Skomentuj:
Komentarze (236)
-
O biegłych wiem jedynie tyle, że biegłym jest osoba wpisana na listę biegłych prowadzoną przez prezesa sądu okręgowego i że biegły pod rygorem kary nie może odmówić wydania opinii biegłego...
-
BOR jest ewidentnie winny tragedii smoleńskiej, gdyż:
1/ po wyznaczeniu kpt Protasiuka na dowódcę lotu BOR nie odseparował go od przełożonych, ażeby nie mogli mu wydać rozkazu lądowania za wszelką cenę,
2/ BOR pozwolił gen Błasikowi na rozmowę z kpt Protasiukiem na płycie lotniska 10.04.2010,
3/ BOR pozwolił, ażeby gen. Błasik złożył prezydentowi Kaczyńskiemu na Okęciu meldunek przy trapie samolotu zamiast kpt Protasiuka o gotowości do lotu,
4/ BOR nie zatarasował pasa startowego na Okęciu, aby uniemożliwić wylot ze względu na prognozy pogody,
5/ BOR nie zabarykadował kabiny pilotów, aby nie dopuścić do wizyt w kokpicie gen. Błasika i dyr. Kazana,
6/ BOR nie wymusił fizycznie na prezydencie Kaczyńskim odwołania decyzji o lądowaniu za wszelką cenę w dniu 10.04.2010 na lotnisku w Smoleńsku,
7/ BOR po wydanym przez rosyjskich kontrolerów lotu zakazu lądowania w Smoleńsku nie wymusił na pilotach odlotu na lotnisko zapasowe,
8/ BOR w Smoleńsku po zakazie lądowania nie zatarasował pasa lotniska, ani nie oddał do samolotu strzałów ostrzegawczych, aby wymusić wykonanie zakazu lądowania sformułowanego przez rosyjskich kontrolerów lotu,
9/ BOR nie upublicznił raportu funkcjonariuszy służb oczekujących w Smoleńsku na przylot samolotu prezydenckiego o ich czynnościach i obserwacjach z pierwszych 30 minut po katastrofie.
@hurdy-gurdy-x
Czyli jednak BOR był na miejscu w Rosji, jak sam o tym pisze @ hurdy-gurdy-x (cytuję) "wszyscy przysłani byli kilka km dalej". Od godziny było już wiadomo, że rosyjski Ił z samochodami nie wylądował na Siewiernym z powodu złych warunków atmosferycznych. W takich okolicznościach BOR i pirotechnik powinni być nadal na lotnisku, gdyby ktoś miał wiedzę, że piloci będą zmuszeni lądować za wszelką cenę, gdyż zabroniono im odlecieć na zapasowe lotnisko bez wyraźnej decyzji Lecha Kaczyńskiego. Zabronił im tego z całą pewnością dowódca WL - pytanie jedynie jest takie, czy zabronił tego w dni poprzedzające wylot do Katynia, czy 10.04.2010 na płycie lotniska na Okęciu, czy na pokładzie samolotu. Że piloci witali się w kokpicie z generałami wiemy ponad wszelką wątpliwość (nie zostało to wymazane nawet w tzw krakowskim stenogramie). Po rozmowie z Jarosławem Lech Kaczyński nie podjął decyzji o odlocie na lotnisko zapasowe. O braku tej decyzji pilotów powiadomił dyr. Kazana (i tego też nie potrafiono zafałszować nawet w krakowskiej wersji stenogramu rozmów w kokpicie). Dyr. Kazana nie powiadomił jednak BOR w Smoleńsku o tym, że Tu-154 mimo niesprzyjających warunków pogodowych i mimo zakazu lądowania wydanego przez rosyjskiego kontrolera lotu będzie jednak lądował na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku mimo wszystko - bo Pan prezydent jeszcze decyzji nie podjął. Ciekawe, czy gdyby stanowisko Lecha Kaczyńskiego dyr. Kazana przekazał BORowikom oczekującym na miejscu w Rosji, to czy nie zjawili by się ponownie na lotnisku? -
Ci co odmówili bali się prokuratury policji i różnych tzw agencji bezpieczeństwa. Bali się nagonki prasy a nawet stronniczych sądów, kóre za udział w grupie przestępczej karzą w zawieszeniu, a za rządanie karay dla nich wsadzają do więzienia
-
Ale nawet, gdyby w Smoleńsku czekały trzy pancerne limuzyny i cały las BORowików, nie zwiększyłoby to bezpieczeństwa Prezydenta - przecież nie doleciał...
-
Biegli, biegli i nie dobiegli ot i wszystko.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX







