- Liczono na niepowodzenie Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, które miało stworzyć przesłanki do realizacji własnych ambicji, a więc nie wystawiono własnej kandydatury na prezesa na kongresie partii w 2010 roku, nie sformułowano własnej płaszczyzny politycznej, oczekiwano na przegraną ś.p. Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Później, gdy tragiczny bieg wydarzeń pokrzyżował te plany, oczekiwania ulokowano w
wyborach parlamentarnych - napisał
Jarosław Kaczyński.
Prezes
PiS dodał, że reakcja władz partii na działania Jacka Kurskiego, Zbigniewa Ziobro i Tadeusza Cymańskiego była wynikiem "zarówno przemyślenia poprzednich doświadczeń, jak i wiedzy na temat (ich) przedsięwzięć". Podkreślił, że władze partii są przekonane "o słuszności podjętej decyzji".
Przyczyny porażki W liście prezes PiS wylicza przyczyny porażki. Obarcza winą wykluczonych niedawno z partii ziobrystów. Jako błędu nie zalicza swoich słów o kanclerz Niemiec, ale "dyskusję o Angeli Merkel". Kaczyński zarzuca ziobrystom.. związki z Januszem Palikotem. - Bardzo znamienne jest też poparcie, jakiego powołanemu przez rozłamowców klubowi udzielił na posiedzeniu konwentu seniorów Palikot - napisał Jarosław Kaczyński. "Rzeczpospolita" przypomina, że podobnego argumentu użył, gdy zwolennicy usuniętej z PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej zakładali klub PJN.
Błędy kampanii Lider PiS przyznał, że do przegranej w wyborach przyczyniły się błędy popełnione w ostatnim tygodniu kampanii. Do nich zaliczył zbyt późną odpowiedź na spot PO "oni pójdą głosować" wskazujący na kiboli jako sympatyków PiS. Na minus zalicza też "dyskusję o Angeli Merkel, i opóźnioną odpowiedź na łatwy do przewidzenia atak". Kolejny błąd to "zrównanie" Donalda Tuska z Januszem Palikotem. - Wreszcie nie znaleźliśmy metody zneutralizowania prowadzonej pod hasłami profrekwencyjnymi, a w istocie proplatformerskiej kampanii, trwającej do zamknięcia lokali wyborczych, a więc w czasie całego okresu ciszy wyborczej" - napisał Kaczyński.
W jedności siła Zdaniem lidera Prawa i Sprawiedliwości, porażek polskiej prawicy należy upatrywać również w "syndromie lat 90" - czyli nadmiernej ambicji polityków prawicy stojących niekiedy na czele marginalnych ugrupowań.. Przypomina, że w tamtym czasie formacje prawicowe były "rozdrobnione i zwalczały się nawzajem". "Charakterystyczne dla ogromnej większości z nich było odrzucenie realistycznej oceny sytuacji, w tym własnych szans, dominacja ambicji przywódców, którzy nie chcieli zaakceptować żadnych reguł ustalających jakiś porządek" - podkreśla. Jarosław Kaczyński przekonuje jednak, że PiS może wygrywać, o ile partia będzie skonsolidowana.
Kurski: Wygraliśmy jak on nie miał monopolu na prawicę Jacek Kurski tak skomentował w "Faktach"
TVN list Kaczyńskiego: "Prawica zjednoczona pod jego przywództwem przegrała wszystkie sześć wyborów z rządu. Ostatnie wybory, jakie w Polsce wygrała prawica, to były takie, w których Jarosław Kaczyński nie miał monopolu na prawicę".