skupić konsekwencje błędów premiera Tuska i skandali poprzedników. -
Tajemnice PO
Nijak nie chce się poprawić sytuacja Donalda Tuska i jego rządu. Zewsząd płyną sygnały, że jest źle, ale też widać gołym okiem, iż sami politycy Platformy nie bardzo wiedzą, jak ratować się z osuwiska.
W rankingach popularności Tuska przegonił nie tylko Bronisław Komorowski czy Radek Sikorski. Większym zaufaniem cieszy się już lider PSL Waldemar Pawlak. Jeśli Tusk nie opanuje sytuacji, PO czeka walka o przywództwo. A dzięki niej dowiemy się, być może, o skrywanych tajemnicach Platformy. Osią tych sekretów powinny być m.in. pieniądze. Pod warunkiem że ktoś zechce mówić
Rząd bije rekordy negatywnych ocen i choć jego szef jest na razie nieco lepiej oceniany niż jego gabinet, to i tak wyniki ma fatalne. Pokazują to nawet te ośrodki badania opinii publicznej, które miały znacznie zawyżone dla PO i premiera wyniki pomiarów –jak choćby CBOS. Gabinet Tuska zbiera tu złe oceny u 61 proc. badanych, pozytywnie ocenia go tylko 28 proc.
Podobnie dzieje się z notowaniami samego premiera – to wyraźny znak, że przestała udawać się sztuczka rządowych propagandzistów, by oddzielać premiera od odpowiedzialności za to, co robi rząd.
Do Polaków dociera świadomość, że to nie tylko poszczególni ministrowie są słabi, ale także powołujący ich premier. Tusk został strącony z pozycji politycznego celebryty, a jego pomysły, by rząd wzbogacić kolejnymi popularnymi w kolorowych pismach postaciami, jak Joanna Mucha czy Sławomir Nowak, okazały się nieudane.
Choćby zmiana decyzji w sprawie ACTA, zamiast ratować wizerunek, okazała się kolejnym dowodem słabości premiera. Zbyt świeże w pamięci Polaków były buńczuczne zapowiedzi premiera, że „nie ulegnie przed szantażem”, i że gdyby miał ustąpić w sprawie ACTA, musiałby się podać do dymisji.
I co ustąpił ze strachu, bo musiał ale do dymisji się nie podał bo on nie ma ani odrobiny honoru ..! -
Będzie nawet wyższa, jeśli 60-letni minister przepracuje jeszcze przynajmniej pięć lat. Zgodnie z planami rządu jest on w wieku, którego nie dotkną zmiany planowanej ustawy emerytalnej. Według niej mężczyźni będą musieli pracować do 67. roku życia.
– Przypomina mi to podobną sytuację, w której bohaterem był prof. Marek Góra, współautor reformy systemu emerytalnego wprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka. Została tak napisana, że akurat prof. Góra znalazł się w określonej grupie wiekowej, która samodzielnie mogła wybrać fundusz, do którego chce przystąpić – przypomina poseł PiS Przemysław Wipler. – Żeby emerytura była godziwa, to – jednak niestety mówmy o przykrych rzeczach, ale jest to konieczne
– przejście na nią musi nastąpić na tyle późno, żeby oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa – powiedział szef resortu finansów - zaiste piękna rada ... godna hasła z czasów PRL-u : "Emerycie, popieraj partię i rząd czynem - umieraj przed terminem” !!!
Prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do tej wypowiedzi, ocenił, że „rządowi zależy na tym, aby życie na emeryturze było możliwie jak najkrótsze”.
– W wielu demokratycznych krajach byłaby to ostatnia wypowiedź czynnego polityka, bo później czynnym politykiem być już by nie mógł – podkreślił Kaczyński.
Rostowski właściwie nie musi już pracować. Z jego oświadczenia majątkowego, które złożył w listopadzie 2011 r., wynika, że zgromadził już ok. 1,4 mln zł na koncie funduszu emerytalnego. Nie wiadomo, od kiedy, wiadomo natomiast, że jeśli dziś przeszedłby na emeryturę, miesięcznie mógłby liczyć na 12 tys. zł. Co ważne, ta kwota z pewnością się nie zmniejszy.
Będzie nawet wyższa, jeśli 60-letni minister przepracuje jeszcze przynajmniej pięć lat. Zgodnie z planami rządu jest on w wieku, którego nie dotkną zmiany planowanej ustawy emerytalnej. Według niej mężczyźni będą musieli pracować do 67. roku życia.
– Przypomina mi to podobną sytuację, w której bohaterem był prof. Marek Góra, współautor reformy systemu emerytalnego wprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka. Została tak napisana, że akurat prof. Góra znalazł się w określonej grupie wiekowej, która samodzielnie mogła wybrać fundusz, do którego chce przystąpić – przypomina poseł PiS Przemysław Wipler.
Wipler ma rację zarzucając ministrowi Rostowskiemu hipokryzję i stylizowanie się na polityka pochylającego się nad zwykłymi obywatelami, kiedy rzeczywistość jest zgoła inna.
"Emerycie, popieraj partię i rząd czynem - umieraj przed terminem” !!!
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





