Wybory w USA. Korwin-Mikke: Jestem polskim Ronem Paulem. Tępią go tak samo jak mnie

jb
18.01.2012 , aktualizacja: 18.01.2012 19:35
A A A Drukuj
Janusz Korwin-Mikke i Ron Paul Fot. Krzysztof Gutkowski AG / David Goldman AP Janusz Korwin-Mikke i Ron Paul
Janusz Korwin-Mikke porównał się do kontrowersyjnego amerykańskiego polityka, Rona Paula, który walczy o prezydencką nominację Republikanów. - Na pewno tępią go tak samo jak mnie... Wiem, że, jeżeli uzyska nominację prezydencką, na pewno wygra z Barackiem Obamą - stwierdził w wywiadzie dla Iktomaracje.pl.
- Janusz Korwin-Mikke jest polskim Ronem Paulem - powiedział o sobie w wywiadzie dla Iktomaracje.pl szef Kongresu Nowej Prawicy. Według Janusza Korwin-Mikkego jest on tak samo w Polsce "tępiony" jak w Stanach 77-letni republikanin walczący po raz trzeci o prezydencką nominację GOP.

"Paul na pewno wygrałby z Obamą"

- Przez długi czas go nie zauważano i, nawet kiedy wygrywał kolejne prawybory, takich wyników w mediach się nie podawało. Po prostu media udawały, że go nie ma, nie relacjonowały spotkań z wyborcami, nie wystawiały recenzji - ocenił polityk. - Teraz już nikt nie może udawać, że Ron Paul nie istnieje, bo nie da się go przeoczyć, kiedy zajmuje drugie miejsca w oficjalnych prawyborach - dodał.

Według przewodniczącego KNP Paul zresztą byłby dużo lepszym kandydatem na prezydenta niż obecny faworyt sondaży, Mitt Romney. - Romney jest gorszy w dyskusjach, nie ma też takiej spójności ideologicznej. Łatwo złapać go na pewnych sprzecznościach - wymienił, zaznaczając, że były gubernator Massachusetts nie ma szans w starciu z obecnym prezydentem. - Wiem jedno, jeśli (Paul- red.) uzyska nominację, na pewno wygra z Barackiem Obamą - dodał.

"Jesteśmy obaj spoza establishmentu"

Jako powód dla ostracyzmu republikanina - i swojego - podał pobudki ideologiczne. - On czy ja jesteśmy kandydatami spoza establishmentu. Chcemy zmienić nie rząd, a cały ustrój. (...) Gorzej, że media uznawane za republikańskie, na przykład telewizja FOX, ostro atakują Rona Paula. Zapewne za to, że opowiada się za ograniczeniem zbrojeń, a wiadomo, że koncerny zbrojeniowe płacą na Republikanów duże pieniądze - wyjaśnił.

Według niego dla Polski jest bez znaczenia, kto zostanie prezydentem USA, bo Polska nie ma dla Stanów Zjednoczonych "najmniejszego znaczenia". - Właśnie pisałem tekst o narodowości Hakka (grupa etniczna skupiająca na świecie ok. 80 mln osób - red.). Nikt o takiej narodowości nic nie wie. Więc dlaczego Amerykanie powinni wiedzieć cokolwiek o 40-milionowym kraju? - pytał polityk.

Żelazna konsekwencja w poglądach

Janusz Korwin-Mikke ma zresztą wiele wspólnego z Ronem Paulem. Poza ultrakonserwatywnymi poglądami łączy ich także konsekwencja, z jaką od kilkudziesięciu już lat ich bronią. Ta konsekwencja zdobyła im opinię "outsiderów" nawet w ich własnym prawicowym obozie. Paul uznawany jest za najkonsekwentniej głosującego prawicowego polityka od 1937 roku. Amerykanin - podobnie jak i Korwin-Mikke - nigdy nie chodził na żadne kompromisy. Swoją żelazną determinacją zasłużył sobie nawet na przydomek "Dr Nie" (Dr. No).

Obaj politycy ponadto bardzo cenią sobie swoją rodzinę. Paul ma pięcioro dzieci, podczas gdy Korwin-Mikke - sześcioro. Obaj zdecydowanie przeciwstawiają się członkostwu swoich krajów w globalnych organizacjach - np. Unia Europejska, NATO czy WTO - czy ich udziałowi w międzynarodowych operacjach militarnych, np. w Afganistanie. Obaj są zdecydowanie przeciwni aborcji. Różni ich z kolei m.in. podejście do kary śmierci - Paul jest jej przeciwny, podczas gdy Korwin-Mikke od lat postuluje jej przywrócenie w Polsce.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (239)

  • antyinteligent

    0

    Myślę,że eutanazja jest lepsza od aborcji.

  • voiceinthedesert1

    Oceniono 13 razy -11

    Nie wiem, kto napisał ten artykuł. Jest on pełen dezinformacji i generalizacji, szkodliwych dla Polski. Dlatego spieszę z klaryfikacją. Podejrzewam, że pan Korwin-Mikke nie zna dobrze angielskiego, albo ktoś wprowadził go w te błędy celowo (nie zdziwilbym się, że to się dzieje w polityce). Ron Paul to dość nowy fenomen na scenie politycznej amerykańskiej. Partia libertariańska powstała w 1971 roku z powszechnego niezadowolenia z dwóch głównych partii politycznych w Ameryce, demokratycznej i republikańskiej. Orientacja libertarianizmu jest masońska, na obraz Ojców Stanów Zjednoczonych, tak zwanych deistów czy też wierzycieli w "Mechanicznego Boga nie Mieszającego się do Spraw Ludzi". Religie są uważane za "przeszkodę," z którą należy się pogodzić i trzymać za osobnym murem (podział między Kościołem a Państwem). Rząd najlepszy, to lokalne samorządy, nie demokratyczne, ale stworzone przez najbogatszych obywateli, rolników i posiadaczy ziemskich. Wolność osobista jest podniesiona do rangi "boga" (kult personal liberty). Państwo Pomocy uważane jest za "niepożądane". Służbą zdrowia rządzą samorządy, którym zależy tylko jak oszczędzić najwięcej dla siebie. Każdy zdany jest na własną rękę. "Pomoc", to brzydkie słowo. Aborcja, przeciwnie temu co mówi artykuł, pozostawiona jest każdej osobie, osobistej wolności wyboru! Tak samo preferencja seksualna! Istnieje wolność palenia marijuany. Autorytarianizm jest "brzydkim słowem". Prawo do życia, to drugi "bóg" libertarianski ... ale jak wspomniałem, istnieje wolność zabijania nienarodzonych! Ludzie mają prawo cieżko się zbroić "we własnej obronie". Wojna jest też "brzydkim słowem". Trzeci "bóg" libertariańskiej "trójcy świętej", to absolutne prawo do nieograniczonej własności prywatnej (remember John Locke?). Żeby bronić tego prawa, Ron Paul popiera prywatyzację, globalizację, wolny rynek, zniesienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, samorządy. Jak w jungli, niech każdy walczy pazurami by przeżyć, albo niech umiera, jak najszybciej! Słabsi i stzrzy, najpierw! Dla najbiedniejszych nie ma litości. Podział dóbr jest nie do pomyślenia. Świat libertariański dzieli się na tych, co "mają", i na tych co "nie mają". Są dwie klasy społeczne ... ale tylko jedna dominująca. Jeśli jest "podobieństwo" między Ron Paulem i Korwinem Mikke, wszakże "małe", to w edukacji. Edukacja pozostawiona jest ... libertarianom, czyli masonom, raczej nie kościołom! Szkoły uczą nie moralności chrześcijańskiej, ale uczą moralności libertariańskiej "świętej trójcy"! Jest to przeciwne dzisiejszemu amerykańskiemu "home schooling", opartemu na religii. Jak może Polak, chrześcijanin, Korwin Mikke, czuć się Ron Paulem, przekracza moje pojęcie! Jako "maverick" i innowator, może. Jako "widziany z podejrzeniem", też. Ale jako chrześcijanin, nigdy!

    • nonopanietusku

      Oceniono 1 raz 1

      @voiceinthedesert1 nie rozumiem czego tan cały wywód ma dowieść... wymienione przez Ciebie idee (moze poza dziwną wstawką n/t edukacji - w państwie liberatariańskim szkoły mógłby prowadzić każdy, a nie tylko masoni... :P ) dość dobrze pasują do programu obu tych panów. Poza tym ten cały wywód o religii... Rona Paul jest przecież babtystą - do mentalności opisanej przez Ciebie bardziej pasuje już Korwin (z jego deizmem i pochwałą dla religii samej w sobie jako źródła moralności, z jego twierdzeniem o konkurowaniu różnych narodów na polu etyki...). Obaj panowie mają dużo wspólnego - niestety Ron Paul ma u siebie jakieś szanse, zaś Korwin u nas - na razie nie

    • tmp0003

      0

      @voiceinthedesert1

      o wpytejeża
      coraz bardziej mi się ci masoni podobają

  • timosman

    Oceniono 2 razy 2

    Myślę że większość czytających nie zdaje sobie sprawy z tego że urząd prezydenta USA to nie jest to samo co urząd premiera Polski. USA składają sie z 50 stanów, które mają własne rządy, senatorów, gubernatorów, policję, szkolnictwo, etc.... Bardziej odpowiednie porównanie to urząd prezydenta UE. Nie wiem ilu ludzi by chciało aby polityka wewnętrzna kraju była kontrolowana przez biurokratów z Brukseli ?

    • bayadera

      0

      @timosman
      No, w USA polityka wewnetrzna/zewnetrzna nie jest kierowana przez Amerykanow.

  • yar369

    Oceniono 7 razy -3

    Sam liberalizm nie jest zły, ale trzeba pamiętać, że są też ludzie mniej zdolni czy wydajni. Czy mają zdechnąć? Przecież gdyby rządził JKM - kto i z czego budowałby drogi i szpitale? No konkretnie, Z CZEGO?

    Moim skromnym zdaniem idealny i realny jest system, który MOBILIZUJE ludzi do pracy, daje im szanse wykazania się, ale minimum socjalne musi być, bo jesteśmy ludźmi. Ja bym nie chciał przejeżdżać najnowszym BMW obok zdychających na ulicach, na ten przykład. Poza tym podatki muszą być zbierane na policję, drogi, szpitale itd. Z tym się zgadzam. Ale socjal nie może być rozdmuchany. Pracowity i zdolny musi mieć więcej od lenia i niezdolnego - koniec.

    • spiral_architect

      Oceniono 11 razy 7

      @yar369
      Mylisz się. Każdy ma jakieś predyspozycje do czegoś (poza naprawdę małą grupa ludzi dotkniętych przez los np głębokim upośledzeniem umysłowym, silną endogenna depresją, czy innymi przypadłościami, które wymagają nieustannej opieki). Zatem teza, że "zdechliby" w systemie, w którym podatki są mniejsze o 80%, bezrobocie zapewne znikome, albo żadne, a państwo nie wtrąca się prawie wcale do wolnego rynku, jest gigantycznie kłamliwa. Kto budowałby drogi i szpitale? Dziś na przykład drogi buduje Kulczyk z Twoich podatków, i przez najbliższe 35 lat będzie Cię na tych drogach kroił w postaci opłat. Resztę dróg buduje państwo. Robi to podobno o 3-4x drożej niż podobne drogi zrobione również przez państwo w krajach zachodnich. Dlaczego tak samo nie narzekasz, że państwo nie robi lekarstw, samochodów, komputerów, telefonów komórkowych, aparatów fotograficznych?

      Masz błędne wyobrażenie libertariańskiego kapitalizmu: wierchuszka bogatych a reszta przymierających głodem. Zmartwię Cię - taka sytuacja jest w Korei Północnej, która jest SKRAJNYM przeciwieństwem tego co głoszą Paul i JKM. Wbrew temu co myślisz libertarianizm ZMNIEJSZA różnicę w zamożności obywateli nie zaś ją POGŁĘBIA !!!

    • spiral_architect

      Oceniono 2 razy 0

      @yar369
      Nie masz racji. Błędny punkt widzenia. Nie ma ludzi mniej zdolnych. Każdy rodzi się z jakąś predyspozycją, umiejętnością itp. To jest właśnie socjalistyczne myślenie: są słabsi, państwo musi im pomóc. Myślenie libertariańskie jest totalnie inne: ludzie nie są słabsi, nie są jak poziomy w piramidzie, każdy jest INNY. Ja nie umiem majsterkować, ale potrafię świetnie pisać. Kolega doskonale bawi ludzi, ale nie potrafi negocjować. Koleżanka świetnie sprzedaje, ale nie zna się na matematyce, kolega jest świetnym matematykiem, lecz ma trudności w kontakcie z ludźmi. Co do dróg, to teraz buduje je np. Kulczyk. Więcej, przez ponad 30 lat będzie kasował Ciebie i innych na autostradzie wielkopolskiej, bo ma wtyki tam gdzie trzeba. Dlaczego nie protestujesz przeciwko temu. Dlaczego nie użalasz się nad tym, że państwo nie produkuje jedzenia, aparatów fotograficznych, komputerów, samochodów, telefonów komórkowych, wyposażenia mieszkania i całej reszty ????????

      Zupełnie błędnym założeniem, jest to, które nosisz w głowie, a mianowicie, że libertarianizm to wierchuszka bogaczy i reszta biedoty. Tak jest w Korei Północnej, w której system ekonomiczny jest ZUPEŁNYM PRZECIWIEŃSTWEM libertariańskiego. Wbrew temu co myślisz libertarianizm REDUKUJE różnice w zamożności obywateli, a nie pogłębia je !!

    • nikodem_73

      Oceniono 8 razy 6

      @yar369
      Zdradzę Ci tajemnicę - jadąc owym mitycznym BMW mógłbyś się ZATRZYMAĆ i udzielić pomocy. Gdybyś jednak się spieszył, to mógłbyś DOBROWOLNIE przekazać część swoich zarobków na wybrany przez siebie cel w dogodnym momencie.

      Zacytuję Ci pewnego martwego ekonomistę: "Za każdym razem, gdy sprzeciwiamy się rzeczom wykonywanym przez rząd, socjaliści (błędnie) konkludują, że sprzeciwiamy się ich wykonywaniu w ogóle."

  • muciasgracias

    0

    Wg wielu, niestety, znanie się na polityce zagranicznej oznacza chęć do prowadzenia wojen.

    W praktyce wytrawna znajomość polityki zagranicznej oznacza chęć do brania łapówek od lobby izraelskiego (większośś wojen USA w ostatnich latach służyło regionalnym interesom Izraela), firm zbrojeniowych i innych, które zarabiają dzięki wojnom. W tym sensie, brak rozeznania w polityce zagranicznej to zaleta, a nie wada.

    • bayadera

      0

      @muciasgracias
      Amerykanska ekonomia jest oparta na wojenkach. Osobiscie mnie to nie obchodzi, ale nie lubie rozlewu krwi. Zwlaszcza dzieciecej. I obojetnie, ktore panstwo sie wyglupia i morduje dzieci - ja nie mam zadnej politycznej lojalnosci wobec tzw. ustanowionych partii i guzik mnie interesuje tzw. 'lewica' czy 'prawica'; to samo dwuskrzydlowe gowno falszywego golabka pokoju.
      Co mnie jednak ciagle zdumiewa, to, to ze w Polsce mieszkaja Polacy, ktorym marzy sie kolejny rozlew krwi..... ludnosci cywilnej. . Czy to znaczy, ze WWII niczego i nikogo w Polsce nie nauczyla???
      Reszta argumentow jest wlasciwie bez znaczenia.

  • koniev

    Oceniono 8 razy -6

    Nic chlubnego. Ron Paul jest wysmiewany wewnatrz partii Republikanskiej za naiwne podejscie do bezpieczenstwa zewnetrznego. Wyznaje wolny rynek, ale to za malo. Kontrkandydaci z ramienia konserwatystow uwazaja jego teorie za niebezpieczne dla panstwa i nawiedzone. Koles nie wzbudza zaufania dukajac i jeczac zrzedliwie w debatach. Typowy krzykacz i agitator, ktorego zaciecie ripostowali juz w niejednej debacie.

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • klient102

      Oceniono 5 razy -5

      @timosman Ron Paul nie jest jedynym amerykańskim politykiem który sprzeciwia się "zrzucaniu bomb na inne państwa." Akurat z tej strony ( i JEDYNIE z tej strony) ma moją pochwałę. Niestety, jego utopiańskie liberalno-konserwatywne światopoglądy spychają go na polityczny margines. W swojej własnej prawicowej partii zdobywa zaledwie 20% elektoratu.

    • timosman

      Oceniono 1 raz -1

      @klient102
      mógłbyś podać uzasadnienie swoich uprzedzeń ? "utopiańskie liberalno-konserwatywne światopoglądy" jest trochę nie wystarczające. Sądzę że większość Polaków nie zdaje sobie sprawy o jaki urząd ubiega się Ron Paul. Do polskiej sytuacji bardziej by pasowało porównanie do urzędu prezydenta UE, a nie jakiegoś kraju członkowskiego jak Polska, gdyż tą rolę w USA spełniają poszczególne stany. Nie wiem czy mieszkancy Polski byliby zachwyceni gdyby UE dyktowała politykę wewnętrzną państwa.

      Myślę też że porównywanie JKM do Paula, nie wychodzi Paulowi na zdrowie.

    • bayadera

      Oceniono 1 raz -1

      @koniev
      Czy ten Koniev to aby nie pozostalosci z sowieckich czasow?????? Taki cos podobny..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX