- Deklarujemy wolę współpracy w najważniejszych dla Polski sprawach, ale wola współpracy musi być szczera i dwustronna. Dobrze pamiętamy, jak lekko odrzucano w poprzedniej kadencji uzgodnione projekty ustaw, jak łatwo odchodzono od uzgodnionych kompromisów. Jak funkcjonowała słynna zamrażarka pełna dobrych projektów, z jaką nonszalancją i poczuciem wyższości traktowane były inicjatywy opozycji - powiedział Miller w debacie nad expose premiera Tuska.
Nie uderzajmy w najsłabszych Zaznaczył, że klub
SLD będzie twardą opozycją w Sejmie, jeśli rząd zdecyduje się koszty kryzysu przenosić na najsłabszych, "dławić samorządność, prawa związków zawodowych, ograniczać zakres bezpłatnej nauki lub ochrony zdrowia".
Zadeklarował też, że Sojusz będzie wspierać rząd we wszystkim, co może służyć najsłabszym, czyli emerytom, rencistom i osobom utrzymującym się ze "sprzedaży własnej pracy" oraz młodzieży, która szuka pracy i
mieszkania.
Najwięcej zyskali najbogatsi Zdaniem Millera w wyniku zmian ustawowych, dokonanych przez rząd w poprzedniej kadencji, najwięcej uzyskały najbogatsze gospodarstwa domowe. - Ich dochody wzrosły przeciętnie o 550 zł miesięcznie. Gospodarstwa najuboższe zyskały przeciętnie 10 zł miesięcznie. To oczywiste, że taka polityka nie nadaje się do naszego wsparcia - podkreślił.
W tym momencie, słysząc niezbyt silne oklaski, Miller zwrócił się do posłów: "albo mocniej, albo w ogóle".
Szef klubu SLD podkreślił, że rolą rządu powinno być wskazanie, jak można zamortyzować kryzys i jak rozłożyć koszty tej amortyzacji. - Z kryzysem jak z koniem nie warto się kopać. Trzeba jednak szybko go okiełznać - powiedział. - Bez wątpienia ci, których stać na więcej muszą uczestniczyć w kosztach okiełznania kryzysu - dodał Miller.