Rzeczniczka Palikota osiągnęła ósmy wynik w regionie (6432 głosów), ale na jeden z 12 mandatów liczyć nie może, bo ogólnie na partię oddano zbyt małą liczbę głosów.
Gorszy wynik od niej, ale za to miejsce w Sejmie ma szef stargardzkiego PiS Michał Jach (4383 głosy) czy Ewa Żmuda-Trzebiatowska z PO (4906 głosów).
Rozmowa z Małgorzatą Prokop-Paczkowską Jolanta Kowalewska: Zrobiła pani ósmy wynik w okręgu, 6432 głosów, ale nie została posłanką. Do Sejmu weszło pięć osób z gorszym wynikiem. Małgorzata Prokop-Paczkowska: - Oczywiście jest mi smutno. Wiem, że jest w tym też i trochę mojej winy. Mogłam postarać się o więcej głosów. Ordynacja wyborcza niestety nie sprzyja małym partiom.
Sama pani przyznaje, że mogła się bardziej postarać. I faktycznie: trzeci na pani liście Stelios Alewras dostał tylko 24 głosy mniej niż pani. - Jako rzeczniczka partii nie miałam czasu na indywidualną kampanię. Zabrakło sił i czasu. Swoją aktywnością przysłużyłam się koleżankom i kolegom w całej Polsce. A pan Stelios Alewras jest młody, ambitny, więc miał równie dobry wynik.
A gdyby miała pani jedynkę, to byłaby w Sejmie. - Niestety wybory tak wyglądają, że wiele osób w ciemno głosuje na jedynki. W tej kampanii prowadzone były akcje, by świadomie wybierać kandydatów, ale i tak wielu wyborców stawiało krzyżyk przy jedynkach. Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłby alfabetyczny układ list. Wtedy unika się też koterii, układów i przepychanek wewnątrz partii.
Ma pani na myśli szczecińską listę? Niektórzy członkowie Ruchu Palikota mówili, że o jedynce dla Andrzeja Piątaka zdecydował fakt, że osiąga duże dochody z hodowli norek. - Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy bardzo niskie poparcie, nasza partia była krytycznie przedstawiana. Wiele osób się zniechęciło i odeszło. A tu trzeba było budować struktury i wkładać w to własne pieniądze. Najwięcej dawali przedsiębiorcy.
Ile? - Nie chciałabym podawać kwot, bo ich nie znam. Przedsiębiorcy informowali, że w samo budowanie struktur angażowali po kilkadziesiąt tysięcy złotych. I później za zaangażowanie zostali nagrodzeni jedynkami na listach. Tak zadecydowali członkowie partii.
Tu w Szczecinie to trochę dziwnie wyglądało. Pani, wiceprezes Stowarzyszenia Ruch Palikota i rzeczniczka partii, ma niższe miejsce niż szef okręgu. To tak, jakby w PiS Joachim Brudziński miał dwójkę, a Leszek Dobrzyński - szef na Szczecin - jedynkę. - Zdradzę jeden szczegół. Januszowi Palikotowi bardzo zależało, żebym miała jedynkę, ale ostatnie zdanie należało do komitetu politycznego partii. A komitet polityczny zdecydował: jedynki muszą mieć ci, którzy mają duże pieniądze na kampanię.
W ten sposób na dwójki spadło wiele kobiet. To kolejny dowód na to, że należy zabiegać o zrównanie dochodów kobiet i mężczyzn. To też dowód na to, że
Janusz Palikot nie kieruje partią w sposób wodzowski. On widział mnie na miejscu pierwszym, ale uszanował decyzję komitetu politycznego.
A co pani chciała realizować w Sejmie jako Małgorzata Prokop-Paczkowska? - Jako dziennikarce zajmującej się publicystyką kulturalną zależało mi na dobrym
budżecie Ministerstwa Kultury. Świata nie przyciąga się tylko fabrykami. Mając wieloletnie doświadczenie w pracy dziennikarskiej w
TVP, chętnie popracowałabym nad nową ustawą o mediach publicznych. Zależało mi również na oddzieleniu Kościoła od państwa. Religia musi być prowadzona w salkach katechetycznych, a nie w szkołach. Pamiętam te argumenty, że obecność religii w szkole w pozytywny sposób wpłynie na młodzież. Niestety, mimo wieloletniej nauki religii w szkołach, coraz częściej dochodzi do agresji i mamy takie sytuacje jak ten słynny incydent, kiedy uczniowie nauczycielowi nakładali na głowę kubeł na śmieci.
Mandatu jednak nie ma i co teraz? - Będę dyrektorką sejmowego biura prasowego Ruchu Palikota. I będę współpracować z naszymi posłami nad realizacją programu.
not. kov