Ruch Palikota złożył skargę na sposób liczenia głosów oddanych na jego listę w okręgu chrzanowskim. Już po wydrukowaniu kart do głosowania dla tego okręgu jeden z kandydatów Ruchu - Sławomir Mastek, członek partii Racja Polskiej Lewicy z Andrychowa - wycofał się z ubiegania się o miejsce w Sejmie.
Mimo wycofania się z wyborów nazwisko Mastka zebrało głosy - w nieznanej na razie liczbie. Ruch twierdzi, że mogło być ich ok. tysiąc. Przedstawiciele RP przekonują również, że komisje obwodowe głosy oddane na tego kandydata uznawały za nieważne. Tymczasem ordynacja wyborcza przewiduje, że takie głosy należy doliczyć do ogólnego wyniku partii w okręgu. Jak donosi sam Mastek, co najmniej część komisji obwodowych zapomniała o jego rezygnacji poinformować wyborców specjalnymi obwieszczeniami przy wejściach do komisji.
Gdyby podejrzenia Ruchu się sprawdziły i po powtórnym przeliczeniu głosów na listę okazałoby się, że zebrała ona o ok. 300 głosów więcej, ugrupowaniu Janusza Palikota należałby się w tym okręgu mandat. Swój mandat straciłaby wtedy Dorota Niedziela z PO.
- Nie mamy żadnych informacji, które potwierdzałyby podejrzenia Ruchu Palikota - podaje Tomasz Szymański, przewodniczący chrzanowskiej okręgowej komisji nr 1 w
Krakowie. - Brak doniesień, by któraś z komisji nie wywiesiła informacji o rezygnacji pana Mastka z kandydowania. Nie mamy też podstaw przypuszczać, że komisje obwodowe popełniły błąd w liczeniu. Co więcej, liczba głosów oddanych na całą listę przewyższa o 586 sumę głosów oddanych na poszczególnych kandydatów Ruchu w naszym okręgu. Oznaczałoby to, że komisje wliczały głosy oddane na nazwisko Mastka zgodnie z zasadami - opisuje sytuację Szymański.
Szef komisji w Chrzanowie nie wyklucza jednak, że gdzieś mogło dojść do nieprawidłowości, o których nie wie komisja.
Teraz przed Ruchem trudna ścieżka. Najpierw Sąd Najwyższy, który rozpatruje skargi wyborcze musi uznać, że skarga jest zasadna i ocenić, czy ewentualne błędy komisji wyborczych mogły mieć wpływ na
wynik wyborów. Dopiero gdy uzna to za konieczne, zajmie się ponownym przeliczeniem głosów. Komisja w Chrzanowie nie może tego zrobić na poczekaniu - zgodnie z prawem cała dokumentacja wyborcza po spisaniu protokołów przez komisje jest opieczętowywana i odsyłana najpierw do władz gminy, a potem do Warszawy.