Palikot cudotwórca? "Wszyscy go ciągniemy na plecach"

Grzegorz Szymanik, Wojciech Karpieszuk
16.10.2011 , aktualizacja: 14.10.2011 21:13
A A A Drukuj
Palikot przywiązany łańcuchem przed biurem Ruchu Palikota na Fabrycznej. Wielki, tekturowy, na samochodowej przyczepce. Działacz ruchu: - My ignorowani, przyczepiliśmy się do Janusza i on nas ciągnie tam, gdzie do tej pory był dla nas zakaz wjazdu.
Janusz Palikot
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Janusz Palikot
Mówi anonimowo jeden z działaczy: - Ja wiem, że on sam jest jak ta przyczepka. My go wszyscy razem ciągniemy na swoich plecach. Ale to on jest na topie, jemu biją brawo, nas nie widać.

W biurze na Fabrycznej wszystko miesza się jak w wielkim garze: radość i dezorientacja, szok i duma. Ci, którzy przyjechali z różnych części Polski pomagać przed wyborami, jak Małgorzata Prokop-Paczkowska - dziennikarka ze szczecińskiej telewizji, musieli jeszcze po wyborach zostać. Rąk brakuje. Kończy się jedna konferencja, zaczyna kolejna. Korytarzami biega i sam Palikot. Wszyscy nagle jak nie chcieli, chcą z Palikotem, o Palikocie rozmawiać. A jeszcze niedługo przeprowadzka. Nowe biuro ma być bliżej Sejmu. No i zgłaszają się nowi kandydaci do Ruchu. Mówią, że można liczyć w setkach.

Mówi dalej anonimowo jeden z działaczy o przyczepce: - Ale z drugiej strony to może jest i odwrotnie? My ignorowani, przyczepiliśmy się do Janusza z naszymi problemami i to on nas ciągnie tam, gdzie do tej pory był dla nas zakaz wjazdu? Cokolwiek by mówić: Pojawił się nie wiadomo skąd i zrobił kilka cudów.

Janusz sprawia, że spokojni chcą się gniewać

Agnieszka Sendecka, kiedyś headhunter, a teraz sekretarz zarządu okręgu warszawskiego: - Od początku mi się podobał. Mówił, a ja to chwytałam, myślał tak jak ja.

Dorota Jankowska, kiedyś PR, teraz przewodnicząca okręgu warszawskiego: - Wiedziałam, że miejsca w PO nie zagrzeje. Rok temu oglądałam w telewizji jego kongres. Czemu mnie tam nie ma? - zastanawiałam się.

Agnieszka Sendecka: - Po kongresie się zaczęło. Tu, w Warszawie, ludzie się skrzykiwali na forach. Telewizje podawały, że nikt nie popiera, że zero procent. Media ignorowały. Ale ludzie się nie przejmowali. Trzeba było zobaczyć tę energię. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Poczuli, że ktoś naprawdę chce coś zmienić.

Agnieszka Rucińska, kandydatka z listy warszawskiej: "Kiedy poznałam Janusza Palikota i program jego partii, zrozumiałam, że Ruch Palikota to coś więcej niż partia. To zapowiedź rewolucji, na którą od lat czekają wszyscy obywatele tego kraju".

Do rewolucji na początku przyłączali się głównie przedsiębiorcy prowadzący firmy. Nikt ich nie znał. A tu nagle coś w nich trzasnęło. - Listy układali Janusz z Karolem Jene. To asystent Janusza, koordynator kampanii ogólnopolskiej. Współpracuje z nim od kilku lat. Jest najbliżej. Bardzo mu pomaga, ale nie cieszy się sympatią - mówi anonimowo osoba związana z Ruchem.

Grzegorz Miecznikowski, PR-owiec odpowiedzialny za kampanię Tomasza Szypuły: - Na listy szukali osób o konkretnym profilu. Zadzwonili do Tomka Szypuły z Kampanii przeciw Homofobii. Startował z Ruchu, jeszcze zanim Biedroń się na to zdecydował. Na początku dostał drugie miejsce za Januszem. Potem odstąpił je Wandzie Nowickiej. Reszta współpracowała przez rok z Januszem, tworząc struktury warszawskie. Ruch Palikota powstawał w Warszawie tak jak i w całej Polsce - spontanicznie. Pierwszego września zrobił w całej Polsce akcję za etyką w szkołach. To było moje pierwsze spotkanie z ludźmi Palikota. Widziałem ich i nie wiedziałem, co myśleć: byli sztywni, wyglądali na przerażonych, zero ogłady. Z jednej strony było to urocze, że takie "świeżynki" idą w politykę, a z drugiej trochę przerażające. Bo jak nimi można ograć kampanię w Warszawie? Ale przez kilka dni wyćwiczyli się i zgrali. Przeszli przyśpieszony kurs politycznej ogłady.

Na warszawskiej liście do Sejmu było 40 nazwisk. Z większością kontakt można było złapać tylko na "fejsie". Żadnych telefonów, maili. Żadnych wyborczych deklaracji. O innych nie można było dowiedzieć się zupełnie nic.

Radosław Gałuszka, miejsce 23: "Urodziłem się 9 marca 1986 r. w Lęborku, woj. pomorskie. Całe swoje dzieciństwo spędziłem w rodzinnej miejscowości. Po ukończeniu liceum oraz zdaniu matury wyjechałem na studia do Bydgoszczy. Zdobyłem tytuł licencjacki z nauk ekonomicznych ze specjalnością logistyka i transport. W międzyczasie, podczas studiów, dwa razy na pół roku wyjeżdżałem na Cypr celem odbycia praktyk studenckich. Tamten okres wspominam bardzo dobrze".

"Czy znajdzie pan czas, by ze mną porozmawiać?" - piszę do kandydata Gałuszki. "Niech Karol [asystent Palikota] coś powie" - odpisuje.

Dorota Jankowska: - Wszyscy pracowaliśmy przede wszystkim na Janusza. Żeby wszedł i pociągnął kogoś za sobą.

Janusz sprawia, że ci, którzy gardzili, zaczynają ufać

Ci, którzy politykami gardzą i mają ich za szuje sprzedajne, ci którzy nie głosują i nie głosowali - Palikotowi zaufali. Cud drugi.

Tomasz "Falon" Jaworski, założyciel i wokalista punkowych Psów Wojny, napisał piosenkę o Palikocie. Mówi, że z własnej woli. Potem okazało się, że jego dobry kumpel Andrzej Rozenek, dziś rzecznik Ruchu, startuje od Palikota.

Piosenka leci tak: "Sztuczny penis, głowa świni, znowu Janek w Sejmie dymi. Znowu posłowie oburzeni, chcieliby go dziś uziemić. Janek, nie daj się. Wspomożemy cię. Zabawa będzie git, póki nie nadejdzie świt".

A refren tak: "Palikot is a punk rocker, Palikot is a punk rocker".

Andrzej Dołecki, rocznik 1985, Ruch Wolnych Konopi, startował z 7. miejsca na liście warszawskiej, ale zebrał 1281 głosów - więcej niż trzeci Tomasz Szypuła: - Widać, że głosowali zwolennicy wolnych konopi. To były też moje pierwsze wybory pod innym względem. Pierwszy raz poważnie oddałem głos. Wcześniej tylko dla zgrywy na Majora Fydrycha, który obiecywał, że może nie będzie lepiej, ale śmieszniej. Nie wierzyliśmy politykom. Czasem nas mamili a to SLD, a to Zieloni. Ale nic z tego nie wychodziło. Zniechęcaliśmy się. A Janusz Palikot przychodził na spotkania nawet wtedy, gdy nie było go już w Sejmie. Nie wiem, czy to jego polityczna kalkulacja, czy rzeczywiście budzi się rano i myśli, że to postulat, o który warto walczyć? A może zobaczył, że ten problem dotyczy jego palących znajomych? W każdym razie - pierwszy raz namawiałem działaczy, żeby głosowali.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • vertigo13

    0

    "we are not afraid"
    pamietacie?

  • andaraos

    0

    Mam niesamowitego pietra, że RPP też mnie zawiedzie. Puki co, jestem z Januszem Palikotem całą duszą i pełen dobrej nadziei, jak nigdy dotąd.

  • sakoveba

    Oceniono 5 razy 5

    Ruch Palikota to znacznie więcej niż "walka z czarnymi". To rewolucja antykonserwatywna.

    Dość obowiązującej w polskiej mentalności "poprawności antyeuropejskiej" i narzucania moralności religijnej jako uniwersalnej normy.

    To przeciwko nim jest ta walka.

    Tego już nic nie zawróci, to jest jak "wiosna ludów".

  • nabati

    Oceniono 8 razy 8

    jak tak dalej pojdzie Palikot za 4 lata bedzie rzadzil krajem... czego mu szczerze zycze. Dosc moherostanu.

    • sid_6.8

      Oceniono 1 raz 1

      @nabati

      Oby.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX