ACTA. Boni przeprasza za aferę: "Jest poczucie, że nie było konsultacji. Boleję nad tym"

psm
23.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 09:20
A A A Drukuj
Michał Boni Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta Michał Boni
- Mogę wziąć całą winę na siebie, ale nie o to chodzi. Popełniono błąd: nie było w momencie przygotowywania tej wersji ACTA konsultacji. Myślę, że trzeba to nadrobić - mówił w Poranku TOK FM Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji.
Michał Boni komentował w TOK FM ataki na strony rządowe i mówił m.in. o debacie nt. wolności w internecie i udostępniania danych bezpłatnie. Od soboty trwają ataki na strony rządowe w związku z planowanym na 26 stycznia w Tokio podpisaniem przez szefa MSZ ACTA, międzynarodowego porozumienia dotyczącego walki z naruszeniami własności intelektualnej. Rząd przyjął już uchwałę o udzieleniu zgody na podpisanie ACTA i o warunkach jej wykonania.

- Walka hakerów trwa, chociaż myślę, że w tej fazie przydałoby się trochę uspokojenia, żeby podjąć decyzję i wrócić do konsultacji - stwierdził Boni. Odnosił się tym samym do włamań hakerów na strony rządowe - premiera, Ministerstwa Kultury, a także na inne, powiązane z najwyższymi organami władzy, m.in. prezydenta. - Myślę, że konsultacje są potrzebne po to, żeby wyjaśniać wszystkie kwestie związane z ACTA - podkreślał dzisiaj minister.

Dzisiaj dojdzie do spotkania Boniego z premierem Tuskiem oraz szefami MSZ i MKiDN ws. ACTA. - Obiecuję, że w ciągu dwóch tygodni będziemy z różnymi środowiskami o tym rozmawiali. Na dzisiejszym spotkaniu u premiera będziemy rozmawiali, jak się zachować wobec tego aktu podpisania ACTA 26 stycznia. Różne kraju poinformowały KE, że wstrzymają swoje podpisy. Szwajcaria powiedziała np. że nie podpisze, a cztery kraje powiedziały, że na pewno nie podpiszą w tym terminie - doprecyzował minister.



I zapowiedział w sprawie przyszłych konsultacji: - Obiecuję jawne spotkania, które będą on-line, żeby można było patrzeć, jak na ten temat dyskutujemy.

"Nie ulegajmy panice"

Boni odniósł się do wypowiedzi posła Artura Dębskiego, który stwierdził - również w TOK FM - że przyjęcie ACTA to "zamach na demokrację". - Poseł Dębski mówił, że ACTA przewiduje blokowanie stron przez urzędników. Myślę, że ludziom myli się to, co było w SOPA (amerykańska ustawa dot. ochrony własności intelektualnej - red.) - tam rzeczywiście były zapisy dotyczące blokowania strony - z tym co jest w ACTA - odpowiadał minister.

I tłumaczył: - ACTA to jest traktat międzynarodowy o charakterze bardzo ogólnym, który mówi o narzędziach przeciwdziałających piractwu. Nie jest tak groźny i nie mówi o szczegółach. Intencją tworzących ACTA jest stworzenie ram do tego, żeby walczyć z piractwem czy obrotem podrabianymi usługami i towarami. Natomiast nie ma żadnych szczegółowych przepisów. Nie ulegajmy tej panice i niezadowoleniu, które było kiedy dyskutowaliśmy nad ustawą hazardową i był projekt zmiany w art. 179 prawa telekomunikacyjnego, które mówiło o tym, że można blokować strony. Po dyskusji z internautami wycofaliśmy ten zapis. Nie mamy w Polsce zamiaru, żeby wprowadzać jakiegokolwiek rozwiązania, które by blokowało strony - zapewniał

"Mogę całą winę wziąć na siebie..."

- Problem jest szerszy. Jest deficyt i poczucie, że nie było konsultacji. Boleję nad i tym i tutaj mogę za to przeprosić - stwierdził Boni. Dodał, dlaczego mogło dojść do tego, że ACTA przeszła praktycznie bez konsultacji drogę rządową: - Jakoś na przełomie działania rządowego niektóre urzędy przyspieszyły pracę.



- Które? - dopytywał porannego gościa TOK FM Łukasz Grass, prowadzący audycję. - Mogę wziąć całą winę na siebie, ale nie o to chodzi - odpowiedział Boni. - Popełniono błąd i nie było w momencie przygotowywania tej wersji (ACTA - red.) pod traktat konsultacji. Myślę, że trzeba to nadrobić. I że trzeba środowiskom internetowym, ale także w rozmowie z tymi, którzy bardzo zabiegają o ochronę własności intelektualnej - ze środowiskami twórczymi, wyjaśnić wszystkie aspekty tego, co jest w ACTA.

- ACTA nie jest dokumentem krajowym, jest dokumentem międzynarodowym i pracowali nad nim eksperci Komisji Europejskiej. Były odpowiednie debaty w komisjach KE, była też dyskusja w Parlamencie Europejskim. Wszystkie struktury europejskie ponoszą więc za to odpowiedzialność - stwierdził minister administracji i cyfryzacji.

"Do konsultacji trzeba wrócić"

- To, co się w Polsce działo w ostatnich dniach, było z jednej strony wyrazem niezadowolenia z powodu braku konsultacji i wyjaśnienia wszystkich spraw u nas w Polsce, ale z drugiej strony było takim wyrazem solidarności międzynarodowej przeciwko trybowi pracy nad tym dokumentem, który funkcjonował w całej Unii Europejskiej. Boleję nad tą kwestią. Do konsultacji trzeba wrócić - stwierdził Michał Boni.

Zapewnił, że dzisiejsze spotkanie u premiera może oznaczać, że rząd da sobie więcej czasu na konsultacje przed podpisaniem dokumentu. - Możemy go nie podpisać 26 stycznia - podkreślił minister. - Myślę, że teraz będzie duża dyskusja w UE, czy jest sens podpisywać ten dokument i czy nie należałoby zastanawiać się nad pójściem trochę dalej, dlatego że merytorycznie cały problem polega na tym: chcemy z prawa papierowego - książek, prasy - przenieść prawo własności na świat internetu, na rzeczywistość sieci, która jest zupełnie inna. Wprost przenieść się tego nie da, bo skanowanie tego, co jest rzeczywistością analogową na rzeczywistość digitalną nie daje dobrych efektów - zauważył.

Włamano się do komputera wiceministra

- Spór nie dotyczy praw autorskich - podkreślił Boni. - Przypuszczam, że internauci nie kwestionują, że jeśli ktoś napisał utwór, to trzeba zaznaczyć, że to jest własność pod względem twórczym. Chodzi o prawa materialne - kontynuował.

Jak mówił dyskusja nad tym jest "trudna", ale nie powinna prowadzić do łamania prawa. Ujawnił przy okazji, że w niedzielę włamano się do laptopa wiceministra cyfryzacji Igora Ostrowskiego i skradł dane, zarówno prywatne jak i służbowe: - Uważam, że trzeba trochę zwolnić, bo jeżeli mojemu wiceministrowi ktoś się włamał do jego komputera i jego dokumentacja jest przez kogoś skradziona to to jest przestępstwo. Walcząc o wolność nie możemy popełniać przestępstw.



- Polska ma skuteczne zabezpieczenia systemów komputerowych najważniejszych instytucji w państwie? - dopytywał Łukasz Grass. - Myślę, że to jest dobry moment, żeby zadać sobie to pytanie. Niektórzy administratorzy serwerów i sieci poszczególnych instytucji dają sobie radę - zapewnił Boni.

O aferze ACTA piszą też blogerzy TOKFM.pl:

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 2
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (25)

  • baby1

    0

    Weź chłopie pióro i napisz pismo do premiera prosząc o dymisję, a nie pieprz głupot publicznie.

  • jpy1

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystko jawne, czytelne, jasne tylko nikt nie mógł się niczego dowiedzieć. Miało być przepchane cichcem, tak żeby nikt nic nie wiedział. Dla PO będzie to koniec. I bardzo dobrze. Dość już oszustw.

  • koniu150

    0

    PO-WSI z esbekiem bonim na czele zrobi wszystko żeby podpisać tą umowę, toć będzie im łatwiej kraść

  • 79er

    Oceniono 1 raz 1

    TW Boni, no to odpowiedzcie co do ktorej wersji byla konsultacja na temat ACTA i czy gdyby kilkoro osob nie zauwazylo tego kolejnego przekretu wladzy za kilka miesiecy ktos z glupia mina nie powiedzialby alez przeciez podpisalismy w tej sprawie porozumienie miedzynarodowe i nie mozemy sie wycofac, arogancja jak za sp. PRL-u. "jest poczucie ze nie bylo konsultacji..." co to za jezyk, to nie jest poczucie to sda fakty swiadczace ze rzad ma w d......obywateli bo przeciez wie lepiej jak i im a przy okazji sobie dogodzic. "..Mogę wziąć całą winę na siebie, ale nie o to chodzi - odpowiedział Boni...." no niemozliwe, a co chodzi? moze o to ze : "ACTA niebezpieczne dla konstytucyjnych praw i wolności". [OPINIA GIODO]
    ga PAP 2012-01-23, ostatnia aktualizacja 2012-01-23 17:13:35.0 - Podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA są niebezpieczne dla praw i wolności określonych w konstytucji - napisał generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski w opinii, którą wysłał do resortu administracji i cyfryzacji. Zdaniem GIODO przyjęcie przez Polskę ACTA jest niewskazane, a wystarczającą podstawę do ścigania poważnych naruszeń praw autorskich dają przepisy o wymianie informacji między organami ścigania krajów UE. Generalny inspektor zwrócił też uwagę, że decyzja o podpisaniu ACTA nie została poprzedzona wystarczająco szerokimi konsultacjami. .......Zagrożenie dla praw konstytucyjnych ....
    Generalny inspektor zwraca uwagę na konsekwencje, wynikające z faktu, że ACTA dotyczy praw i wolności określonych w konstytucji. Mogą one być bowiem ograniczane tylko, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie, np. dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego. - Z żadnego znanego Generalnemu Inspektorowi dokumentu nie wynikała jak dotąd taka niezbędność. Na nieadekwatność środków przewidzianych w konwencji (ACTA) do celów, jakie mają być osiągnięte, zwracał uwagę Europejski Inspektor Ochrony Danych - napisał Wiewiórowski. - GIODO przewiduje, że na osoby fizyczne, osoby prawne i inne jednostki organizacyjne nakładane będą nieznane dziś prawu polskiemu obowiązki ujawnienia danych osobowych osób fizycznych podejrzewanych o naruszenie norm konwencyjnych - podkreślono w opinii dla MAiC......"

    Z punktu widzenia użytkownika internetu, na uwagę zasługują trzy zapisy:
    1. Jedną z najważniejszych zmian, przeciw którym protestują przeciwnicy ACTA, jest zobowiązanie dostawców internetu i właścicieli serwisów do monitorowania zachowań internautów (art. 27). To przede wszystkim tego boją się eksperci - podkreślają, że zmiana ta nie tylko zwiększy koszty działalności w sieci (dodatkowe koszty monitoringu), ale przede wszystkim naruszy wolność internautów.
    2. Dodatkowo, postanowienia ACTA pozwoliłyby w określonych sytuacjach zmusić dostawców internetu i właścicieli serwisów do ujawniania danych posiadaczom praw własności, których prawa mogły zostać naruszone (art.27.4). A więc także instytucjom komercyjnym. Obecnie dane takie udostępniane są organom państwowym.
    3. Inną kontrowersyjną zmianą dotyczącą sieci jest możliwość usuwania bez wyroku sądu treści uznanych za pirackie (art. 26 i 27.5).

  • merka1986

    0

    w Polsce też ciągle kogoś aresztują - tak było z tzw."królem dopalaczy", chwila moment i już zmieniono prawo, ale najpierw niezgodnie z prawem pozamykano funshopy. Zamykają blogerów za wolność słowa. Strach pomyśleć co będzie po podpisaniu ACTA. Dziwi mnie, że ludzie głosują na PO i PiS przecież to jedno i to samo - skrajna prawica. Niedługo tu będzie naprawdę drugi Budapeszt. A media są tak upolitycznione, że aż mnie mdli jak oglądał TV albo czytam gazety... A ta akcja z abonamentem - propaganda jak za PRLu..

    <a href="takjuzmam.blox.pl/2012/01/Polska-numerem-jeden-nic-dziwnego.htm"l> KILKA SŁÓW O MEDIACH W POLSCE</a>

  • merka1986

    0

    w Polsce ciągle kogoś aresztują - tak było z tzw."królem dopalaczy", chwila moment i już zmieniono prawo, ale najpierw niezgodnie z prawem pozamykano funshopy. Zamykają blogerów za wolność słowa. Strach pomyśleć co będzie po podpisaniu ACTA. Dziwi mnie, że ludzie głosują na PO i PiS przecież to jedno i to samo - skrajna prawica. Niedługo tu będzie naprawdę drugi Budapeszt. A media są tak upolitycznione, że aż mnie mdli jak oglądał TV albo czytam gazety... A ta akcja z abonamentem - propaganda jak za PRLu..

    <a href="http://takjuzmam.blox.pl/2012/01/Polska-numerem-jeden-nic-dziwnego.html> KILKA SŁÓW O MEDIACH W POLSCE</a>

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX