Posiedzenie Sądu Najwyższego odbyło się w składzie całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Protesty składali wyborcy, którzy uważali, że w trakcie wyborów naruszone zostały procedury wyborcze. W sumie wpłynęło ich 157.
Wobec 20 protestów sąd wyraził opinię, że ich zarzuty są zasadne w całości lub w części, jednak naruszenie nie miało wpływu na
wynik wyborów. Co do 29 wyrażono opinię, że zarzuty protestu są niezasadne. 107 protestów pozostawiono bez dalszego biegu, a jedną sprawę SN umorzył ze względu na cofnięcie protestu. Sąd poinformował, że do nieprawidłowości doszło w 9 obwodowych komisjach wyborczych - nie miało to jednak wpływu na wynik wyborczy uzasadnił decyzję sędzia Kazimierz Jaśkowski.
Naruszenia nie wpłynęły na głosowanie Odnosząc się do skargi Nowej Prawicy sąd podkreślił, że PKW miała prawo nie zarejestrować jej list we wszystkich okręgach, bowiem rejestracja list w 21 okręgach zakończyła się po terminie. 30 sierpnia PKW powinna była mieć wszystkie dokumenty w siedzibie, a Nowa Prawica wysłała je pocztą z datą stempla 30 sierpnia.
Naruszenia, które sąd stwierdził, uznano jednak za sporadyczne. Nie wpłynęły one na wybory na tyle, aby zakwestionować głosowanie. Jak stwierdził sędzia Walerian Sanetra, przewodniczący pełnemu, 19-osobowemu składowi Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN, uchwałę podjęto po wysłuchaniu zgodnych stanowisk szefa Państwowej Komisji Wyborczej i Prokuratora Generalnego w tej sprawie.
Awantura przed posiedzeniem Tuż po rozpoczęciu rozprawy doszło do incydentu: autor jednego z protestów wyborczych domagał się, by SN uznał go za uczestnika postępowania sądowego. Gdy przewodniczący 19-osobowemu składowi Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych pouczył go, że takie prawo mu nie przysługuje, mężczyzna wdał się z nim w dyskusję, coraz głośniej domagając się, by uznać go za uczestnika postępowania.
Gdy mężczyzna zaczął wykrzykiwać, że "pozbawia się go możliwości obrony jego praw obywatelskich", co nazwał "skandalem", sędzia Sanetra nakazał policji wyprowadzenie go z sali. Funkcjonariusze wykonali polecenie.