Rząd podpisze ACTA? "Ta umowa nic nie zmieni"

jb
23.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 23:43
A A A Drukuj
Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni
26 stycznia polski rząd najprawdopodobniej podpisze porozumienie ws. ACTA. - Po dyskusji i analizie dokumentów stwierdzamy, że umowa ACTA w niczym nie zmieni, zgodnie z opiniami prawników, polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu - powiedział minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.
Minister poinformował na konferencji prasowej po dzisiejszym spotkaniu z udziałem m.in. premiera Donalda Tuska, że Polska najprawdopodobniej podpisze porozumienie 26 stycznia w Tokio. Michał Boni najpierw unikał odpowiedzi wprost na to pytanie. W swoim wstępnym oświadczeniu w ogóle się do niego nie odniósł, a na pierwsze pytanie dziennikarza w tej sprawie odpowiedział niejasno: - Ja użyłem określenia o naszej gotowości do podpisania (tego dokumentu - red.) i taką gotowość prezentujemy.

Następnie minister cyfryzacji kluczył, tłumacząc, że jest "różnica w tej fazie podpisania dokumentu a staniem się przez ten dokument prawem". Trochę konkretniej odpowiedział dopiero wtedy, gdy dziennikarze nie dawali za wygraną: - Ambasador Polski w Japonii może ten dokument podpisać... To zdarzenie 26 stycznia w Tokio nastąpi.

Faza konsultacji przed ratyfikowaniem

Dodał, że mając świadomość wątpliwości, jakie budzi ACTA, od przyszłego tygodnia rozpocznie się kolejna faza konsultacji i wyjaśnień. - Zaczniemy kolejną fazę konsultacji i wyjaśnień tego dokumentu artykuł po artykule, aby można było ocenić wszystkie zapisy, wyjaśnić i jeszcze raz powiedzieć, że żaden z art. Umowy nie wymaga zmian w prawie polskim - dodał. Podkreślił, że wejście w życie tego aktu prawnego dokona się dopiero ratyfikacji dokumentu.

Minister cyfryzacji oświadczył także, że "po dyskusji i analizie dokumentu umowy u pana premiera stwierdzono, że ta umowa w niczym nie zmieni polskiego prawa także w sferze, która dotyczy internautów i funkcjonowania Internetu". - Po drugie ten dokument-umowa w 90 proc. wiąże się z realizacją kompetencji wyłącznych dla UE. W 10 proc. zaś dotyczy spraw krajowych i w tych 10 proc. nie będą zachodziły żadne zmiany prawne - mówił.

Michał Boni przedstawiał również zalety wprowadzenia ustawy w życie. - Chodzi o wiele innych rzeczy, które są przedmiotem prawa handlowego. Ta umowa da większą możliwość występowania w stosunku do krajów, które by chciały podrabiać wyroby polskie w różnych dziedzinach i handlować nimi bez brania pod uwagę praw intelektualnych - podkreślał, dodając, że chodzi przede wszystkim o kraje spoza Europy.

"Dokument nie natrafił na żadną krytykę"

Tymczasem minister kultury, Bogdan Zdrojewski, tłumaczył dziennikarzom, że rząd wcale nie prowadził prac nad ustawą w sposób tajny. - Nieuzasadnione jest twierdzenie, że rząd chciał coś ukryć. Rząd polski jako jeden z pierwszych w Europie zwrócił uwagę, że negocjowanie tego aktu powinno odbywać się w sposób jawny - zwrócił uwagę.

Następnie wyjaśnił, że nie jest także prawdą, że "nie zapewniono możliwości pozyskania opinii od różnego rodzaju podmiotów, w tym od podmiotów szczególnie zainteresowanych tą ustawą". - Pismo było przesłane do blisko 30 podmiotów do konsultacji (...). Dokument nie natrafił na żadną krytyczną uwagę - dodał.

"Blokujący strony rządowe nie spowodowali wielkich strat"

Na konferencji padały także pytania o ataki na strony rządowe, Sejmu i Kancelarii Prezydenta. - Całe to zdarzenia ujawniło parę dodatkowych problemów. Mieliśmy do czynienia ze zorganizowaniem zbiorowego aktu protestu, ale w kolejnej fazie tego sporu pojawiły się zachowania hakerskie, które powinny być ścigane przez prawo - powiedział Boni. Dodał jednak, że atakujący i blokujący nie spowodowali specjalnych strat. - Dyskutujemy o tym jak jednolite standardy, jednolite zachowania administratorów sieci powinny powodować, że przy samym blokowaniu stron nie będzie żadnych strat dodatkowych - podkreślił.

Na konferencji padały także pytania o ataki na strony rządowe, Sejmu i Kancelarii Prezydenta. - Całe to zdarzenia ujawniło parę dodatkowych problemów. Mieliśmy do czynienia ze zorganizowaniem zbiorowego aktu protestu, ale w kolejnej fazie tego sporu pojawiły się zachowania hakerskie, które powinny być ścigane przez prawo - powiedział Boni. Dodał jednak, że atakujący i blokujący nie spowodowali specjalnych strat. - Dyskutujemy o tym jak jednolite standardy, jednolite zachowania administratorów sieci powinny powodować, że przy samym blokowaniu stron nie będzie żadnych strat dodatkowych - podkreślił.

- Dobrą okazją do wzmocnienia dostępu internautów do różnego rodzaju dóbr będzie otwarcie publicznej debaty nad założeniami do ustawy o otwartych zasobach, którą to dyskusję chcemy rozpocząć w lutym - dodał Boni.

Ktoś tu mija się z prawdą. Blog na tokfm.pl>>

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 7
  • 7
  • 34
  • 191
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    161 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1195)

  • brs123

    Oceniono 2 razy 2

    "Rozmowa kontrolowana"

  • 1stanczyk

    Oceniono 1 raz 1

    Zmięcie na litość boska te zdjęcia Boniego.
    Boni służy Tuskowi jako medialna "tarcza".
    Boni ma 57 lat, jest na kilka lat przed rządową emerytura (bo oni maja swoje specjalne).
    Za ACTA i ten gó...any, typowy dla postokrągłostołowych debilów, urągający wyborcom sposób przepychania ustawy odpowiedzialność ponosi tylko i wyłącznie Tusk.

    TUSK, TUSK i tylko TUSK i nikt inny

  • njuser

    Oceniono 1 raz 1

    jeżeli może podpisać ambasador, to mniej niż Ribbetroff = Mołotow.

  • villk

    Oceniono 2 razy 2

    w moim rozumieniu ..... z PO odpadła litera O

    • rawahecht

      Oceniono 3 razy 1

      @villk

      a ona tam kiedyś była?

  • villk

    Oceniono 2 razy 2

    całość (bez błędów- info dla ortograficznych purystów ) na

    villk.blox.pl/html
    kto chce, niech śle gdzie chce i do kogo chce...

  • villk

    Oceniono 6 razy 6

    ...
    Gdy nie wiadomo o co chodzi to najczęściej chodzi o władze i pieniądze.

    Acta to nic innego jak usankcjonowanie okradania Obywatela z jego własności intelektualnej i prawnej przez wielkie korporacje handlowe. To nie jest przewrotna teza –to fakt!

    Taki obrazek sobie wyobraźcie….

    Naukowiec pracuje sobie w zaciszu własnej pracowni nad np. szczepionką na raka… dokumentacje swoich badań trzyma na własnym komputerze, nic nie kradnie, nie ściąga z sieci, grzeczne pracuje nad swoim wynalazkiem….
    Zgodnie z ACTA konkurencyjna dla niego korporacja farmaceutyczna sprawdza „prewencyjnie ”czy przypadkiem ten naukowiec ich nie okrada, on nawet o tym nie wie, ze ktoś przegląda jego dane… a gdy już jest gotowy do publikacji to się okazuje ze miesiąc wcześniej , pewna duża korporacja farmaceutyczna już to opublikowała i zastrzegła jako swój własny wynalazek ,,no bo przecież oni prowadzili badania już od dawna”…

    W miejsce naukowca wstaw ”muzyka” w miejsce farmaceutycznej wstaw „fonograficzna”, itd…, a najlepiej w miejsce naukowca wstaw po prostu samego siebie drogi Obywatelu…

    Jak na ulicy cię okradają kieszonkowcy to kto obok ciebie najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja”?. . Doświadczanie życiowe uczy mnie ,że to właśnie krzyczy złodziej ….

    A to co napisałem to tylko jeden z aspektów ACTA

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX